
Piotr Krajewski, radny z Ostródy, w najgorszych snach nie mógł spodziewać się takiej burzy, jaka właśnie przetacza się przez polskie media. Podobnie matka 5-letniego Czarka, której obiecał swoje diety na leczenie jej syna i do tej pory nie wpłacił ani jednej. Sprawa bulwersuje, szokuje, a u niektórych pewnie również budzi litość. Kto ma rację? Radny, który tłumaczy się trudną sytuacją życiową? Czy matka, która czuje się przez niego wykorzystana?
Wynika z niego, że gdy obiecywał pomoc chłopcu, nie spodziewał się, że jego mama straci pracę. A razem prowadzą wspólne gospodarstwo.
Wtedy stało się coś, czego nie byłem w stanie przewidzieć. W połowie grudnia moja mama została zwolniona z pracy, 4 miesiące przed tzw. ”okresem ochronnym" przed emeryturą. NIC tego nie zapowiadało (umowa do 2023 roku). To dla naszej dwuosobowej rodziny był straszny cios. Jestem cały czas osobą UCZĄCĄ SIĘ, więc zostałem postawiony w zupełnie nowej dla mnie sytuacji, jaką jest utrzymanie nie tylko siebie, ale i mojej rodziny. Zwolnienie, w mojej ocenie, odbyło się z rażącym naruszeniem prawa. W tej sprawie toczy się kosztowne postępowanie cywilne o odszkodowanie. To kolejne obciążenie naszego, więcej niż skromnego budżetu domowego. Do tego wszystkiego gnębiony byłem przez bardzo nieżyczliwe mi osoby przeróżnymi donosami odnoszącymi się do minionych wyborów. Zamiast pracować musiałem się z nimi zmagać.
– To trochę przypomina lincz nad nim – mówi nam wprost szefowa ”Gazety Ostródzkiej" Barbara Chadaj-Lamcho. – Reakcje w Ostródzie są od totalnego potępienia po rozczarowanie. Ludzie pytają – taki cyniczny? Taki lekkomyślny? Bo chodzi albo o jedno, albo o drugie.
Piotr Krajewski ma 23 lata, studiuje prawo w Warszawie. Podobno zanim został radnym prowadził stronę internetową Niezależna Ostróda, na której sam nie zostawiał suchej nitki na innych. – Jego wpisy polegały głównie na obrażaniu ludzi, zwłaszcza działaczy samorządowych. Przed wyborami samorządowymi to właśnie na tej stronie zamieścił zdjęcie dokumentu, na którym czarno na białym było napisane, że w ciągu czterech lat będzie przekazywał swoje diety na rzecz Czarka – mówi Oskar Rataj.
Jednocześnie oświadczam, że nie zrezygnowałem z pomocy Czarkowi. Będę robił wszystko, co w mojej mocy, żeby wspomóc jego leczenie. Zamierzam wkrótce podjąć różne inicjatywy w tym względzie.
Gra toczy się o Czarka, który w listopadzie skończy 6 lat. Chłopiec urodził się z wadą serca, ma czterokończynowe porażenie mózgowe. Jego rehabilitacja kosztuje rocznie 20 tysięcy złotych. Jeden turnus rehabilitacyjny to koszt w wysokości 5,5 tysiąca złotych. Rodzice chłopca wyliczyli, że dzięki wpłatom od radnego będą mogli pojechać z synem na więcej takich turnusów. Zaplanowali już cztery w ciągu roku.
Pewnego dnia zadzwonił. Powiedział, że szukał dziecka, któremu chce pomóc i spytał, czy jestem zainteresowana. Spotkaliśmy się, podpisaliśmy dokument – opowiada Joanna Raczyńska. Drugi raz odezwał się już po wyborach, tuż przed Bożym Narodzeniem. Wtedy pierwszy raz powiedział, że nie ma pieniędzy, że koszty kampanii wyborczej go przerosły, że ma trudną sytuację finansową i musi się wstrzymać z wpłatą diet.
W rozmowie telefonicznej pod koniec grudnia (przed otrzymaniem jakiejkolwiek diety!) szczerze poinformowałem mamę chorego Czarka o moich przejściowych trudnościach i kłopotach. Wspólnie DOSZLIŚMY DO POROZUMIENIA, że po ustabilizowaniu się sytuacji, po zakończeniu postępowań sądowych, moją dietę będę przekazywał dla Czarka. Sprawę uznałem za wyjaśnioną i zająłem się porządkowaniem wyżej wspomnianych spraw. Chciałem być w porządku wobec Czarka i jego mamy. Szkoda, że w materiale prasowym zabrakło wyczerpującej informacji na ten temat.
Piotr Krajewski również ma do niej pretensje. Że poszła do mediów, które jednostronnie przedstawiły sprawę. Dzwonił do niej i jej o tym powiedział. Ale ona miała już dość, bo w Ostródzie wszyscy wiedzieli, że ma dostać od Krajewskiego pieniądze. Ludzie zaczęli szeptać, że przyjmuje je od niego na lewo. – Pytali, ja tłumaczyłam, że nic nie dostaję. Potem mówili, że jego mama jednak pracuje. Te pogłoski zaczęły zataczać coraz szersze kręgi – przyznaje.
Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
