
Living in the moment to zasada, wg której działają bohaterowie trzeciego filmu Natalii Hatalskiej. Ten trend skupia coraz więcej osób i składa się co najmniej z trzech subtrendy: YOLO czyli osób uwielbiających odkrywać nowe pasje, mindfulness – skupiających się na tu i teraz oraz użytkowników efemerycznych mediów społecznościowych jak Snapchat czy Vine, pełnych ulotnych treści.
REKLAMA
Bohaterowie filmu “Tu i Teraz” uważają, że życie powinno się planować maksymalnie na sześć miesięcy do przodu, bo później nie wiadomo, co się wydarzy. Natalię najbardziej w tym wszystkim zaskoczyło to, że ludzi wpisujących się w subtrendy: YOLO, mindfulness oraz użytkowników efemerycznych mediów społecznościowych łączy ze sobą całkiem dużo.
Styl życia “YOLO” kojarzy nam się przede wszystkim negatywnie. Uchodzi za nieodpowiedzialne zachowanie młodych ludzi, którzy w ogóle nie myślą o konsekwencjach. Natalia uważa jednak, że każdy z nas ma tendencje do tego typu zachowań.
Na filmie nie została przytoczona cała historii Julii – wpisującej się subtrend mindfulness, która wcześniej skakała na spadochronie, miała wypadek i złamała kręgosłup. Wydawało się jej, że skoro wszyscy znajomi to kochają to ona także, choć bała się przestrzeni i wysokości.
Dopiero po wypadku zrozumiała, że wcale nie chce tego robić. Teraz zajmuje się nurkowaniem, boksem, yogą i uwielbia podróżować.
Blogerka zaprezentowała sylwetki trzech osób, które osiągnęły w zawodowym życiu sukces. Jednak trzeba tu zaznaczyć, że na ich miejscu mógłby być każdy inny człowiek, który mieszka poza Warszawą, wychowuje 3 dzieci, nie pracuje i jest po prostu szczęśliwy. Wystarczy wiedzieć czego się chce.
Które z tych trzech pojęć jest najbliższe autorce dokumentu? – Nie wiem, choć podczas tworzenia tego filmu zaczęłam się zastanawiać nad sobą i doszłam do wniosku, że zawodowo jestem cały czas w przyszłości i to nawet w 2039 roku – mówi. – Ciągle mam przed sobą kalendarz i telefon, choć zdarza się także YOLO, gdy np. rywalizuję w jeździe na nartach z mężem. Co do midfuless, czyli skupienia się na tu i teraz, to właśnie urodziłam dziecko, więc jestem na nim całkowicie skupiona – dodaje.
Natalia nie może się jednak ciągle przekonać do aplikacji typu Vine i Snapchat. – Lubię Twittera, to szybsze medium od Facebooka – przyznaje.
Projekt OnOff miał być serią trzech odcinków filmów dokumentalnych. Jednak Natalia zastanawia się nad jego kontynuacją. – Chciałabym po wakacjach jeszcze coś zrobić – mówi. – Robienie tych filmów jest bardzo angażujące, ale daje ogromną satysfakcję – dodaje.
Swój cykl rozpoczęła od filmu pt. “Generacja Z”, w którym odczarowała wizerunek ludzi urodzonych po 1995 roku. Nie znają oni świata bez telefonów i internetu, a rodzice po prostu boją się wypuszczać ich na podwórko, by pograli w piłkę.
Na szczęście dokument udowadnia, że technologia nie zastępuje im bezpośrednich kontaktów, są wrażliwi społecznie oraz znają niebezpieczeństwa, które kryją się w internecie.
Drugim filmem był “Poza Systemem”. Natalia przedstawiła w nim historię ludzi, którzy żyją poza systemem. Nie korzystają oni z pieniędzy, starają się zdobywać żywność w alternatywny sposób, a ich dzieci nie uczęszczają do tradycyjnych szkół.
Materiał pokazuje przede wszystkim to, jak dużo żywności jest marnowanej przez markety oraz to, że aby podróżować po całej Europie wcale nie potrzebne są dokumenty.
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
