
Nieprzychylnych prezydentowi głosów nie brakuje. W czwartek wizytę w Lublinie próbowali zakłócić narodowcy i zwolennicy Janusza Korwin-Mikkego. Gwizdali, krzyczeli. – Wracaj na Mazury wracać kury – skandowali. Komorowski próbował odbić piłeczkę, podziękował „nawet specjaliście od kur” i wykorzystał sytuację do wzmocnienia dialogu o zgodzie.
REKLAMA
Specjalista od kur
Korwiniści są wszędzie. Nieliczna grupa młodych, na ogół głośnych, którzy potrafią szybko wzbudzić wokół siebie niemałe zamieszanie. Spośród wszystkich kandydatów szczególnie upodobali sobie obecnego prezydenta. Na początku marca wygwizdali i wyśmiali go podczas otwartego spotkania w Nowym Targu, w czwartek podobną akcję zorganizowali w Lublinie. – Precz z szogunem, precz z komuną, wracaj na Mazury wracać kury – krzyczeli.
Korwiniści są wszędzie. Nieliczna grupa młodych, na ogół głośnych, którzy potrafią szybko wzbudzić wokół siebie niemałe zamieszanie. Spośród wszystkich kandydatów szczególnie upodobali sobie obecnego prezydenta. Na początku marca wygwizdali i wyśmiali go podczas otwartego spotkania w Nowym Targu, w czwartek podobną akcję zorganizowali w Lublinie. – Precz z szogunem, precz z komuną, wracaj na Mazury wracać kury – krzyczeli.
Prezydent próbował „z twarzą” wybrnąć z niekomfortowej sytuacji. – Chciałem wam podziękować, że w niełatwych warunkach chcecie okazać poparcie dla mojej kandydatury – mówił. – Dziękuję nawet specjaliście od kur – odpowiedział.
Riposta prezydenta nie należała do najbardziej wyszukanych, a internauci szybko przypomnieli podobną (z wizyty we wspomnianym Nowym Targu), w której Bronisław Komorowski podkreślał, że wśród gości zawsze znajdzie się ktoś „z nieumytymi nogami, kto nieproszony przyjeżdża na przyjęcie”.
Wraca Polska radykalna
Prezydent Komorowski wykorzystał jednak patową sytuację do tego, aby wzmocnić swój wyborczy przekaz, jakim jest budowanie zgody. – Oni grają w moim teatrze role ilustracji tego, co może się w Polsce zdarzyć, gdy oni wygrają – mówił o skandujących. Przekonywał, że Polska stanie się wtedy krajem oskarżeń i kłamstwa, który odwraca się od wszystkich.
Prezydent Komorowski wykorzystał jednak patową sytuację do tego, aby wzmocnić swój wyborczy przekaz, jakim jest budowanie zgody. – Oni grają w moim teatrze role ilustracji tego, co może się w Polsce zdarzyć, gdy oni wygrają – mówił o skandujących. Przekonywał, że Polska stanie się wtedy krajem oskarżeń i kłamstwa, który odwraca się od wszystkich.
Dzięki takim zachowaniom będziecie państwo wiedzieli, między kim a kim wybierać 10 maja. Czy chcecie wybrać awanturę, tych, którzy potrafią tylko krzyczeć, tylko przeszkadzać? Czy tych, którzy chcą organizować mądrą polską pracę, aby Polska się rozwijała?
Korwiniści pomogą prezydentowi
Wbrew pozorom, podobne wydarzenia mogą obrócić się na korzyść Komorowskiego. Krótkofalowo obnażają jego retoryczne słabości i wprowadzają w „krystaliczny” obraz zgodnego prezydenta negatywne i agresywne emocje.
Wbrew pozorom, podobne wydarzenia mogą obrócić się na korzyść Komorowskiego. Krótkofalowo obnażają jego retoryczne słabości i wprowadzają w „krystaliczny” obraz zgodnego prezydenta negatywne i agresywne emocje.
Z drugiej strony pokazują obraz Polski skłóconej, agresywnej, przed którą właśnie – zgodnie z przewodnią tezą kampanii – próbuje uchronić obywateli Komorowski. Pozostaje pytanie jedynie o to, czy sztab prezydenta będzie potrafił to odpowiednio wykorzystać.
Napisz do autorki: karolina.wisniewska@natemat.pl
