W bogatych krajach arabskich to normalny widok
W bogatych krajach arabskich to normalny widok Fot. Shutterstock

Arabia Saudyjska na celowniku Wikileaks. Słynny serwis udostępnił właśnie 60 tysięcy tajnych, saudyjskich, dokumentów, a ma ich podobno jeszcze około pół miliona. Władze natychmiast zaapelowały do narodu, by nie wierzył w te ”fałszywki”. Wiele z nich mówi bowiem o zachowaniu członków rodziny królewskiej.

REKLAMA

Jeden przykład – faktura z 2009 roku za pobyt jednej z księżniczek w Genewie. Maha Al Ibrahim miała wynająć pokój w hotelu i limuzynę, po czym opuściła miasto bez uregulowania rachunku, który opiewał, bagatela, na 1,4 miliona dolarów. Podobno, gdy pokazano jej rachunek, uznała, że kwota jest zbyt wygórowana i poprosiła dyplomatów, by zajęli się negocjacjami w sprawie zapłaty.

Podczas tego weekendu arabska telewizja Al Dżazira skontaktowała się ze szwajcarską firmą Golden Limousine Services, która – jak się okazało – do dziś pamięta tamto zdarzenie. – Z oczywistych przyczyn nie współpracujemy już z tą rodziną – przyznał administrator Louis Roulet. Choć, jak dodał, ostatecznie cały rachunek został opłacony.

Wśród innych ujawnionych przez Wikileaks dokumentów są takie, które oskarżają Zjednoczone Emiraty Arabskie o wspieranie Rosji oraz Iranu, a także takie, w którym mowa o tym, że państwa arabskie proponowały 10 miliardów dolarów za uwolnienie byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka.

O Arabii Saudyjskiej było ostatnio głośno m.in. z powodu blogera skazanego na tysiąc batów i 10 lat więzienia. Szwedzka minister spraw zagranicznych skrytykowała Rijad i wywołała tym samym kryzys dyplomatyczny, jakiego dawno nie było. W reakcji zerwano szwedzko-saudyjskie kontrakty zbrojeniowe, Rijad przestał wpuszczać do kraju szwedzkich biznesmenów.

Źródło:Al-Dżazira