
Moskwa nie wpuści na swój teren 89 osób - na czarnej liście z zakazem przekroczenia rosyjskiej granicy znaleźli się Polacy. Wśród tych, którzy w najbliższym czasie na pewno nie pojawią się z wizytą w Rosji jest m.in. eurodeputowany Ryszard Czarnecki, była minister dyplomacji Anna Fotyga i marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.
REKLAMA
Wśród Polaków, którzy zostali objęci sankcjami wizowymi znajdują się: Jerzy Buzek, zastępca dyrektora Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO ds. Logistyki i Zasobów gen. dyw. Andrzej Fałkowski, szef Agencji Wywiadu Maciej Hunia, szef BBN gen. Stanisław Koziej, szef Służby Wywiadu Wojskowego gen. bryg. Radosław Kujawa, wiceszef MON Robert Kupiecki, europoseł Ryszard Legutko (PiS), poseł, wiceszef PiS Adam Lipiński, posłanka Agnieszka Pomaska (PO), europoseł Jacek Saryusz-Wolski (PO), b. europoseł Marek Siwiec, dowódca operacyjny gen. broni Marek Tomaszycki, zastępca szefa BBN Zbigniew Włosowicz, Paweł Kowal i Marek Migalski.
Skutki sankcji wizowych odczuli już Niemcy. W zeszłym tygodniu na teren Rosji nie wpuszczono jednego z niemieckich posłów -Karla Georga Wellmanna. Co znamienne, polityk stoi na czele grupy ds. przyjaźni niemiecko-ukraińskiej. Niemiecki rząd zaprotestował, ale niezadowolonych z nowej polityki wizowej Rosji jest więcej.
Mark Rutte, premier Holandii podważa ważność czarnej listy Moskwy. – Rosyjska lista nie jest oparta na prawie międzynarodowym, nie jest transparentna, a zatem nie sposób jej oprotestować – powiedział.
To już kolejne zaostrzenie zasad ruchu wizowego Rosji w ostatnim czasie. Niedawno Moskwa wprowadziła tzw. ustawę o nieproszonych gościach. W praktyce oznacza to, że rosyjskie władze mogą zablokować wjazd organizacji międzynarodowych i firm stwarzających zagrożenie dla podstaw ustroju konstytucyjnego Rosji, jej obronności lub bezpieczeństwa.
Ograniczenie w ruchu wizowym dla zachodnich polityków jest postrzegane jako odpowiedź na sankcje Unii Europejskiej wobec rosyjskich oligarchów, przedsiębiorców i działaczy politycznych. Bruksela wprowadziła restrykcje po aneksji Krymu przez Moskwę.
Źródło: TVN24
