radca prawny Katarzyna Przyborowska
radca prawny Katarzyna Przyborowska Fot. Blog/temidajestkobieta.pl

17 zł? Tysiąc? Ile w końcu będą otrzymywać od państwa kobiety w ciąży, które prowadzą własną działalność gospodarczą? Burza, jaka przetoczyła się we wtorek przez media wywołała ogromny chaos. Pod koniec dnia Ministerstwo Pracy zaczęło prostować wszystkie informacje. Nie ma mowy o 17 zł. Będą za to wyrównania do 1000 zł. To jednak wcale kobiet nie uspokoiło...

REKLAMA
– Reakcja ministerstwa była bardzo histeryczna. Pojawiła się dopiero, gdy podniosło się wielkie larum. Kobiety zaczęły głośno mówić i ministerstwo nagle się obudziło – mówi naTemat Katarzyna Przyborowska, radca prawny, do której ciężarne kobiety zwróciły się o pomoc. Ona sama zresztą spodziewa się dziecka. Kancelarię w Toruniu prowadzi od sześciu lat i doskonale zna realia życia przedsiębiorczej kobiety. Prowadzi blog Temida jest Kobietą, ma na oku sprawy kobiet, nie raz zajmowała się ZUS-em.
logo
Od lat pomaga kobietom Fot. Screen/Temida Jest Kobietą
Nikt ich nie słuchał, nikt nie odpowiadał na maile
Zgłosiły się do niej w połowie maja, gdy gruchnęła wiadomość, że Sejm przyjął ustawę. Wcześniej nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Słały listy do polityków, mediów, prawników. Zero odzewu. Podobno dziewczyny, jak mówi, dodzwoniły się wreszcie do Kancelarii Prezydenta, ale usłyszały, że grafiki prezydenta i prezydentowej są napięte i nie będzie szansy na spotkanie.
Ona sama kilka dni temu napisała twitta, na którego Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej odpowiedziało dopiero po dwóch dniach (dokładnie wtedy, kiedy pojawił się jego komunikat w mediach).
– Napisali, że nasze wyliczenia są niewłaściwe. Odpisałam, że w takim razie jakie są ich wyliczenia, ale nie otrzymałam odpowiedzi – śmieje się. Raz pojawiła się w ”Pytaniu na Śniadanie” w towarzystwie ciężarnej kobiety i rzecznika ZUS. Kobieta wyliczyła, że będzie dostawać 17 zł zasiłku i powiedziała o tym głośno. – Rzecznikowi ZUS nawet nie drgnęła powieka. Nie sprostował tej informacji, nic nie powiedział – mówi. We wtorek napisaliśmy do ZUS z prośbą o zweryfikowanie wyliczeń, zwłaszcza kwoty 17 zł, która wzbudza największe emocje. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
logo
Za 1000 zł miesięcznie nie utrzymają swoich dzieci i firm Shutterstock.com / Martin Novak
O co chodzi w dwóch ustawach
Katarzyna Przyborowska stoi za przyszłymi matkami murem. Mówi o nich, zaradne, przedsiębiorcze. Tłumaczy, że tak naprawdę ustawy są dwie.
Jedna, która tylko czeka na podpis prezydenta –  o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa – która mówi o tym, że aby uzyskać zasiłek w pełnej wysokości 6 600 zł, kobieta będzie musiała opłacać wyższe składki ubezpieczeniowe przez 12 miesięcy przed porodem.
Oraz druga, która jeszcze znajduje się w Sejmie – o świadczeniach rodzicielskich, które mają otrzymywać również osoby bezrobotne. I to właśnie ona ma wyrównać to, co wprowadza pierwsza. A właściwie to, co tak naprawdę...istnieje już dziś. Czyli m.in. to nieszczęsne 17 zł.
– Prawda jest taka, że już dziś obowiązują przepisy, na podstawie których niektóre kobiety mogą otrzymać świadczenia w wysokości 17,77 zł. Nie jest prawdą, że tak nie jest. Chodzi o kobiety, które prowadzą działalność gospodarczą do dwóch lat i płacą preferencyjne składki ZUS w wysokości ok. 500 zł. Dają one zasiłek w wysokości ok. 300 zł, od którego trzeba odjąć 279 zł zdrowotnego. Prawdą jest również, że kobiety, które płacą wyższe składki i prowadzą działalność powyżej dwóch lat mogą liczyć na zasiłek w wysokości 1065 zł – tłumaczy mecenas. Tyle, że dotychczas kobiety, zachodząc w ciążę, mogły dowolnie swoje składki podwyższyć. Teraz musiałyby to zrobić co najmniej 12 miesięcy przed urodzeniem dziecka. W większości przypadków jest to praktycznie niemożliwe.
Katarzyna Przyborowska, radca prawny

Przepis artykułu 22 nowej ustawy godzi w zasadę praw nabytych. Jeżeli osoba przed urodzeniem dziecka będzie na zasiłku chorobowym, to zasiłek będzie jej płacony według starych zasad. Jeżeli urodzi po wejściu w życie nowej ustawy, zasiłek macierzyński będzie automatycznie niższy według nowych zasad. Kobieta, która już zaszła w ciążę, i ma np. problemy z jej utrzymaniem, nie jest w stanie podwyższyć sobie składek.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wyszło zatem z inną inicjatywą. Od nowego roku będą wyrównania dla wszystkich kobiet, których zasiłki będą wynosiły mniej niż 1000 zł. Podobno sprawa jest priorytetowa dla rządu, mówi się, że chcą ją zakończyć przed zmianą warty w Pałacu Prezydenckim. – Za 5-6 tygodni ustawa na pewno zostanie przyjęta – mówi Katarzyna Przyborowska. A zatem wszystkie kobiety od tego czasu będą mogły liczyć na takie same pieniądze.
logo
Wyliczenia... Fot. Facebook/Katarzyna Przyborowska
1000 zł i święty spokój przez rok
Tu jednak zaczyna się największy problem. Bo takie same pieniądze otrzyma również kobieta bezrobotna, czy studentka. A czasem nawet mniej! – Z tych pieniędzy kobieta prowadząca firmę, będzie musiała opłacić koszt działalności, nie będzie mogła zająć się dzieckiem, bo będzie musiała do tej działalności wrócić. A mama bezrobotna dostanie 1000 zł i będzie miała święty spokój przez rok – mówi Katarzyna Przyborowska.
Katarzyna Przyborowska

Nowe przepisy pokazują, jak bardzo prorodzinna polityka państwa piętnuje mamy, które są na działalności gospodarczej. Wyjdzie na to, że państwu tak naprawdę zależy na tych matkach, które są bezrobotne lub tych, które są na etatach i przez rok będą siedziały z dzieckiem w domu. Kobiety przedsiębiorcze są piętnowane, mają ogromne poczucie niesprawiedliwości. Dojdzie do tego, że kobietom nie będzie się opłaciło prowadzenie działalności gospodarczej.

Jej wyliczenia są następujące. Jeśli ustawa o świadczeniach rodzinnych wejdzie w życie to będziemy mieć taką sytuację, że kobieta, która odprowadzała składki od 60 proc. podstawy, dostanie 1000 zł zasiłku. Wcześniej przez 12 miesięcy odprowadziła 13 tys. składek. Czyli otrzymując ponad 12 tysięcy zasiłku, wyjmie z systemu tyle, ile włożyła do niego przez rok.
Z kolei mama bezrobotna, która nie była ubezpieczona, również przez rok otrzyma 12 tys. zł i będzie miała święty spokój. Nie będzie musiała myśleć o pracy, będzie zajmować się dzieckiem. Nie włożyła do systemu nic.
Natomiast mama, która płaciła najniższe składki, czyli ok. 500 zł miesięcznie, dostanie wyrównanie. 1000 zł minus składkę zdrowotną, czyli ostatecznie ok. 700 zł. Mniej niż kobieta bezrobotna.
logo
Czy bezrobotne mogą dostać większy zasiłek niż niektóre przedsiębiorczynie? Fot.T.Markowski/Agencja Gazeta
– Gdybym miała dostawać tylko 1065 zł, to przepraszam, musiałabym – mówiąc kolokwialnie – wsadzić zęby w ścianę. Bo ta kwota nie starczy mi nawet na opłacenie czynszu za moją kancelarię – mówi otwarcie. Nie ukrywa, że skorzystała z prawa i sama podniosła składki. – Stwierdziłam, że jeśli mam taką możliwość i są takie przepisy od 16 lat, to dlaczego z nich nie skorzystać? To nie jest żadna luka w prawie, jak wmawia ZUS czy Ministerstwo Pracy – mówi. Czy zdradzi, na jaki zasiłek może liczyć?
– Najwyższy możliwy. Trudno byłoby, żeby szewc bez butów chodził. Zrobiłam wszystko, żeby dostać jak najwyższe świadczenie. Ale nie czuję się, że naciągam ZUS. Przez te wszystkie lata nie chorowałam. Pracowałam. Tak naprawdę można powiedzieć, że to co włożyłam do systemu, to teraz – skoro jest taka możliwość – odbiorę. Pytanie tylko, czy 6,6 tysiąca to dla kobiety prowadzącej swoją firmę to rzeczywiście tak dużo? – Tak się wydaje na początku. Ale jeśli dodamy do tego koszta wynajmu lokalu, wysokość raty leasingowej i inne podobne sprawy to przestaje to być dużą kwotą – dodaje.
Petycję przedsiębiorczych kobiet do prezydenta podpisało we wtorek rano 900 osób. Wieczorem podpisów było już ponad 2,5 tys. Teraz ich liczba przekracza 3,8 tys.
Co na to Ministerstwo Pracy
Już po publikacji tego artykułu otrzymaliśmy komentarz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Czytamy w nim, że ”wysokość składki chorobowej opłacanej przez kobiety prowadzące działalność gospodarczą zależy od ich decyzji. Wysokość składki można zmienić nawet miesiąc przez porodem. Możliwości regulacji składki chorobowej nie mają mamy, które pracują na etacie i ich świadczenia macierzyńskie oblicza się z ostatnich 12 miesięcy pracy.” Dlatego podobnie będzie teraz w przypadku mam prowadzących działalność gospodarczą. Wysokość świadczenia będzie także obliczana z ostatnich 12 miesięcy przez porodem.
Ministerstwo powtarza, że jedyne co wprowadzi nowelizacja ustawy to ”ukrócenie nadużyć w postaci jednorazowego opłacenia najwyższej składki (wynoszącej ponad 3 tys. zł), a później pobierania ponad 7 tys. zł miesięcznie przez rok”.
”Naszym obowiązkiem jest wsparcie wszystkich rodzin, także tych, które do tej pory nie mogły skorzystać z zasiłków z tytułu urodzenia dziecka. Świadczenie rodzicielskie 1000 zł, które wejdzie z 1 stycznia 2016 roku jest takim właśnie wsparciem. Jest to najniższe świadczenie, które kobieta otrzyma "na rękę" bez względu na to czy prowadzi swoją działalność, czy jest studentką lub bezrobotną. Od tej kwoty nie będzie odliczana składka zdrowotna” — czytamy w wyjaśnieniu.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl