
Tuż przed spotkaniem Tomasza Siemoniaka z minister obrony narodowej Holandii Jeanine Hennis-Plasschaert, Służba Kontrwywiadu Wojskowego odkryła podsłuch. Tym razem chodzi o restauracje "Różana" na warszawskim Mokotowie.
REKLAMA
Miejsce, w którym odkryto podsłuch jest chętnie odwiedzane przez przedstawicieli świata biznesu i polityki. To właśnie tu, w salce dla vip-ów fachowcy z SKW odkryli miniaturowe urządzenie do podsłuchu.
– Urządzenie do nagrywania rozmów, pełną dokumentację zdarzenia przekazaliśmy natychmiast do prokuratury. W naszej ocenie urządzenie było profesjonalne: zminiaturyzowane i pozwalające na dobrej jakości nagrania – powiedział przedstawiciel warszawskiej policji w rozmowie z tvn24.pl.
Minister Siemoniak podkreśla, że ma pełne zaufanie do służb, a jeden z jego współpracowników dodaje, że urządzenie najprawdopodobniej znajdowało się tam od dawna. Rzecznik stołecznej prokuratury poinformował, że wdrożono postępowanie sprawdzające w celu ustalenia, czy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa.
Nowy trop w aferze podsłuchowej
Przed kilkoma dniami pojawił się również nowy trop w trwającej od lata 2014 roku sprawie dotyczącej okoliczności afery podsłuchowej, która spowodowała poważny kryzys w polskim państwie. Z upublicznionych zeznań dwóch kelnerów wynika, że działali na zlecenie biznesmena Marka Falenty, który chciał obalić rząd i obiecywał w zamian "nagrodę od PiS" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Przed kilkoma dniami pojawił się również nowy trop w trwającej od lata 2014 roku sprawie dotyczącej okoliczności afery podsłuchowej, która spowodowała poważny kryzys w polskim państwie. Z upublicznionych zeznań dwóch kelnerów wynika, że działali na zlecenie biznesmena Marka Falenty, który chciał obalić rząd i obiecywał w zamian "nagrodę od PiS" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Chodzi o relacje kelnerów stołecznych restauracji "Sowa & Przyjaciele" i "Amber Room" - Łukasza N. i Konrada L., którzy dokładnie wyjaśniają okoliczności afery. Jak twierdzili w czasie zeznań - pisze powołując się na nie "GW" - początkowo podkładali podsłuchy, po czym przekazywali je Falencie, wyłącznie do celów związanych z biznesem i "gry ze służbami specjalnymi".
Sytuacja miała ulec zmianie po tym, jak biznesmen miał zacząć dążyć do obalenia ówczesnego rządu oraz ministra Sienkiewicza. Miało być to związane z niekorzystnymi dla jego inwestycji w rosyjski węgiel działaniami prokuratury. Za pomoc w realizacji planów Falenta miał obiecywać "nagrodę od PiS", gdy ten obejmie rządy w państwie, powołując się na swoje kontakty w tej partii.
Źródło: tvn24.pl
