Palikot odpowie karnie za nawoływania do bojkotu ćwiczeń wojskowych? W świetle prawa to przestępstwo

Janusz Palikot uważa, że "lepiej się poddać, niż prowadzić wojnę".
Janusz Palikot uważa, że "lepiej się poddać, niż prowadzić wojnę". Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
W ostatnich dniach Janusz Palikot zasłynął z niepochlebnych wypowiedzi pod adresem armii i krytyki ewentualnych prób obrony kraju przed rosyjską agresją. Apelował też o bojkotowanie wezwań na przymusowe ćwiczenia wojskowe. Może za to odpowiedzieć karnie – zauważa "Rzeczpospolita".


– Kategorycznie protestuję przeciwko próbie na masową skalę produkcji mięsa armatniego, jakim jest mobilizacja rezerwistów. I wzywam rezerwistów, żeby odmawiali i nie stawiali się – mówił ostatnio w Gdańsku lider Twojego Ruchu.


Tymczasem według niektórych prawników, wypowiedzi Palikota dotyczące uchylania się od obrony kraju to gotowy materiał dla prokuratury. Obowiązek taki nakłada bowiem na każdego obywatela konstytucja. Co więcej, niestawienie się na ćwiczenie wojskowe oraz nawoływanie do takiego czynu jest bowiem w świetle prawa - ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP - przestępstwem.

– Obrona ojczyzny to zbyt poważna sprawa, by wypowiedzi usprawiedliwiać prawniczą niewiedzą posła, w którą zresztą wątpię. (...) Równie ważna, jeśli nie ważniejsza, jest moralna ocena tego zachowania. Osobą, która w okresie, kiedy państwo wzmacnia gotowość do obrony, w której uczestniczyć powinni wszyscy obywatele – co czasem wymaga ofiary – nawołuje do niewykonywania tych obowiązków, powinna zająć się prokuratura – komentuje cytowany przez "Rzeczpospolitą" adwokat Roman Nowosielski.


Palikot znany jest ze swojego pacyfizmu, choć ostatnio przekracza kolejne granice i buduje całkowicie nową definicję patriotyzmu. Jak mówił niedawno, gdyby Polska została zaatakowana, nie uciekłby za granicę, ale nie chwyciłby też za broń. – Zostaję i wzywam do czynnego oporu. Ale nie walczę za kraj, nie pozwalam na rozlew krwi – oświadczył kandydat na prezydenta Polski.
Poseł nie silił się na brawurowe deklaracje i przyznał, że nie walczyłby za Polskę. Na wojnę nie puściłby też swoich synów. – Lepiej się poddać, niż prowadzić wojnę. Nie można przelać ani jednej kropli polskiej krwi. Nie można pozwolić zburzyć ani jednego miasta. Za wszelką cenę trzeba utrzymać pokój – podkreślił Palikot.

W czasie ostatniej konwencji kandydat odważnie zagwarantował, że kiedy zostanie prezydentem Polski, nie dojdzie do wojny. – Podstawą bezpieczeństwa państwa ma być armia zawodowa, która nie powinna dążyć do konfrontacji – przekonywał lider Twojego Ruchu.

Wypowiedzi Palikota są związane m.in. z zarządzonymi niedawno w jednej z jednostek wojskowych ćwiczeniami mobilizacyjnymi, na które w trybie natychmiastowym powołano kilkuset rezerwistów. Wezwane przez armię osoby miały doskonalić współpracę z żołnierzami zawodowymi. „Natychmiastowe stawiennictwo”, z jakiego skorzystało w tym przypadku wojsko, mogło budzić pewne obawy, ale MON uspokajał, że ćwiczenia nie mają związku z konfliktem ukraińskim. Trudno jednak nie wiązać tych działań z tym, co się dzieje za naszą wschodnią granicą.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka