Niemieckie linie Germanwings mają ostatnio złą passę.
Niemieckie linie Germanwings mają ostatnio złą passę. Fot. InsectWorld / www.shutterstock.com

Samolot linii Germanwings, którym pasażerowie podróżował z Hanoweru do Rzymu, musiał przerwać i lądować w Wenecji. Powodem takiej decyzji kapitana było złe samopoczucie jednaj z pasażerek i jednej ze stewardess. Z medialnych doniesień wynika, że pierwsza z kobiet miała dostać ataku paniki.

REKLAMA
Już po lądowaniu na pokładzie pojawiły się służby medyczne, które uspokoiły kobietę. Po ich przyjeździe okazać się też miało, że stewardessa nie jest w stanie dalej pełnić obowiązków.
To kolejny już przypadek paniki, jaka wybucha wśród pasażerów samolotów po niedawnej katastrofie Aribusa A320 we francuskich Alpach. Kilka dni temu na warszawskim Okęciu wylądował samolot LOT-u, który zawrócił z trasy do Stambułu. Maszyna miała nieszczelną uszczelkę w drzwiach. Zdaniem pilota ta drobna awaria nie stwarzała ryzyka rozhermetyzowania kabiny i samolot mógł bezpiecznie lecieć dalej. Pasażerowie jednak kategorycznie domagali się powrotu na lotnisko.
Do awaryjnego lądowania na weneckim lotnisku doszło w piątek, ale to nie jedyne kłopoty maszyn Germanwings w ostatnich godzinach. W sobotę samolot niemieckich linii lecący z Kolonii do Wenecji musiał zmienić trasę i lądował w Stuttgarcie.
O zawróceniu z trasy zdecydował pilot, który podejrzewał, że z maszyny może wyciekać olej. – To standardowa procedura bezpieczeństwa. Nie było to awaryjne lądowanie – przekonują przedstawiciele Germanwings.
Niemiecki, tani przewoźnik od kilkunastu dni znajduje się na medialnym świeczniku po tym jak 24 marca w Alpach rozbiła się należąca do niego maszyna. Ustalenia śledczych wykazały, że do tragedii, w której zginęło 150 osób, świadomie doprowadził cierpiący na depresję drugi pilot. Łączna kwota odszkodowań, które linie Germanwings będą musiały z tytułu tragedii wypłacić rodzinom ofiar katastrofy może wynieść nawet 300 mln euro.
Źródło: TVN24.pl