
Kara więzienia za negowanie Holokaustu to zdecydowanie za mało. Próbując zdjąć brzemię historii z narodu węgierskiego, sądy coraz odważniej sięgają po inne możliwości. Ten, kto dopuścił się antysemickiego wybryku, musi tak mocno poczuć karę, że już nigdy nie przyjdzie mu do głowy, by atakować Żydów.
Węgierskie sądy mają na to sposób. Trzech młodych ludzi, którzy zdewastowali kilka menor w Budapeszcie, za karę musieli przeczytać dwie książki: „Węgrzy i Żydzi” autorstwa Ferenca Fejtő oraz „Pytania i Odpowiedzi dotyczące Romów” Gábora Flecka. By mieć pewność, że przeczytają obie lektury, sędzia kazał im prowadzić dziennik, w którym na bieżąco mieli pisać streszczenia książek oraz – jak podawał serwis hungarianambiance – również swoich przemyśleń na ich temat.
Ja nawet jeszcze rozszerzyłbym tę karę dodatkowo o prace społeczne na cmentarzu żydowskim albo wolontaryjną pracę na rzecz organizacji żydowskich. Jeśli ktoś dopuścił się aktu wandalizmu na cmentarzu czy niszczenia zabytków żydowskich powinien zostać skazany miesiąc ciężkiej pracy. Niech wycina chaszcze na cmentarzu
Węgrzy w tej kwestii mają jeszcze inne pomysły. 42-letni Gyorgy Nagy to pierwsza osoba w kraju skazana za negowanie Holokaustu. W 2011 roku poszedł na demonstrację w Budapeszcie z transparentem, na którym napisał ”Holokaust się nie zdarzył”. Rok później usłyszał wyrok – rok i sześć miesięcy w zawieszeniu na trzy lata.
– To bardzo dobry pomysł. Węgry są oskarżane na Zachodzie o antysemityzm. Ale to bzdura. W porównaniu z Francją prawie go tam nie ma. Takie kary są dobrym pomysłem. Z jednej strony trzeba wyjaśniać młodym ludziom, co to był Holokaust. Z drugiej pokazywać, że Węgry naprawdę walczą z antysemityzmem – ocenia Akosz Engelmayer, były ambasador Węgier w Polsce.
Piotr Kadlcik przyznaje, że coraz bardziej to widać. – Mam wrażenie, że Węgrzy ostatnio bardzo ostro zaczęli reagować na przypadki antysemityzmu. Progres jest. Czy jest lepiej niż w Polsce? Nie wiem, jak zachowałby się węgierski prokurator w przypadku orzeczenia, że swastyka to jest hinduski symbol szczęścia. Wtedy należałoby dokonać porównania – mówi.
napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
