
Kara więzienia za negowanie Holokaustu to zdecydowanie za mało. Próbując zdjąć brzemię historii z narodu węgierskiego, sądy coraz odważniej sięgają po inne możliwości. Ten, kto dopuścił się antysemickiego wybryku, musi tak mocno poczuć karę, że już nigdy nie przyjdzie mu do głowy, by atakować Żydów.
REKLAMA
33-latek spod Budapesztu przerobił zdjęcie bramy obozu Auschwitz. Słynny napis „Arbeit macht frei” zamienił na inny ”Auschitzland. Największy na świecie baśniowy obóz”. Zdjęcie pojawiło się w wnternecie, zdążyło je obejrzeć około czterech tysięcy ludzi. Mężczyzna szybko został namierzony, trafił przed sąd i kilka dni temu usłyszał wyrok. Musi odwiedzić muzeum Holokaustu i przeczytać książkę o Zagładzie Żydów. By uniknąć więzienia (dostał wyrok w zawieszeniu), w ciągu dwóch lat musi udowodnić przed sądem, że już nigdy takiego czynu nie popełni.
Jak to udowodni?
Węgierskie sądy mają na to sposób. Trzech młodych ludzi, którzy zdewastowali kilka menor w Budapeszcie, za karę musieli przeczytać dwie książki: „Węgrzy i Żydzi” autorstwa Ferenca Fejtő oraz „Pytania i Odpowiedzi dotyczące Romów” Gábora Flecka. By mieć pewność, że przeczytają obie lektury, sędzia kazał im prowadzić dziennik, w którym na bieżąco mieli pisać streszczenia książek oraz – jak podawał serwis hungarianambiance – również swoich przemyśleń na ich temat.
Węgierskie sądy mają na to sposób. Trzech młodych ludzi, którzy zdewastowali kilka menor w Budapeszcie, za karę musieli przeczytać dwie książki: „Węgrzy i Żydzi” autorstwa Ferenca Fejtő oraz „Pytania i Odpowiedzi dotyczące Romów” Gábora Flecka. By mieć pewność, że przeczytają obie lektury, sędzia kazał im prowadzić dziennik, w którym na bieżąco mieli pisać streszczenia książek oraz – jak podawał serwis hungarianambiance – również swoich przemyśleń na ich temat.
– To trochę tak, jak polscy kibole musieli oglądać ”Cud purymowy”. Fantastyczny i bardzo mądry pomysł. Inaczej to się kończy karami w zawiasach i nic dobrego z tego nie wynika – mówi Piotr Kadlcik z Gminy Żydowskiej w Warszawie.
Ja nawet jeszcze rozszerzyłbym tę karę dodatkowo o prace społeczne na cmentarzu żydowskim albo wolontaryjną pracę na rzecz organizacji żydowskich. Jeśli ktoś dopuścił się aktu wandalizmu na cmentarzu czy niszczenia zabytków żydowskich powinien zostać skazany miesiąc ciężkiej pracy. Niech wycina chaszcze na cmentarzu
A może pojechać do Yad Vashem
Węgrzy w tej kwestii mają jeszcze inne pomysły. 42-letni Gyorgy Nagy to pierwsza osoba w kraju skazana za negowanie Holokaustu. W 2011 roku poszedł na demonstrację w Budapeszcie z transparentem, na którym napisał ”Holokaust się nie zdarzył”. Rok później usłyszał wyrok – rok i sześć miesięcy w zawieszeniu na trzy lata.
Węgrzy w tej kwestii mają jeszcze inne pomysły. 42-letni Gyorgy Nagy to pierwsza osoba w kraju skazana za negowanie Holokaustu. W 2011 roku poszedł na demonstrację w Budapeszcie z transparentem, na którym napisał ”Holokaust się nie zdarzył”. Rok później usłyszał wyrok – rok i sześć miesięcy w zawieszeniu na trzy lata.
