Irlandzkie media twierdzą, iż wpływowy działacz PZPN Kazimierz Greń nielegalnie handlował biletami przed meczem Irlandia - Polska w Dublinie.
Irlandzkie media twierdzą, iż wpływowy działacz PZPN Kazimierz Greń nielegalnie handlował biletami przed meczem Irlandia - Polska w Dublinie. Fot. Krzysztof Koch/Agencja Gazeta

Kazimierz Greń, szef podkarpackich struktur PZPN, zawieszony przez związkową centralę w związku z oskarżeniami o handel biletami przed meczem Irlandia-Polska, nie składa broni. Stawia się w roli ofiary, co więcej, zarzuca rzecznikowi Związku kłamstwo. Całą sprawę komentuje prezes Zbigniew Boniek.

REKLAMA
– Kazimierz Greń nie był członkiem oficjalnej delegacji PZPN w Dublinie. Bilety na mecz nabył w sobie wiadomy sposób – poinformował dzień po meczu rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski. Greń nie tylko nie potwierdził tych doniesień, ale po upływie prawie dwóch tygodni od całej sprawy otwarcie skrytykował rzecznika.
– Podam przykład na to, że pan Kwiatkowski kłamie. Mówił, że bilety dotarły do podkarpackiego związku, a nie wie, w jaki sposób się to stało. Czy zostały wysłane, czy Greń je odebrał – podkreślił cytowany przez Interię wpływowy działacz Związku, posądzany o bogacenie się kosztem rodaków.
Według wcześniejszych informacji dziennika "Irish Examiner", po meczu piłki nożnej Greń spędził noc w irlandzkim areszcie, a na poniedziałkowej rozprawie przyznał się do winy. Tymczasem w rozmowie z polskimi mediami szef podkarpackich struktur Związku Piłki Nożnej miał co prawda przyznać się do krótkiej wizyty na komisariacie, ale nie z powodu handlu biletami. Te bowiem, jak tłumaczył, zamierzał przekazać przyjaciołom. Co więcej - utrzymuje działacz - cała rozprawa trwała zaledwie 7 minut, a na sali sądowej nie zadano mu ani jednego pytania...
logo
Kazimierz Greń nie przyznaje się do stawianych mu oskarżeń. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Ostatnio informowaliśmy o spotkaniu z dziennikarzami, na którym Greń dał do zrozumienia, że stał się ofiarą wymyślonej "afery biletowej". Zapowiedział, że za bezpodstawne oskarżenia będzie żądał wysokich, nawet milionowych odszkodowań. – Stoję na drodze niektórym osobom – podkreślił działacz piłkarski sugerując, że nieprzychylne mu media mogą mieć kontakty z "ludźmi PZPN".
Do całej sprawy odniósł się na łamach "Przeglądu Sportowego" Zbigniew Boniek. Jak mówił, jeśli Greń nie oczyści się z zarzutów, poniesie konsekwencje swego zachowania. W przekonaniu prezesa PZPN, afera sprawiła, że w kontekście Związku mówi się o wewnętrznych podziałach. – Na tej aferze próbowano spekulować, zamiast rzeczowo podejść do tematu. Zaczęto mówić o opozycji, układach – a mnie to nie dotyczy. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego – zaznaczył Boniek.