
– W czasach kiedy studiowałem, pójście do wojska było jednoznaczną deklaracją polityczną. Robiliśmy wszystko, stawialiśmy na głowie, żeby uniknąć służby wojskowej – powiedział Jarosław Gowin na antenie RMF FM. Dziś, jak zauważa polityk, pójście do wojska jest dla wielu zaszczytem, ale do tego potrzebna była profesjonalizacja armii.
Niektórzy, podobnie jak nasz rozmówca, przeszli całą drogę unikania służby wojskowej. Pierwszą "odroczkę" dostał już w szkole policealnej, do której zapisał się właśnie w celu uniknięcia służby. Później, również z tym samym zamiarem, dostał się na uczelnię wyższą. Nie udało się uniknąć wojska. W 1996 roku trafił ostatecznie do armii, a konkretnie do czołgu. – Pozorowałem wtedy próbę samobójczą przez powieszenie – mówi naTemat.
– Najczęściej próbowali się wieszać. Każdy w wojsku dostawał kawałek szmaty, który miał udawać ręcznik. Skręcało się go i tarło gardło, aby zostawiało ślad podobny do tego po podwieszeniu. Uczestniczył w tym zaprzyjaźniony kolega, który wzywał pomoc, twierdząc, że jego kompan chciał popełnił samobójstwo. Tego procederu wojskowi się bali – mówi z kolei Dariusz Rembelski, dziennikarz zajmujący się wojskowością i militariami.
Przed rokiem 1989 Wojsko Polskie liczyło blisko 400 tys. osób. Płk Tomasz Szulejko przyznaje, że wielu młodych ludzi czuło się wówczas zmuszonych do służby. – Wielu z nich miało problem z zaakceptowaniem słów ówczesnej przysięgi wojskowej. Istotne było również, że służba trwała w przypadku wojsk lądowych i powietrznych dwa lata, a w marynarce wojennej nawet rok więcej. To był bardzo długi czas, określany przez młodych jako stracony czy wyrwany z życiorysu – mówi rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Ustawa z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej
Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej". Czytaj więcej
Młodzi ludzie szukali różnych sposobów, aby uniknąć służby. Zdarzało się, że stan zdrowia uniemożliwiał wcielenie do wojska. Choroba ujawniała objawy tuż przed rozpoczęciem, lub w trakcie procedury powołania. Najczęściej robiono to przez edukację, co dawało odroczenie na czas studiów. Po zakończeniu nauki, służba trwała zdecydowanie krócej. Tak zwani „wieczni studenci”, po wielu latach długotrwałej nauki potrafili dotrwać do osiągnięcia granicy wieku, zwalniającej z powołania do wojska.
W internecie wciąż można znaleźć setki porad, co zrobić aby uniknąć munduru. Trzeba je dziś traktować jako swego rodzaju źródło historyczne, bo do wojska idą dziś wyłącznie ci, którzy chcą bronić ojczyzny, a i oni muszą udowodnić, że się nadają.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
