Nowy hymn wyborców PO: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie". Czy rodzi nam się sekta platformerska?
Nowy hymn wyborców PO: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie". Czy rodzi nam się sekta platformerska? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Przez pięć lat zatruwali życie prezydenta, którego nazywali "Komoruskim". Okrzyknęli go zdrajcą narodu i poddawali w wątpliwość legalność jego wyboru. Co miesiąc przychodzili pod Pałac Prezydencki aby czcić pamięć jedynego słusznego prezydenta – Lecha Kaczyńskiego. Dla wyborców Platformy byli szaleńcami, którzy sabotują działania legalnych władz państwowych. A jak się zachowują platformersi po zwycięstwie Andrzeja Dudy? Robią to samo.

REKLAMA
Jak niewiele potrzeba, aby wyszła na jaw nasza hipokryzja. Wystarczyło kilka dni, aby wyborcy Platformy zamienili ciepłą wodę w kranie, na gorącą wodę, w której są dziś kąpani. Niektórzy wprost nie mogą się doczekać, aż prezydent Duda zaliczy pierwszą wpadkę. Po Donaldzie Tusku w narodzie zostały co najwyżej wilcze oczy, a polityka miłości odchodzi w zapomnienie.
O ile to wyborcy PiS głosowali na Dudę, bo wierzyli w jego wyborcze obietnice, to właśnie wyborcy Platformy najgłośniej liczą dziś na kokosy. I konkrety. Wszyscy jednak wiedzą, z Andrzejem Dudą na czele, że obietnice które złożył były w większości słowami rzucanymi na wiatr, a ich spełnienie jest zupełnie nierealne.
Rozliczamy Dudę
Jest jednak wielu takich, którzy mają zamiar "pomóc" Dudzie w realizacji obietnic wyborczych. I tak, internauta o nicku sam16 proponuje, by założyć "komitet prezydencki". Celem komitetu byłoby organizowanie pochodów każdego miesiąca w dzień wyboru prezydenta elekta. – Wzorem pochodów smoleńskich demonstranci będą nosić hasła obrażające prezydenta Dudę, tak jak to robił PiS przez całą kadencję Komorowskiego. 12 razy w ciągu roku przez 5 lat daje 60 pochodów na kadencje – pisze internauta - emigrant.
Chętnych do rozliczania jest znacznie więcej – co najmniej 120 tys. Właśnie tyle osób dołączyło już do wydarzenia na Facebooku: Panie Prezydencie, rozliczymy Pana z KAŻDEJ obietnicy wyborczej. Życzymy udanej i bezstresowej kadencji. Powstała nawet specjalna strona internetowa – obietniceprezydenta.pl.

Koronne obietnice Andrzeja Dudy

1) Zapewnienie obniżenia wieku emerytalnego. Do poziomu sprzed reformy, czyli do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.
2) Wypłata 500 zł na każde dziecko, poczynając od drugiego.
3) Podwyższenie kwoty wolnej od podatku od dochodów osobistych. Z dzisiejszych 3091 do 8000 zł rocznie.
4) Bezpłatne przedszkola
5) "Przewalutowanie kredytów frankowych na złote po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu (...) Czytaj więcej

Nadzieje wobec nowego prezydenta mają też zadłużeni we franku celebryci. – Mam nadzieję, że pomoże mi z moim kredytem! – mówi ekspertka ds. wizerunku Maja Sablewska.
Rewanżyzm
Gdy rozmawiam ze zwolennikami Platformy Obywatelskiej (tak, nadal istnieją) zauważam u wielu z nich urażoną dumę. Są obrażeni na świat. Pierwszą reakcją była ucieczka, którą dało się zauważyć pod postacią deklaracji emigracyjnych. Ale dziś wyborcy PO nieco się otrząsnęli i dotarło do nich, że stoimy u progu PiSneylandu. W obawie przed powrotem PiS-u, czyli najsilniejszym argumentem przemawiającym od lat za Platformą Obywatelską, lemingi przechodzą do ataku.
Wyborcy zachowują się niczym zapaśnicy, którzy wykorzystują masę przeciwnika, aby wyprzeć go z ringu. Obietnice, które złożył Andrzej Duda stają się dziś paliwem dla rozgoryczonych Platformersów, którzy stają drugą sektą smoleńską. Jeden z rozliczających Dudę na Facebooku napisał jednak, że wydarzenie to nie ma to nic wspólnego z frustracją, czy chęcią "pogrążania Pana Dudy już na starcie".
– Został on Prezydentem z woli większości. Niestety trzeba ten wybór uszanować ale nawet nie zgadzając się z nim to nie powód aby rzucać mu kłody pod nogi w jakikolwiek sposób. W końcu chcąc, nie chcąc - leży to w naszym wspólnym interesie – czytamy. Deklaracje deklaracjami, ale zwolennicy Bronisława Komorowskiego coraz bardziej zaczynają przypominać tych, których przez lata krytykowali.
Prezydentura Andrzeja Dudy z dużym prawdopodobieństwem będzie przypominała czasy Lecha Kaczyńskiego, pod okiem którego pracował wcześniej Duda. To właśnie wtedy obserwowaliśmy "spór o krzesła", czy o samolot, które kompromitowały nas na arenie międzynarodowej, a w pewnym stopniu przyczyniły się do tragedii smoleńskiej. Nie dolewajmy zatem oliwy do ognia, bo ten spór żadnej ze stron nie wyjdzie na dobre.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl