Język polski językiem katów? Gruzinka w gorzkich słowach o pobycie w polskim obozie dla uchodźców

Język polski językiem katów? Gruzinka w gorzkich słowach o pobycie w polskim obozie dla uchodźców
Język polski językiem katów? Gruzinka w gorzkich słowach o pobycie w polskim obozie dla uchodźców Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Polacy reagują alergicznie na zbitkę słów "polskie obozy". Tym razem jednak to nie pomyłka, bo mowa o obozach dla uchodźców, w których dochodziło do dantejskich scen. Gruzińska dziennikarka Ekaterina Lemondżawa przygotowuje właśnie książkę, w której opisuje, co spotkało ją na polskiej ziemi. To wspomnienia, w których Polacy występują w roli oprawców.


– Powiedziano mi, że na kilka dni trafię do domu w lesie, że będzie fajnie, będę mogła iść pozbierać grzyby – wspomina Gruzinka cytowana przez Onet. Jednak miejsce, do którego trafiła w niczym nie przypominało tego z opisu.

Obóz dla uchodźców

Obóz dla uchodźców, Obóz dla osób przemieszczonych – obóz przeznaczony dla osób, które musiały opuścić miejsce stałego zamieszkania ze względu na zagrożenie życia, zdrowia, bądź wolności. Zagrożenie to jest najczęściej związane z walkami zbrojnymi, klęskami żywiołowymi, prześladowaniami z powodu religii, rasy lub przekonań politycznych. Czytaj więcej

Utracone marzenia
W 2012 roku Ekaterina Lemondżawa musiała uciekać z Tbilisi, gdzie prowadziła klub rockowy. Interesowały się nią służby bezpieczeństwa, co oznaczało poważne kłopoty, z zagrożeniem życia włącznie. Przypadek sprawił, że trafiła nad Wisłę, choć docelowo marzyła o osiedleniu w Norwegii. Nie udało jej się jednak uzyskać pozwolenia na pobyt w Skandynawii, więc zawrócono ją do Polski.
– W Polsce na lotnisku czekali już na mnie przedstawiciele służby emigracyjnej. Byli ubrani po wojskowemu, zabrali mnie do metalowego pokoju, gdzie nie mogłam nic zrobić – wspomina. Była tu wielokrotnie przesłuchiwana. W czasie przeszukań, strażnicy graniczni zmuszali ją by rozbierała się do naga.

Sąd uznał, że przekroczyła granicę nielegalnie i może spędzić nawet rok w obozie dla uchodźców w Lesznowoli. – Wygląda na to, że szczególnie podoba im się studiowanie moich zakrwawionych majtek i patrzenie na mnie, ociekającą krwią. Ja miałam wrażenie, że jestem im coś dłużna, tym służbom, i że nie chcę im tego oddać – dlatego mnie karzą – słowami, czynami, podejściem – pisała w proteście uchodźców emigrantka. Swoją sprawę. Gruzinka opisała w głośnym liście do "Gazety Wyborczej".

Marta Górczyńska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówi naTemat, że w czasie gdy Lemondżawa trafiła do obozu dla uchodźców, położenie osób w podobnej sytuacji było diametralnie inne niż obecnie. – Cudzoziemcy, którzy oczekiwali na udzielenie statusu uchodźcy albo w trakcie postępowania wydaleniowego spotykali się z bardzo restrykcyjnymi metodami – mówi.
Marta Górczyńska
Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Mieli wyznaczony czas na spacery, byli przeszukiwani, ich porządek dnia przebiegał według ściśle ustalonych godzin. Zmieniło się to dopiero po monitoringach przeprowadzonych przez organizacje pozarządowe oraz ministerstwo spraw wewnętrznych.

Historia, jakich wiele
Ekaterina Lemondżawa zbiera właśnie pieniądze na niewydaną jeszcze książkę "Nr 56: Pamiętaj, nazywam się Ekaterina". Ale o tym, jak w owym czasie wyglądały polskie obozy dla uchodźców przekonał się również polski dziennikarz programu "Po prostu" Endy Gęsina-Torres. Na trzy tygodnie wcielił się w kubańskiego uchodźcę zamkniętego w ośrodku w Białymstoku.


Dał się złapać policjantom, którym opowiedział historię o nielegalnym przekroczeniu granicy z Białorusią. Ci przewieźli go do zamkniętego ośrodka dla uchodźców. Endy Gęsina-Torres spędził tam trzy tygodnie.

Endy Gęsina-Torres na własnej skórze przekonał się, jak bardzo reżim w nim panujący zbliżony jest do więziennego: przeszedł przez upokarzającą rewizję osobistą, budził się na gwizdek, korzystał z jednej, wydzielonej rolki papieru toaletowego na tydzień, spacerował przez godzinę dziennie (na więcej nie pozwalał regulamin).
Po zdemaskowaniu Gęsiny-Torresa, dziennikarz trafił przed oblicze sądu. Usłyszał wyrok za podrabianie dokumentów i składanie fałszywych zeznań. Prokurator domagał się kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Sąd uznał Endiego Gęsinę-Torresa za winnego. Jednak odstąpił od wymierzenia kary, poprzestając na orzeczeniu środka karnego - 2 tys. zł na cel charytatywny.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka opracowała specjalny raport ws. sytuacji uchodźców pt. "Migracja to nie zbrodnia". Wykazano, że w obozach dla uchodźców zupełnie niepotrzebnie panował reżim więzienny. – Zaobserwowaliśmy wiele elementów przeniesionych z zakładów karnych, które były niepotrzebne w stosunku od osób, które nie przebywały tam w związku z popełnionym przestępstwem. To nie był środek izolacyjny, tylko miejsce oczekiwania na rozwiązanie sytuacji prawnej – mówi Marta Górczyńska.
Marta Górczyńska
Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Apelowaliśmy w raporcie o złagodzenie tego reżimu. Aby było w nich więcej swobody, by zniknęły kraty w oknach, by udostępnić tym osobom możliwość przebywania na podwórku przez dowolną ilość czasu. Ważne było również, aby nie zaczynać dnia od gwizdka, pobudki i apelu, tylko by wprowadzić łagodniejsze zasady tego pobytu.

Jeszcze w 2012 roku, cudzoziemcy w obozach dla uchodźców musieli samodzielnie sprzątać wspólne pomieszczenia, w tym toalety. Dla ludzi z pewnych kręgów kulturowych było to upokarzające.

Dziś, reżim ten został złagodzony. Trudno stwierdzić, dlaczego w takim kraju jak Polska, dochodziło do tego typu zachowań. Marta Górczyńska tłumaczy, że mogło to wynikać z charakteru tych ośrodków, bo sam wygląd wzbudzał skojarzenia więzienne. – Często były to budynki wojskowe, areszty policyjne, które były okratowane. Przyczyniły się do tego również przepisy, które częściowo zostały przeniesione wprost z zakładów karnych – mówi przedstawicielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
0 0Przy tych posunięciach twardy elektorat... wymięka. Tak PiS wkurzyło swoich wyborców
0 0Na krawędzi wojny? Wiceprezes PiS wygadał się, jaki los czeka koalicjantów
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
STYL ŻYCIA 0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Warto było złożyć hołd Macierewiczowi. Jakimowicz właśnie dostał fuchę w TVP!
POLECAMY 0 0Dostają pracę, bo są biali i znają angielski. Polacy w Wietnamie mogą obłowić się jak krezusi