Cristiano Ronaldo przed mikrofonem
Cristiano Ronaldo przed mikrofonem http://guanabee.com/2009/10/cristiano-ronaldo-singing/

Trening, zawody, trening, zawody - i tak przez cały sezon. Niektórym sportowcom to jednak nie wystarcza. Dlatego swoich sił próbują na scenie muzycznej. Komu z nich wychodzi to najlepiej?

REKLAMA
Próbowali piłkarze, koszykarze, lekkoatleci i inni. Teraz przyszła pora na tenisistki. A konkretnie na byłą liderkę światowego rankingu - Serenę Williams. Być może w niedalekiej przyszłości na listach przebojów stacji radiowych, obok Pitbulla, Madonny czy Shakiry, znajdziemy właśnie amerykańska tenisistkę?
Choć jutro czeka ją spotkanie finałowe w Madrycie z Wiktorią Azarenką, myślami może być nie na korcie, a w studiu nagraniowym. Według portalu tmz.com Amerykanka nagrywała niedawno swoje „kawałki” na Florydzie w studiu należącym do zawodnika futbolu amerykańskiego Bryanta McKinnie (Baltimore Ravens). Podobno może liczyć także na wsparcie ze strony producenta nagrań hip-hopowych, DJ Clue. Fragment jednego z utworów wyciekł „przypadkiem” do internetu:

"Nienawidzę Cię, Bryancie McKinnie" - napisała Williams na Twitterze w reakcji na wieść o „przecieku”. Zdaniem wielu internautów, Serena, jak na debiut, wypada całkiem nieźle. Myślicie, że ma szansę zrobić karierę na rynku muzycznym?
Zawodniczka już wielokrotnie wspominała o swoich artystycznych zapędach. Nie ukrywa też, że czasem na turnieje zabiera przenośne karaoke. Możliwe, że poradzi sobie nie gorzej, niż wielu innych sportowców, którzy usiłowali śpiewać.
Cristiano Ronaldo należy do najbardziej medialnych sportowców globu. Dlatego nie byłby sobą, gdyby również nie spróbował swoich sił za mikrofonem. Trzy lata temu nagrał piosenkę „Amor Mio”, która, jak to zwykle ma miejsce w przypadku portugalskiego gwiazdora, wywołała skrajne reakcje. Byli tacy, co koniecznie chcieli mieć ją w swoim ipodzie czy innym odtwarzaczu. Byli też inni, których wykonanie tylko utwierdziło w antypatii do Ronaldo.
Dla samego zainteresowanego najważniejsza była chyba dobra zabawa oraz fakt, iż w mgnieniu oka o jego wyczynach poinformowały wszystkie serwisy plotkarskie. Jak dotąd piłkarz Realu nie zdecydował się nagrać solową płytę, a „Amor Mio” powstało na potrzeby kampanii reklamowej.

Ronaldo nie jest pierwszy piłkarzem, który postanowił zaśpiewać. Wśród nich byli już m.in. Franz Beckenbauer, Gerd Mueller czy Kevin Keegan. Piosenka tego ostatniego "Head Over Heels In Love", nagrana w 1979 roku, dotarła nawet na 10. miejsce listy przebojów w Niemczech. Śpiewały nawet całe zespoły, m.in. piłkarze Liverpoolu.

Utwór „Anfield Rap” powstał w niecodziennych okolicznościach, bowiem z okazji nadchodzącego meczu piłkarskiego. W 1988 roku zawodnicy „The Reds” postanowili w ten sposób dodatkowo zmotywować się do walki. Nie wystarczyła im chyba sama ranga spotkania - finał Pucharu Anglii. Hip-hopowy numer, w którym przekonywali o swojej wielkości, trafił prawie na sam szczyt brytyjskich list przebojów. Szkoda tylko, że całe zamieszane nie wpłynęło pozytywnie na postawę zespołu z Liverpoolu, który przegrał z Wimbledonem 0:1.
Amerykański koszykarz Shaquille’ O'Neal ma na swoim koncie aż sześć albumów muzycznych. Podobnie jak wielu, realizuje się on w klimatach rapu. Jednak w jego przypadku, godna pozazdroszczenia ilość płyt, nie zawsze przekłada się na ich jakość. Znacznie cieplejsze opinie zebrał z pewnością muzyczny występ Mike'a Tysona w ramach filmu „Kac Vegas w Bangkoku („Hangover II”).

Swoją drogą, wśród bokserów jest całkiem sporo śpiewaków. Bo nie tylko Tyson, ale również m.in. Oscar De La Hoya czy Roy Jones Jr.
Serena Williams z kolei nie była pierwszą tenisistką, która odważyła się wejść do studia nagrań. Wyprzedziła ją inna była liderka rankingu WTA, Karolina Woźniacka. Jednak w jej przypadku trudno mówić o wielki „talencie muzycznym”. Piosenka „Oxygen” na kolana nie powala. Jedyny plus to taki, że dochód z tego singla ma trafić na stypendia dla młodych tenisistów i na rozwój Akademii Tenisowej w Toruniu, której założycielką jest właśnie Dunka polskiego pochodzenia. Ponadto teledysk był kręcony w Polsce.
Także i w naszym kraju niektórym sportowcom nie brak odwagi, by stanąć przed mikrofonem. Zanim Marcin Urbaś zaśpiewał z Patrycją Markowską „Musisz być pierwszy”, zdążył już zaistnieć na scenie muzycznej. Jeden z najszybszych białych sprinterów świata nagrał cztery płyty wraz z zespołem deathmetalowym Sceptic, którego kilka lat temu był wokalistą.
- Moja przygoda z muzyką początkowo dotyczyła głównie zespołu Sceptic, z którym nagrałem kilka płyt. Z czasem jednak chciałem spróbować czegoś nowego. A jednocześnie w tamtym czasie nad swoją pierwszą płytą pracowała Patrycja Markowska. Postanowiliśmy zjednoczyć siły i wystąpić razem w piosence "Musisz być pierwszy". Była to promocja dla niej, jako początkującej artystki. Była też dla mnie, jako zawodnika tuż przed igrzyskami - wspomina Marcin Urbaś.

- W tej chwili bliżej mi z pewnością do nurtów popowych. Mogę zdradzić, iż na jesieni tego roku do sklepów trafi płyta Libera, na której wystąpię w jednym z singli - zapowiada były sprinter.
Który z polski sportowców lubi najbardziej udzielać się w mediach? Rzecz jasna, Mariusz Pudzianowski. Skoro zdążył już zatańczyć nie raz, to musiał także zaśpiewać. Wystąpił w teledysku zespołu „Pudzian Band” do utworu „Po prostu sobą bądź”. Oglądając to wideo, trudno nie odnieść wrażenia, że nasz siłacz nie był jednak sobą. Lepiej chyba, by mikrofonu unikał z daleka. Tym bardziej, że po wczorajszym dniu wiemy, iż co raz lepiej radzi sobie w MMA.

Zagrzewać do boju naszych piłkarzy miała z kolei piosenka „Polska do boju”, którą Norbi nagrał kilka lat temu wraz Tomaszen Iwanem i Piotrem Świerczewskim. Udział piłkarzy w przedsięwzięciu nie był może duży, ale podobno każda forma wsparcia Biało-Czerwonych jest dobra.