
Załoga prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się w Smoleńsku miała nie tylko nieważne uprawnienia, ale kompletowano ją „z łapanki”. – Piloci na przygotowanie dostali zaledwie 20 min, choć zgodnie z przepisami powinni mieć na to dwie godziny – informują biegli wojskowej prokuratury. Zdaniem ekspertów polski tupolew z wymienionych wyżej powodów nie miał prawa wystartować nawet z Okęcia.
Na ostatnią chwilę Eksperci zaznaczają, że dowództwo miało też zasadniczy problem ze skompletowaniem załogi. Jeszcze 9 kwietnia zmieniano decyzje personalne. Największy problem miał dotyczyć nawigatora, na którego ostatecznie wyznaczono porucznika Artura Ziętka – opisuje TVN24.
FRAGMENT OPINII BIEGŁYCH
Ziętek jednak 9 kwietnia wieczorem wracał dopiero z lotu do Gdańska. Do domu miał wrócić ok. godziny 21.00 a już o 6.00 rano odbierał na Okęciu dokumenty na przelot. To właśnie niewątpliwe zmęczenie miało być, zdaniem biegłych, przyczyną dla której nawigator nie zauważył, że lotnisko zapasowe w Witebsku, na które mógłby odejść Tu-154M, jest w soboty nieczynne. M.in. z tych powodów biegli uznali też, że wyznaczenia Ziętka na nawigatora lotu do Smoleńska było naruszeniem instrukcji HEAD obowiązującej przy lotach z najważniejszymi osobami w państwie.
FRAGMENT OPINII BIEGŁYCH
Pogoda Sytuację dodatkowo pogorszył fakt, że przed startem piloci dostali też niewłaściwe dane dotyczące pogody, o czym jako pierwsi pisaliśmy w naTemat.
Jan Osiecki, naTemat.pl
Pułkowy meteorolog podał niewłaściwe informacje, mimo że już pewnego czasu dysponował znacznie dokładniejszą i nowszą prognozą. Tyle, że ta praktycznie uniemożliwiała wylot prezydenta z Warszawy. Według informacji przesłanych do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Taktycznego przez synoptyka z Centrum Hydrometeorologicznego Sił Zbrojnych RP, pogoda w Smoleńsku miała wyglądać następująco: „widzialność 1000-3000 m, przy silnym zamgleniu, zachmurzenie duże chmurami stratus o podstawie 120-180 m”.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie zakończyła jeszcze analizy kompleksowej opinii biegłych nadesłanej 6 marca. Aktualnie prokuratorzy sprawdzają ją pod kątem wychwycenia ewentualnych błędów czy braków. Jeśli takie znajdą, będą wnioskować o uzupełnienie materiału.
Źródło: TVN24.pl
