
Za ubezpieczenie całej drogowej infrastruktury – chodniki, ulice, mosty czy wiadukty – stołeczni urzędnicy zapłacili jedną składkę – 3,3 mln złotych. Przy czym maksymalna wypłata z ubezpieczenia to kwota rzędu 3 mln złotych. To oznacza, że pieniądze z ubezpieczenia nie pokryją nawet kosztów naprawy spalonego niedawno mostu Łazienkowskiego.
REKLAMA
– Kuriozalna umowa ubezpieczeniowa nie tylko nie pokryje kosztów odbudowy mostu, lecz także nie zostawia już nic na ewentualne odszkodowania drogowe do końca roku – alarmuje „Wprost”.
Cytowany przez tygodnik Adam Grzegrzółka, szef warszawskiego Biura Organizacji Urzędu, potwierdza te informacje. Zaznacza jednocześnie, że istnieje możliwość dopłacenia kolejnej składki, co zaowocuje odnowieniem wyczerpanego limitu wypłat. O tym jednak musiałby zdecydować ratusz.
Jak zaznacza Grzegrzółka, urzędnicy negocjujący warunki ubezpieczenia zgodzili się na kwotę 3 mln zł na skutek doświadczeń z ubiegłych lat. W przeszłości bowiem rzadko zdarzało się, by łączna wartość uszkodzeń dróg czy mostów szacowana była na więcej niż kilkaset tysięcy złotych rocznie.
Tymczasem pożar Mostu Łazienkowskiego wywołał, dosłownie, gorącą dyskusję na temat tego, jak powinna wyglądać nowa przeprawa. Ratusz bowiem po niedawnym pożarze postanowił nie tyle naprawić przeprawę, co wybudować ją na nowo. Chodzi dokładnie o stalową część mostu. Jak zmieni się Łazienkowski? Okazuje się, że nie będzie różnić się zbytnio od tego, który istniał do tej pory.
Inicjatywa Projektowa, czyli grupa architektów w skład której wchodzą Jan Pawlik, Piotr Straszak, Mikołaj Zdanowski oraz Paweł Pyłka, sprawę widzi zupełnie inaczej. A dokładnie – widzi lepiej, czego efektem są wizualizacje mostu ich autorstwa.
– Koncepcja ciekawa, bowiem zakłada umieszczenie planowanej ścieżki rowerowej bezpośrednio pod chodnikiem Trasy Łazienkowskiej – pisał niedawno w naTemat Tomasz Golonko. – Ma być bezpieczniejsza, a ruch rowerowy odizolowany od tego samochodowego. Co jeszcze? Według autorów – budowa takiej ścieżki może rozpocząć się w każdej niemal chwili, a co za tym idzie – nie miałaby negatywnego pływu na ruch aut.
Źródło: „Wprost”
