
Taka decyzja to skutek strachu przed pogorszeniem się sytuacji w Macedonii. – Musimy być gotowi na wszelką ewentualność, również na to, by przyjąć uchodźców – zapowiedział premier Bułgarii Bojko Borysow. W ostatnich dniach w macedońskim Kumanowie zginęło 18 osób.
REKLAMA
Od kilkunastu lat Bułgaria utrzymuje niewielkie oddziały na granicy ze swoim sąsiadem. Wszystko z powodu starć Macedończyków z przedstawicielami albańskiej mniejszości, którzy stanowią 25 procent mieszkańców kraju. W 2001 roku o mały włos starcia te nie doprowadziły Skopje i Tirany do wojny.
Od tamtej pory Bułgaria zachowuje wyjątkową czujność. – W razie konfliktu, Bułgaria byłaby w stanie przyjąć bez problemu 90 tysięcy Macedończyków mających bułgarskie paszporty – zapowiedział teraz Borysow.
Kilka dni temu na ulicach Kumanowa doszło do regularnej bitwy między oddziałami specjalnymi policji i grupą zbrojną, którą władze w Skopje określiły mianem "terrorystów przybyłych z innego kraju", czyli Albańczyków z Kosowa. Zginęło 18 osób, w tym ośmiu policjantów.
W akcji uczestniczyły wozy opancerzone. Władze Macedonii informowały potem, że ”zneutralizowały jedną z najgroźniejszych grup terrorystycznych na Bałkanach”.
Jak podaje ”Rzeczpospolita” także serbskie siły specjalne zostały skierowane w pobliże granicy z Macedonią.
W samej Bułgarii też dochodziło do zamachów. W 2012 roku w Burgas doszło do zamachu ataku na izraelskich turystów. Ponad 30 osób zostało rannych. ”Europa nie może i nie powinna czuć się bezpieczna” – pisały wtedy media.
Źródło:TVN 24[/url]