Oprócz tego musiał odwiedzić centrum Holokaustu w Budapeszcie (Holocaust Memorial Center). Jak zaznaczył sąd – co najmniej trzy razy. Po swoich wizytach Nagy musiał napisać esej, w którym miały być jego przemyślenia. Sąd dał mu jednak możliwość wyboru – zamiast trzech wizyt w Centrum Holokaustu, mógł pojechać do obozu Auschwitz w Polsce lub do instytutu Yad Vashem w Jerozolimie. Z eseju jednak nie zrezygnował. ”W obu przypadkach Nagy musi streścić swoje przemyślenia i doświadczenia związane z wizytą w jednym z tych miejsc” – pisał hungarianambiance.com.
Walka z antysemickim wizerunkiem
– To bardzo dobry pomysł. Węgry są oskarżane na Zachodzie o antysemityzm. Ale to bzdura. W porównaniu z Francją prawie go tam nie ma. Takie kary są dobrym pomysłem. Z jednej strony trzeba wyjaśniać młodym ludziom, co to był Holokaust. Z drugiej pokazywać, że Węgry naprawdę walczą z antysemityzmem – ocenia Akosz Engelmayer, były ambasador Węgier w Polsce.
– To bardzo dobry pomysł. Węgry są oskarżane na Zachodzie o antysemityzm. Ale to bzdura. W porównaniu z Francją prawie go tam nie ma. Takie kary są dobrym pomysłem. Z jednej strony trzeba wyjaśniać młodym ludziom, co to był Holokaust. Z drugiej pokazywać, że Węgry naprawdę walczą z antysemityzmem – ocenia Akosz Engelmayer, były ambasador Węgier w Polsce.
Prawo ścigające tych, którzy negują istnienie Holokaustu Węgrzy wprowadzili w 2010 roku. Kodeks zaostrzyli w 2012 roku, choć atmosfera polityczna w kraju mogłaby się ku temu wydawać mało sprzyjająca. Od pięciu lat rządzi prawicowy Fidesz, w parlamencie zasiada Jobbik, partia skrajnie nacjonalistyczna, której sympatycy nie raz okazywali swój antysemityzm (w ostatnich wyborach uzyskali ponad 20 proc. poparcia).
Mimo to mocno wzięli się w tej kwestii do roboty. – Wiemy, że Węgrzy byli odpowiedzialni za Holokaust. Byli sprawcami i ofiarami. Wyciągnęliśmy nauczkę z przeszłości. Odradzający się antysemityzm trzeba zwalczać wszelkimi dostępnymi instrumentami. Nie możemy pozwolić, zwłaszcza świadomi naszej własnej odpowiedzialności, by antysemityzm urósł w siłę na Węgrzech – przekonywał wicepremier i szef MSW Tibor Navracsics.
Więcej działają niż w Polsce?
Piotr Kadlcik przyznaje, że coraz bardziej to widać. – Mam wrażenie, że Węgrzy ostatnio bardzo ostro zaczęli reagować na przypadki antysemityzmu. Progres jest. Czy jest lepiej niż w Polsce? Nie wiem, jak zachowałby się węgierski prokurator w przypadku orzeczenia, że swastyka to jest hinduski symbol szczęścia. Wtedy należałoby dokonać porównania – mówi.
Piotr Kadlcik przyznaje, że coraz bardziej to widać. – Mam wrażenie, że Węgrzy ostatnio bardzo ostro zaczęli reagować na przypadki antysemityzmu. Progres jest. Czy jest lepiej niż w Polsce? Nie wiem, jak zachowałby się węgierski prokurator w przypadku orzeczenia, że swastyka to jest hinduski symbol szczęścia. Wtedy należałoby dokonać porównania – mówi.
Przypadków antysemickich wciąż nie brakuje. – Świeża historia. Rok temu na cmentarzu w Rajgrodzie brałem udział w odsłonięciu pięknego pomnika zrobionego z tzw. kamienia jerozolimskiego. Fundator, potomek Żydów, przeznaczył na to ogromne pieniądze. I pomnik jest już rozwalony. Ktoś bardzo mocno musiał się napracować, żeby go rozbić, bo nie było to łatwe. Gdyby go złapano to powinien spędzić czas na pracach porządkowych. Nie zaszkodziłoby też przygotowanie programu wizyty w Auschwitz, pokazanie czym był Holokaust – mówi.
napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
