
Jak dowiaduje się ”Gazeta Wyborcza” prokuratura prawdopodobnie wystąpi o uchylenie immunitetu Burego. Pisze, że chce tego CBA, a sam jego szef zwyczajnie nie lubi szefa klubu ludowców, którego w jednej z podsłuchanych rozmów nazywał ”sk...synem”. Prokuratorzy ciągle jednak domagają się mocniejszych dowodów.
REKLAMA
Szef CBA zarzuca Buremu ”próbę destabilizacji pracy i obniżenia skuteczności funkcjonowania Centralnego Biura Antykorupcyjnego". Spór ciągnie się od roku i zaczął się, gdy w lipcu 2014 roku CBA przeszukało biuro poselskie Burego szukając dowodów na korupcję posła. W czerwcu Bury opublikował na blogu list byłego agenta CBA z Rzeszowa, który zarzucił mobbing szefowi delegatury, na co szef CBA poskarżył się premier Ewie Kopacz.
”Wojtunik jest rozgoryczony, że Kopacz nie stanęła po jego stronie, i chce przyspieszyć śledztwo – cytuje ”Wyborcza ”swojego informatora z CBA, która twierdzi, że CBA naciska na prokuratury w Warszawie i Katowicach w sprawie uchylenia Buremu immunitetu. ”Wedle naszych informacji wniosek o uchylenie mu immunitetu jest wysoce prawdopodobny jeszcze przed wyborami” – pisze gazeta.
Przeszukanie domu i biura poselskiego Jana Burego było postrzegane jako próba nacisku na PSL przed głosowaniem w sprawie votum nieufności dla szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. Ale dziennikarskie śledztwo „Newsweeka” pokazywało wtedy, że śledczy mieli co badać, bo kontakty Burego na Podkarpaciu są rozległe i nie zawsze krystalicznie przejrzyste. O pozycji Jana Burego na Podkarpaciu ma świadczyć m.in. to, jak go tam nazywają: „Król Jan” albo „Prezes”.
Źródło: Gazeta Wyborcza
