Kobiety w dżinsach są winne inflacji? Tak twierdzi pakistański polityk.
Kobiety w dżinsach są winne inflacji? Tak twierdzi pakistański polityk. Shutterstock.com

Wszystko jasne. To kobiety są winne galopującej inflacji i trzęsieniom ziemi. Szczególnie te, które noszą dżinsy. To nie jest ponury żart, tylko najnowszy pomysł pakistańskiego polityka, który znalazł też niezawodną receptę na pozbycie się tych pań, które sprowadzają nieszczęścia. Według niego, groźne kobiety w dżinsach należy zgładzić. Nie w sensie metaforycznym. Czemu jeszcze winne są kobiety?

REKLAMA
Bezwstydne kobiety w spodniach - zło wcielone
Fazlur Rehman, przywódca pakistańskich konserwatystów religijnych, wezwał ostatnio siły zbrojne swojego kraju, żeby pomogły mu unicestwić kobiety paradujące w dżinsach. – Kobieta, która nie zakrywa się jak worek mąki jest chodzącą i gadającą bronią masowego zniszczenia dla swojego stanu. A Pakistan posiada wiele takich nuklearnych pocisków we wszystkich swoich większych miastach – tłumaczy ze swadą.
logo
Polityk z Pakistanu chce unicestwić wszystkie kobiety w nieobyczajnym stroju, czyli np. w dżinsach. Screen z Youtube.com
Zła sytuacja w kraju, brak dostaw prądu, konflikty w niektórych regionach, wreszcie wzrastająca fala przestępstw - za wszystko mają być odpowiedzialne... nieodpowiednio odziane kobiety.
Kobieta w dżinsie rzeczywiście może być zła. Wyobrażam sobie, że sporo z przedstawicielek płci pięknej może nie mieć poczucia humoru po tym, co powiedział Pakistańczyk o niewyparzonym języku. Polityk wytoczył ciężkie działa, ale na co dzień też nie bywa różowo, a demonizowanie kobiet niektórym weszło w krew na tyle, że są skłonni obarczać je winą za niejedno niepowodzenie.
Obwinianie kobiet o wszystkie kataklizmy świata ma wielowiekową tradycję. Można więc potraktować pakistańskiego polityka jako dumnego kontynuatora tej linii tłumaczenia negatywnych zjawisk i przymknąć na to oko.
Machnąć ręką można też na to, co mężczyźni robią na co dzień, widząc w kobiecie źródło swoich klęsk. To przecież tylko rytualne pokrzykiwanie tych, którym powinęła się noga - w takiej sytuacji pokusa podsycania stereotypowych antagonizmów między mężczyznami a kobietami bywa nie do odparcia.
Nie pierzesz, nie sprzątasz? Mąż cię zdyscyplinuje, a ty jesteś sobie winna
Gdyby pakistański polityk z religijnej partii konserwatywnej usiadł przy jednym stole z włoskim proboszczem z San Terenzo z Ligurii, okazałoby się, że mimo kulturowej przepaści, wiele ich łączy. Na pewno spojrzenie na kobiety. Włoski duchowny jakiś czas temu stwierdził, że kobiety, które nie przykładają się do swoich domowych obowiązków, same na siebie ściągają gniew mężów i aż się proszą o zastosowanie wobec nich drastycznych form uczenia moresu.
logo
Perfekcyjna pani domu nie oberwie od męża, ale już taka, która nie wywiąże się ze swoich obowiązków, może liczyć zdaniem księdza, na tęgie lanie. Screen z TheGuardian.co.uk
Jeśli przypadkiem serwujesz mężowi zimny posiłek, albo, co gorsza, zamiast stać przy garach, idziesz na skróty, a w miejsce domowego kotleta serwujesz mężowi fast fooda, to możesz się liczyć z tym, że małżonek podniesie na ciebie rękę. I będzie miał słuszność, w końcu to ty go rozgniewałaś nieodpowiednim posiłkiem. Jak podkreślał duchowny, takie zachowania mogą prowokować mężczyznę. To samo przytrafi się tej kobiecie, która nie lata cały czas z miotłą i nie ściera kurzy, albo tej, która nie przykłada się do niańczenia potomstwa.
Podobnie dzieje się w wypadku źle dobranego stroju. W tym wypadku nie chodzi o dżinsy, ale o zbyt kuse sukienki. Wówczas, wiadomo, kobieta na pewno chce być zgwałcona. W skrócie: jeśli nie będziesz wzorową panią domu z lat 50., czeka cię zasłużona kara, wymierzona przez wkurzonego i krewkiego mężczyznę.
Przez kobiety rośnie liczba rozwodów
Skoro już kobieta jest winna i kataklizmu i brutalności mężczyzn, a nawet gwałtów, to przecież musi być też sprawcą innych nieszczęść. Jakich? Tym razem przykład z Polski pokazuje, że rozpad małżeństw jest winą wyemancypowanych kobiet. Kamil Newczyński, bloger, w sieci znany jako SocialTalk, uświadamia wszystkim, że lecące na łeb statystyki małżeńskie to pokłosie tego, że kobiety zasmakowały w życiu wielkomiejskich singielek.
logo
Odnoszące zawodowo sukces kobiety odpowiadają za rozpad małżeństwa. Shutterstock.com
– No spójrz chłodnym okiem historii. Jak wyglądała rola kobiety 2, a nawet 3 dekady temu? To facet był dominującym elementem tej układanki. A kobieta? Głównie matka i pani domu. Żadna tam karierowiczka, tylko przykładna żona, silnie uzależniona od męża. Bo raz, że zajmował wyższe i lepie płatne stanowiska, wykładając siano na żonę i dzieci. A dwa, kobieta stawiająca rozwój zawodowy i osobisty na równi z domem to była odległa galaktyka. To się dziś radykalnie zmieniło.
I dalej: "– Kobieta o samodzielnym utrzymaniu się na dobrym poziomie po rozwodzie mogła wtedy co najwyżej poczytać w jakiś Harleqinach. Teraz pozycja płci pięknej na rynku pracy jest znacznie mocniejsza. Wokół siebie mam tabun (nazywanych przeze mnie roboczo) 4S. Samotna, samowystarczalna, seksowna singielka" – pisze na swoim blogu.
Tzw. singielka to zresztą ciągle ulubiony temat niektórych mężczyzn, którzy uważają, że za każdym kryzysem w relacjach damsko-męskich stoi nieuzasadniony pęd współczesnej kobiety do zdobywania wiedzy i torowania sobie drogi do coraz lepszej pozycji zawodowej.
Kobieta wtłoczona w rolę femme fatale radzi sobie na szczęście równie dobrze jak w opiętych dżinsach. Gorzej bywa z tymi spośród mężczyzn, którzy nie nadążając za współczesnym światem, łapią zadyszkę, a szukając winnego, jak pokazują przykłady, uderzają kulą w płot.