Paweł Kukiz ma za sobą armię wyznawców.
Paweł Kukiz ma za sobą armię wyznawców. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Paweł Kukiz jest na fali, a jego wyborcy kierują się głównie emocjami: niechęcią do polityków i nadzieją na lepsze. Muzyk im to daje. Oni odwdzięczają się fanatyczną wręcz wiernością. Dla nich Kukiz jest nie tyle kandydatem, co Mesjaszem. I dają to odczuć wszystkim, którzy napiszą o kandydacie coś krytycznego.

REKLAMA
Duża część wyborczej dyskusji rozgrywa się dzisiaj w internecie. Od dawna niepodzielnie siecią rządził Janusz Korwin-Mikke wspierany liczną armią kuców. Jednak w ciągu kilku tygodni kampanii postała nowa, potężna armia.

"Wielki Paweł"

To Armia Kukizomaniaków. Dają o sobie znać pod absolutnie każdym tekstem na temat kandydata. I choć po większości autorów negatywne komentarze spływają, ich treść i ładunek emocjonalny dobrze oddają nastroje społeczne wokół Pawła Kukiza. – Pan Kukiz jest WIELKI...choćby dlatego że poświęcił swój drogocenny czas dla Polski poświęcając rodzinę! – pisze do mnie w mailu jeden z czytelników (pisownia oryginalna).
Na porządku dziennym są też epitety typu "sprzedawczyk", "sługus Komorowskiego" lub "obrońca systemu". – A jeślii chodzi o Kukiza to co pan opisał też świadczy o Pana mentalności Pan nigdy nie zmienił pewnie zdania o innych osobach Pana żywot był pewny i wiedział Pan że pan L to skurwiel a pan B to porządny facet nigdy i bez pomyłki gratuluje wyczucia i dogłębnej oceny rzeczywistości tylko szkoda że tacy ludzie nie istnieją chociaż nie przecież pisze do takiegoż – pisze Piotr (pisownia oryginalna).
"Kto panu płaci?"
Są nieustanni w tropieniu spisków i mocodawców dziennikarzy, którzy piszą o Kukizie. – Pozdrawiam pańskich mocodawców. Żeby dorosły facet tak naginał swój kręgosłup dla kliku dukatów i aplauzu "z góry". Człowiek powinien chodzić wyprostowany – pisze jedna z czytelniczek. – Proponuję dogłębne poznanie Stowarzyszenia JOW i zapoznania się z pomysłem, który jest przez to stowarzyszenie promowane. Wierzę że chciałby Pan mieć większy wpływ na polityków, na których Pan głosuje. Ufam że nie długo uda się Panu zdobyć wymarzoną posadę w TVN – dodaje inny.
Przykłady można mnożyć. Przeważająca część z tych maili czy komentarzy nie zbliża się nawet do merytorycznej krytyki, trudno się więc nimi przejmować. Ale z komentarzy wyraźnie widać, że popieranie Kukiza to bardziej wiara niż oparta faktach i analizie programów decyzja o tym, kogo poprzeć.
Podtrzymać ogień
O tym, jak mocno zaangażował wyborców Kukiz świadczy też ich liczba na ognisku, które kandydat zorganizował w Majówkę. Tam także nie wszyscy wiedzieli dlaczego popierają Kukiza, ale sam fakt, że chciało im się poświęcić dzień wolny, by przyjść na spotkanie z politykiem pokazuje ich zaangażowanie. Choć nie wszyscy widzą w Kukizie polityka, część uważa go za ludowego trybuna, za przywódcę rewolucji, który rozpędzi na cztery strony świata dotychczasową klasę polityczną.
Co ważne dla wyniku wyborów, mało kto traktuje go dzisiaj jak muzyka, celebrytę, którego przychodzi się zobaczyć, bo śpiewa/gra w filmach/jest sportowcem. Tak właśnie odbierano Tomasza Adamka, który startował w zeszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Efekt? Tylko nieco ponad 11 tys. głosów.
Kukiz teraz musi umiejętnie kierować emocjami swoich wyborców (wyznawców). Bo tak jak mocne jest ich uczucie, tak i wielkie są oczekiwania. Jeśli stwierdzą, że muzyk je zawiódł, straci ich bezpowrotnie i wyląduje na marginesie polityki. Jak inni trybuni, gwiazdy jednego politycznego sezonu.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl