
Po kampanii prezydenckiej akcje Beaty Szydło zdecydowanie „idą w górę”. Z jednej strony, ma szansę zostać przewodniczącą kancelarii nowego prezydenta. Z drugiej – coraz częściej mówi się, że jest kandydatką na premiera. Nie zawsze jednak wiceszefowa PiS cieszyła się tak dobrą sławą, nawet w szeregach własnej partii.
„Newsweek” przypomina, że jej poważna polityczna kariera rozpoczęła się w 2005 roku, kiedy polsko-polska wojna PO-PiS trwała w najlepsze. Wówczas po raz pierwszy trafiła do sejmu, w którym początkowo czuła się bardzo niepewnie, jak większość tych, którzy trafiają na Wiejską ze struktur samorządowych. – Tu trzeba się rozpychać, a ona tego nie umiała – mówi o posłance Szydło jej z jej partyjnych koleżanek.
Szydło została wiceszefową nie tylko dzięki swojej ogromnej pracowitości, ale też lojalności wobec prezesa. Nie angażowała się w żadne partyjne frakcje. Wiedziała, że lider jest jeden. Takich ludzi właśnie potrzebował Kaczyński po kryzysie – tak osobistym, jak i politycznym – który nastąpił po katastrofie smoleńskiej.
Zanim Beata Szydło zaczęła stawiać swoje pierwsze kroki w Sejmie, przez siedem lat była burmistrzem w jednej z miejscowości w Małopolsce. W tym samym czasie jej mąż – Edward Szydło – sprawował mandat radnego powiatu. Zawsze starali się nie łączyć spraw zawodowych i osobistych. Lokalna prasa donosiła tylko o jednym, niejasnym przypadku.
Pani burmistrz walczy o trasę S1 (…) Problem w tym, że protestują mieszkańcy domów, obok których ma przebiegać trasa – najgłośniej Adam Grzywa. (...) Mąż pani burmistrz Szydło jedzie do sąsiada Grzywy. Ma gotowe pismo do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – wniosek, żeby skontrolować, czy dom Grzywy jest wybudowany zgodnie z przepisami. Sąsiad podpisuje donos. Czytaj więcej
"Newsweek" przekonuje, że kiedy w 2005 chciała wystartować do Sejmu, starała się o miejsce zarówno w PO, jak i PiS, lecz nikt nie chciał jej na swoich listach. Pomocną dłoń wyciągnął w jej kierunku Zbigniew Ziobro i pomógł znaleźć się na drugim miejscu na liście, tuż za Pawłem Kowalem. Dlatego przez pierwsze miesiące w sejmie Beata Szydło miała „łatkę ziobrysty”.
