
Grecji skończyły się pieniądze. Ale Alexis Tsipras, który 100 dni temu tak triumfalnie doszedł do władzy, wciąż robi wszystko, by nie ruszyć pensji obywateli. Wpadł przy tym na pomysł, jak zasilić państwową kasę – podnieść podatek VAT dla turystów. Tyle, że już sami Grecy coraz bardziej przestają mu wierzyć.
”To wizja katastroficzna. Co zrobią miliony Brytyjczyków i Niemców, którzy już wykupili wakacje? Turyści mogą teraz wybierać inne kierunki – mówił brytyjskiemu dziennikowi ”The Times” Andreas Andreadis, szef Konfederacji Greckiej Turystyki.
Grecja jest w katastrofalnej sytuacji i coraz bardziej zmierza ku upadkowi. Co wielki zwycięzca styczniowych wyborów, Alexis Tsipras, zrobił dla kraju, by go uratować? – Na początku, gdy wygrał wybory, wszyscy byli szczęśliwi. Myśleli, że coś się zmieni, ale nic się nie stało – mówi nam nauczyciel z miasta Ptolemaida Gianis Kovatsis.
100 dni Tsiprisa. Chaos, frustracja, nieład. Nigdy wcześniej żaden rząd UE nie narobił tylu szkód w tak krótkim czasie. Ani Berlin ani żaden inny europejski kraj nie pozwoli sobie na to, by Grecy coś na nim wymuszali. Nie ma wyjątków dla hucpy. Czytaj więcej
W Grecji nie ma pieniędzy na wypłatę emerytur, nie ma 700 mln euro na kolejną transzę długu, który do wtorku ma zwrócić Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Co prawda kilka dni temu – i z ogromnym trudem – udało jej się wpłacić ratę 200 mln euro, ale szukanie pieniędzy na ten cel trwało do ostatniej chwili. Ucierpiały na tym samorządy, szkoły i przedszkola, które musiały przekazać swoje rezerwy do Banku Centralnego.
– Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem problemów Grecji jest jednostronne wstrzymanie płacenia rat. To absurd, zwłaszcza w momencie, gdy grecki naród walczy o przetrwanie a gospodarka powoli zamiera głównie z powodu braku płynności i ogromnej niepewności jutra – mówi nam Dimitrios Hatzinikolaou, profesor ekonomii z Uniwersytetu w Joaninie.
W kraju coraz bardziej rośnie frustracja, a poparcie dla premiera Tsiprasa spadło z 75 procent w styczniu do ok. 40.
– Ludzie oczekiwali czegoś innego. Myśleli, że Tsipras ma pomysł, że zrobi coś więcej niż Samaras. Wierzyli, że zmieni porozumienia z Europejskim Bankiem Centralnym i ”trojką”. Ale do tej pory nic się nie zmieniło i wszyscy zaczynają być rozczarowani. Bardzo trudno jest przechodzić przez to wszystko, co musi robić Grecja, by wyjść z kryzysu – mówi Gianis Kovatsis.
Z jego perspektyw Tsipras ciągle mówi tylko o ”czerwonej linii”, której nie zamierza przekraczać w negocjacjach. Na przykład nie obniży nikomu pensji. – Ciągle powtarza o tej czerwonej linii i nic nie robi. Wydaje się, że nawet jeśli rząd dojdzie do porozumienia z Unią to i tak nikt z tego nie będzie zadowolony – przyznaje.
Można tylko współczuć Grecji. Od ponad pięciu lat „trójka” (Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy) czyni z niej przedmiot nieudanego eksperymentu z programem oszczędnościowym, który tylko pogarsza kryzys gospodarczy w tym kraju. A teraz rząd premiera Alexisa Tsiprasa chce najwyraźniej zrzucić Grecję w przepaść. [...]A wcale tak nie musiało być [...]Rząd Tsiprasa miał wielką szansę, by pokazać się Europie jako jej najlepszy partner we wdrażaniu szeroko zakrojonego programu reform i modernizacji Grecji.Ale Tsipras ją zmarnował, bo ani on, ani inni przywódcy Syrizy nie zdobyli się na dalekowzroczność, pozostali radykalnymi działaczami opozycji. Nie zrozumieli - i nie chcieli zrozumieć - różnicy między prowadzeniem kampanii i rządzeniem. Czytaj więcej
Grecy mają jednak jeszcze trochę nadziei. Nic innego im już nie pozostaje.
– Frustracja rośnie każdego dnia, bo poprzednie rządy popełniły wielką zdradę wyprzedając nasz kraj. Powinny zostać za to osądzone. Jeśli ten rząd zrobi to samo, będzie tak samo winny. Jednak dziś, porównując do tamtych, obecny rząd w oczach Greków, wciąż jawi się jako ten trochę lepszy – przyznaje Hatzinikolaou.
napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
