
Prawo i Sprawiedliwość nie wykluczało wcześniej kary więzienia dla lekarzy, którzy decydowali się na przeprowadzenie zabiegu sztucznego zapładniania. Teraz, w obliczu zaplanowanej na przyszły tydzień w Sejmie debaty o in vitro, łagodzi stanowisko - pisze najnowsza "Rzeczpospolita".
REKLAMA
Skąd ta nagła zmiana? Zapewne spore znaczenie ma trwająca kampania prezydencka, powoli wkraczająca na ostatnią prostą. Kiedy PiS postulował karę więzienia dla lekarzy przeprowadzających ten zabieg, Andrzej Duda popierał partyjne koleżanki i kolegów. Teraz, gdy kandyduje na fotel głowy państwa, może mu służyć złagodzenie stanowiska w sprawie in vitro. A takie stało się właśnie faktem.
Kara dla matek czy lekarzy?
Partia Jarosława Kaczyńskiego nie zrewidowała jednak całkowicie swych dotychczasowych poglądów na kwestię, która od lat dzieli Polaków. Politycy PiS wciąż podpisują się bowiem pod jednym z projektów autorstwa byłego szefa resortu zdrowia Bolesława Piechy. Nie jest on już tak represyjny - przypadkach złamania ustawy, na mocy której in vitro miałoby być dostępne tylko dla małżeństw, przewiduje dla lekarzy lżejsze kary, np. dwuletnie zakazy wykonywania zawodu. Jak dowiedziała się gazeta powołując się na anonimowe źródła, niewykluczone, że chodzi też o karanie matek.
Partia Jarosława Kaczyńskiego nie zrewidowała jednak całkowicie swych dotychczasowych poglądów na kwestię, która od lat dzieli Polaków. Politycy PiS wciąż podpisują się bowiem pod jednym z projektów autorstwa byłego szefa resortu zdrowia Bolesława Piechy. Nie jest on już tak represyjny - przypadkach złamania ustawy, na mocy której in vitro miałoby być dostępne tylko dla małżeństw, przewiduje dla lekarzy lżejsze kary, np. dwuletnie zakazy wykonywania zawodu. Jak dowiedziała się gazeta powołując się na anonimowe źródła, niewykluczone, że chodzi też o karanie matek.
W rozmowie z naTemat przed trzema tygodniami, na pytanie czy wypowiedzi o in vitro zaszkodzą Dudzie, Piecha odpowiedział: – Nie sądzę, by miały jakiekolwiek znaczenie. (...) Andrzej Duda może spać spokojnie, choć rzeczywiście jest tak, że Platforma chce go wciągnąć w ten jałowy spór, który toczy się od kilku lat. Przecież dyskusja o in vitro w ogóle nie jest merytoryczna. A jak przychodzi do prac nad konkretna ustawą, to zazwyczaj wszyscy się zasłaniają brakiem czasu.
"Rzeczpospolita" pisze też, iż na zmianę stanowiska PiS wpływ może mieć ostatnie spotkanie Kaczyńskiego "z jednym z ważnych hierarchów kościelnych". Ostatnio pisaliśmy w naTemat, że im bliższy termin zakończenia rządowych prac nad nową ustawą o in vitro, środowisko kościelne zajmuje bardziej zdecydowane stanowisko.
Posłowie pod ścianą
– W przypadku zapłodnienia in vitro rozwiązaniem docelowym z moralnego punktu widzenia jest odrzucenie tej procedury jako zagrażającej godności oraz życiu lub zdrowiu dziecka we wczesnym stadium jego rozwoju – napisali hierarchowie w specjalnym komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Konferencji Episkopatu Polski.
– W przypadku zapłodnienia in vitro rozwiązaniem docelowym z moralnego punktu widzenia jest odrzucenie tej procedury jako zagrażającej godności oraz życiu lub zdrowiu dziecka we wczesnym stadium jego rozwoju – napisali hierarchowie w specjalnym komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Konferencji Episkopatu Polski.
Jak podkreślili, akceptacja metody sztucznego zapłodnienia, a więc przyjęcie "niemoralnego prawa", może grozić posłom wykluczeniem ze wspólnoty Kościoła. Brak takiej akceptacji - jak wynika z dokumentu podpisanego m.in. przez przewodniczącego KEP abp. Stanisława Gądeckiego - nie będzie skutkowało utratą prawa do przyjmowania komunii świętej.
Źródło: "Rzeczpospolita"
