
Obraz syryjskiej dziewczynki podnoszącej ręce w geście poddania się na widok obiektywu aparatu, który wzięła za lufę broni, najlepiej opisał nam dramat na Bliskim Wschodzie. Od dawna żadne zdjęcie nie wywołało tak wiele emocji, jak ten kadr, który uchwycił fotoreporter Osman Sağırlı. Bo i dawno nie było okazji takich fotografii oglądać. Media za wszelką cenę walczące o jak najkrótszy czas podania informacji i jak najniższą jej cenę, zapomniały bowiem, że zawodowi fotoreporterzy potrafią swoimi zdjęciami opowiedzieć znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.
Gdyby nie niewielu takich, jak Osman Sağırlı, którzy walczą o przetrwanie zawodu fotoreportera, ta krótka, a tak głęboko przejmująca i prosta do zrozumienia historia z Syrii, nigdy nie miałaby okazji do nas dotrzeć. W miejscach takich, jak obóz dla uchodźców w Atme na pograniczu syryjsko-tureckim nie ma bowiem smartfonów, Facebooka, Twittera czy dostępu do internetu. O życiu tam nie mogliśmy więc dowiedzieć się dzięki temu, że ktoś przypadkowy kilkoma kliknięciami wysłał swoje zdjęcia na skrzynkę jakiejś popularnej redakcji, albo opublikował je na jednym z serwisów społecznościowych.
Wtedy wiedziałem jedynie, że to bardzo zgrana grupa fotografów i przyjaciół. Pracowali bezbłędnie, zawsze szukając ważnych zdjęć. Wozili z sobą skanery policyjne, jeżdżąc dwoma samochodami. Każdy z fotografów Bang Bang Club mówił w afrikaans (oficjalny język RPA, posługiwały się nim siły porządkowe oraz wojsko), ponieważ wszyscy oni byli Południowoafrykańczykami. Czytaj więcej
– Nie możemy uwierzyć w to, że skoro kupiliśmy sobie aparat, najlepiej drogi, to od razu jesteśmy fotoreporterami, bo to tacy ludzie, którzy idą z aparatem tam, gdzie coś się dzieje – przypomina w rozmowie z naTemat fotoreporter i były szef działów foto ogólnopolskich dzienników.
Przeciętny odbiorca nie wie, że fakt, iż jedna fotografia do niego przemawia a inna nie, to nie działo przypadku. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że są określone zasady konstrukcji fotografii. To różne rodzaje kadrowania, kompozycja po przekątnej, mocne punkty.Różnie odbieramy zdjęcie człowieka, a różnie zwierzęcia. Inne emocje wywołuje kadr, na którym widać oczy, a inne, gdy ich nie widać. Kluczowy może być też kierunek i perspektywa. Umiejętności fotografa sprawiają, że socjotechniczny odbiór zdjęcia jest zupełnie inny. Lepszy, silniejszy.
Misją stała się konieczność pokazania świata i tego, co się aktualnie dzieje. Pobyt na Bałkanach w oblężonym Sarajewie, Czeczenii i wielu innych miejscach nie był ciężki, był wspaniałą przygodą, bez ośmiogodzinnego dnia pracy i bez szefa nad głową. Pracowało się z wewnętrznego przekonania, że będzie można mieć wpływ na zmianę tego świata... Czytaj więcej
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl


