Dlaczego Piotr Krajewski nie wzbudza litości, skoro twierdzi, że ma trudną sytuaucję rodzinną?
Dlaczego Piotr Krajewski nie wzbudza litości, skoro twierdzi, że ma trudną sytuaucję rodzinną? Fot. Mat. prasowe

Piotr Krajewski, radny z Ostródy, w najgorszych snach nie mógł spodziewać się takiej burzy, jaka właśnie przetacza się przez polskie media. Podobnie matka 5-letniego Czarka, której obiecał swoje diety na leczenie jej syna i do tej pory nie wpłacił ani jednej. Sprawa bulwersuje, szokuje, a u niektórych pewnie również budzi litość. Kto ma rację? Radny, który tłumaczy się trudną sytuacją życiową? Czy matka, która czuje się przez niego wykorzystana?

REKLAMA
Piotr Krajewski walczy teraz o dobre imię, bo medialna burza nie zostawiła na nim suchej nitki.
”Serdecznie przepraszam panią Joannę, mamę Czarka oraz Jego samego za tę sytuację. Przepraszam także tych, którzy poczuli się zawiedzeni moją postawą. Wszystkich odsądzających mnie od czci i wiary proszę o więcej empatii i zrozumienia. Nie znamy dnia, ani godziny, kiedy dopadnie nas nieszczęście” – napisał w oświadczeniu przesłanym mediom.
Wynika z niego, że gdy obiecywał pomoc chłopcu, nie spodziewał się, że jego mama straci pracę. A razem prowadzą wspólne gospodarstwo.
Piotr Krajewski

Wtedy stało się coś, czego nie byłem w stanie przewidzieć. W połowie grudnia moja mama została zwolniona z pracy, 4 miesiące przed tzw. ”okresem ochronnym" przed emeryturą. NIC tego nie zapowiadało (umowa do 2023 roku). To dla naszej dwuosobowej rodziny był straszny cios. Jestem cały czas osobą UCZĄCĄ SIĘ, więc zostałem postawiony w zupełnie nowej dla mnie sytuacji, jaką jest utrzymanie nie tylko siebie, ale i mojej rodziny. Zwolnienie, w mojej ocenie, odbyło się z rażącym naruszeniem prawa. W tej sprawie toczy się kosztowne postępowanie cywilne o odszkodowanie. To kolejne obciążenie naszego, więcej niż skromnego budżetu domowego. Do tego wszystkiego gnębiony byłem przez bardzo nieżyczliwe mi osoby przeróżnymi donosami odnoszącymi się do minionych wyborów. Zamiast pracować musiałem się z nimi zmagać.

W Ostródzie, skąd pochodzi, nie będzie miał jednak łatwego życia.
– To trochę przypomina lincz nad nim – mówi nam wprost szefowa ”Gazety Ostródzkiej" Barbara Chadaj-Lamcho. – Reakcje w Ostródzie są od totalnego potępienia po rozczarowanie. Ludzie pytają – taki cyniczny? Taki lekkomyślny? Bo chodzi albo o jedno, albo o drugie.
logo
Piotr Krajewski tłumaczy się, ale mało kto mu wierzy Fot. Screen/Facebook
Ostródzki tygodnik „Nasz Głos” musiał nawet zamknąć komentarze na swojej stronie, bo ludzie grozili Krajewskiemu pobiciem. – Jego sytuacja jest bardzo zła. Tym bardziej, że oświadczenie, które wysłał do mediów to kłamstwo na kłamstwie. Twierdzi, że jego matka nie pracuje, a ona pracuje w sklepie mięsnym – przekonuje Oskar Rataj, redaktor naczelny tygodnika.
Obrażał innych, może ktoś się zemścił?
Piotr Krajewski ma 23 lata, studiuje prawo w Warszawie. Podobno zanim został radnym prowadził stronę internetową Niezależna Ostróda, na której sam nie zostawiał suchej nitki na innych. – Jego wpisy polegały głównie na obrażaniu ludzi, zwłaszcza działaczy samorządowych. Przed wyborami samorządowymi to właśnie na tej stronie zamieścił zdjęcie dokumentu, na którym czarno na białym było napisane, że w ciągu czterech lat będzie przekazywał swoje diety na rzecz Czarka – mówi Oskar Rataj.
logo
Lekkomyślny czy cyniczny? – zastanawiają się mieszkańcy Ostródy Fot. Publiczne
Barbara Chadaj Lamcho: – Może sprawę wyciągnęli jacyś jego wrogowie polityczni? Nie ukrywa jednak, że trochę żal jej Piotra Krajewskiego. Choć, jak przyznaje, większość ludzi w Ostródzie uważa, że sam jest sobie winien. – Jest młody, może postąpił zbyt pochopnie. Jestem gotowa dać mu drugą szansę, by wyszedł z tej sytuacji z twarzą. Ale teraz piłka jest po jego stronie. Musi coś zrobić, nie może teraz schować się i uciec. Cokolwiek. Może połowę diety? – mówi.
Piotr Krajewski

Jednocześnie oświadczam, że nie zrezygnowałem z pomocy Czarkowi. Będę robił wszystko, co w mojej mocy, żeby wspomóc jego leczenie. Zamierzam wkrótce podjąć różne inicjatywy w tym względzie.

Piotr Krajewski już zaczął działać. We wtorek mama chorego chłopca otrzymała od niego SMS-a z informacją, że dokonał pierwszej wpłaty na konto.
– Pieniądze nie zostały jeszcze zaksięgowane. Nie wiem, czy wpłynęły i nie wiem, jaka to kwota. Poinformował mnie też w SMS-ie, że załatwił biuro rachunkowe, które przez trzy lata będzie Czarkowi wpłacało pieniądze – powiedziała nam Joanna Raczyńska.
Próbował się tłumaczyć, dzwonił
Gra toczy się o Czarka, który w listopadzie skończy 6 lat. Chłopiec urodził się z wadą serca, ma czterokończynowe porażenie mózgowe. Jego rehabilitacja kosztuje rocznie 20 tysięcy złotych. Jeden turnus rehabilitacyjny to koszt w wysokości 5,5 tysiąca złotych. Rodzice chłopca wyliczyli, że dzięki wpłatom od radnego będą mogli pojechać z synem na więcej takich turnusów. Zaplanowali już cztery w ciągu roku.
logo
Tu można więcej przeczytać o chorobie chłopca. Mama Czarka prowadzi bloga Fot. Screen/studiojoannablog.blogspot.com
Piotr Krajewski zainteresował się chłopcem w listopadzie ubiegłego roku.
Pewnego dnia zadzwonił. Powiedział, że szukał dziecka, któremu chce pomóc i spytał, czy jestem zainteresowana. Spotkaliśmy się, podpisaliśmy dokument – opowiada Joanna Raczyńska. Drugi raz odezwał się już po wyborach, tuż przed Bożym Narodzeniem. Wtedy pierwszy raz powiedział, że nie ma pieniędzy, że koszty kampanii wyborczej go przerosły, że ma trudną sytuację finansową i musi się wstrzymać z wpłatą diet.
Piotr Krajewski

W rozmowie telefonicznej pod koniec grudnia (przed otrzymaniem jakiejkolwiek diety!) szczerze poinformowałem mamę chorego Czarka o moich przejściowych trudnościach i kłopotach. Wspólnie DOSZLIŚMY DO POROZUMIENIA, że po ustabilizowaniu się sytuacji, po zakończeniu postępowań sądowych, moją dietę będę przekazywał dla Czarka. Sprawę uznałem za wyjaśnioną i zająłem się porządkowaniem wyżej wspomnianych spraw. Chciałem być w porządku wobec Czarka i jego mamy. Szkoda, że w materiale prasowym zabrakło wyczerpującej informacji na ten temat.

Takie telefony od niego i od jego matki pojawiały się od tamtej pory jeszcze kilka razy. Joanna Raczyńska przestała już reagować. – Jak ktoś chce pomóc, to pomaga w dobrej wierze. Czy mam żal? Tak, ale nie chcę go skreślać. Człowiek jest młody, może nie przemyślał, cała sytuacja go przerosła. Nie jestem osobą konfliktową, nie chcę nikogo skrzywdzić. Ale ma nauczkę, nie przewidział skutków– mówi.
To mieszkańcy Ostródy zaczęli bić na alarm
Piotr Krajewski również ma do niej pretensje. Że poszła do mediów, które jednostronnie przedstawiły sprawę. Dzwonił do niej i jej o tym powiedział. Ale ona miała już dość, bo w Ostródzie wszyscy wiedzieli, że ma dostać od Krajewskiego pieniądze. Ludzie zaczęli szeptać, że przyjmuje je od niego na lewo. – Pytali, ja tłumaczyłam, że nic nie dostaję. Potem mówili, że jego mama jednak pracuje. Te pogłoski zaczęły zataczać coraz szersze kręgi – przyznaje.
Ale to nie ona zwróciła się do mediów.
– To nasi czytelnicy sami zauważyli, że Krajewski obiecał pieniądze, ale nic nie słychać, by je przekazywał. Ludzie zaczęli przychodzić do redakcji i pytać, dlaczego tak długo nie spełnia swojej obietnicy. To mieszkańcy Ostródy wyszli z inicjatywą – tłumaczy Oskar Rataj.
Portale społecznościowe gotują się od oburzenia. "Hipokryta" to delikatne słowo, które pada w komentarzach Internautów. Ale nie brak głosów współczucia. Ktoś pisze, że ”karierę polityczną dzieciak przegrał już na starcie”.
Barbara Chadaj-Lamcho: – Fala hejtu, jaka się wylała na niego jest trudna do zniesienia. Wielu wyborców bez wątpienia oddało na Krajewskiego swój głos, bo zadziałał aspekt psychologiczny – tylko dlatego, że obiecał pomóc choremu dziecku. Trudno takie rzeczy znieść, trzeba mieć mocną skórę. Ale jak się idzie do polityki trzeba się liczyć z tym, że ciosy będą.

Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl