
Zdaniem Joachima Brudzińskiego, większa przychylność „mainstreamowych” mediów dla Andrzeja Dudy, którą widać w ostatnich dniach to jedynie przygrywka, w której nie ma miejsca na obiektywizm. Poseł PiS podkreśla, że dziennikarze celowe działają na rzecz demobilizacji wyborców kandydata PiS i jednocześnie obniżenia oczekiwań względem kampanii Bronisława Komorowskiego.
Media prowokują – Mamy do czynienia z próbą wprowadzenia przekonania, zgodnie z którym Bronisław Komorowski już nie jest groźnym konkurentem – przekonywał Brudziński w wywiadzie dla portalu braci Karnowskich. To z jednej strony – „uśpienie czujności”, zaś z drugiej – celowe podnoszenie poprzeczki samemu Andrzejowi Dudzie w ostatnich, kluczowych dniach kampanii.
Brudziński krytykuje media za to, czego jeszcze kilka tygodni temu politycy PiS domagali się od dziennikarzy. Zarzucano owym „reżimowym” mediom, że w swoich relacjach nie pokazują Andrzeja Dudy tak często jak Bronisława Komorowskiego. Warto przypomnieć wyjście rzecznika Marcina Mastalerka ze studia TVP Info i określanie telewizji publicznej jako „TVP Komorowski Info” i postawić pytanie, jak zatem – zdaniem polityków PiS – owe media powinny relacjonować wyborcze wydarzenia.
Prowokuje też Platforma Zastępca szefa sztabu PiS przekonuje też, że członkowie Platformy również coraz częściej próbują prowokować działaczy Prawa i Sprawiedliwości do gwałtownych i nerwowych reakcji. Wypomina m.in. zaangażowanie „Andrzejka” Hadacza – przed laty jednego z najbardziej charakterystycznych obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, dziś biorącego czynny udział w kampanii Komorowskiego.
Joachim Brudziński
„Nie lekceważymy Komorowskiego” Joachim Brudziński zapewnia, że mimo wygranej w I turze i lepszych sondaży, otoczenie Dudy nie lekceważy Komorowskiego. Prezydent ma sztab ludzi, którzy z nim pracują i z pewnością świetnie przygotują do prezydenckich debat. Zatem bagatelizowanie konkurenta byłoby olbrzymim „grzechem naiwności”. Istnieje szansa, że twardy elektorat Platformy, który pozostał w domu podczas I tury teraz bardziej się zmobilizuje i pójdzie na wybory.
