
Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego – adres strony kukiz.pl przekierowuje na stronę smolensk.eu pod hasłem „We want the truth about plane crash”. Początkowo strona Pawła Kukiza odsyłała jednak do witryny innego kandydata – Andrzeja Dudy. Ta mało istotna kwestia wywołała spore emocje wśród komentatorów.
REKLAMA
Teorie spiskowe
Drobna sprawa wywołała w sieci lawinę komentarzy. Szybko pojawiły się pytania, kto wykupił domenę i po co całe zamieszanie. – Pytajcie Pana Andrzeja – mówi Kukiz, na co kandydat Prawa i Sprawiedliwości odpowiada: „Nic o tym nie wiem”.
Drobna sprawa wywołała w sieci lawinę komentarzy. Szybko pojawiły się pytania, kto wykupił domenę i po co całe zamieszanie. – Pytajcie Pana Andrzeja – mówi Kukiz, na co kandydat Prawa i Sprawiedliwości odpowiada: „Nic o tym nie wiem”.
Teorii spiskowych – jak zawsze przy tego typu okazjach – nie brakowało. Jedni przekonywali, że podpromować się próbuje sam Paweł Kukiz. Inni, że robi to sztab PiS. Nie brakowało także podejrzeń, iż za całe internetowe zamieszanie odpowiadają ludzie z Platformy.
Kto pierwszy, ten lepszy
To nie pierwsza tego typu akcja. Walka o domeny miała miejsce po konwencji Andrzeja Dudy, kiedy Platforma Obywatelska wykupiła hasło i przewodni wyborczy slogan „Przyszłość ma na imię Polska” (przyszloscmanaimiepolska.pl) odsyłał właśnie do strony PO.
To nie pierwsza tego typu akcja. Walka o domeny miała miejsce po konwencji Andrzeja Dudy, kiedy Platforma Obywatelska wykupiła hasło i przewodni wyborczy slogan „Przyszłość ma na imię Polska” (przyszloscmanaimiepolska.pl) odsyłał właśnie do strony PO.
Sztab Prawa i Sprawiedliwości nie kazał długo czekać na odbicie piłeczki i po konwencji Bronisława Komorowskiego wykupił domenę maratonpoparcia.pl z przekierowaniem na oficjalną stronę swojego kandydata.
Domeny zamiast programów
To wszystko pokazuje, jak z pozoru zupełnie nieistotna i niemająca żadnego wpływu na wynik wyborów sprawa potrafi rozbudzić polityczne emocje.
To wszystko pokazuje, jak z pozoru zupełnie nieistotna i niemająca żadnego wpływu na wynik wyborów sprawa potrafi rozbudzić polityczne emocje.
Kampania w sieci to wprawdzie istotny, a obecnie też wyjątkowo popularny wśród wszystkich element starań o prezydenturę. Pojedynek na hasła, programy czy nawet reklamy i billboardy zmienia się w wyścig o to kto komu szybciej wykupi jego domenę. Powstaje zatem pytanie czy to znak czasów, czy raczej zwykły infantylizm.
