Janusz Palikot wymyślił się na nowo.
Janusz Palikot wymyślił się na nowo. Fot. Facebook.com/Janusz Palikot

Wybory prezydenckie to klęska Janusza Palikota. Ale pokazały one kilka trendów, które lider Twojego Ruchu chce wykorzystać. Jednym z nim jest oczekiwanie zmian i odróżnienia się od klasy politycznej. Palikot chce być tak różny, że nawet zapuszcza brodę. Jeździ też po kraju obiecując, że będzie patrzył zdegenerowanym politykom na ręce.

REKLAMA

Janusz Palikot wraca do korzeni. Kiedy odszedł z Platformy Obywatelskiej, częściej niż w mediach pojawiał się na niewielkich spotkaniach w Polsce lokalnej. Dzisiaj jest podobnie: Zielona Góra, Siedlce czy Oświęcim to tylko kilka miejscowości, które odwiedził. Schemat jest prosty: najpierw zaimprowizowany wiec na rynku, później spotkanie z lokalnymi strukturami.

Źle już było Palikot przekonuje działaczy, że jednak warto wystartować, że Twój Ruch ma szansę, że warto poświęcić czas, energię i pieniądze na kampanię. A to trudne zadanie, bo w wyborach prezydenckich Palikot zdobył 1,42 proc. głosów. Wybory parlamentarne odpowiedzą na pytanie, czy to już dno, od którego można się odbić czy tylko kolejny przystanek na drodze ku niemu.

Palikot wierzy, że najgorzej już było. – Ludzie chcieli zmiany, więc zagłosowali na sarnę z krzesłem na głowie, czyli Kukiza. Uznali że im głupszy kandydat, tym bardziej upokorzymy Komorowskiego – tłumaczy w rozmowie z naTemat wyborcze rozstrzygnięcia.

Czekać na potknięcie Kukiza Teraz jego plan składa się z dwóch części. Pierwszy to czekanie na autokompromitację Pawła Kukiza. Palikot jest przekonany, że wkrótce ludzie zaczną się od niego odwracać. Druga część planu to przejęcie zniechęconego polityką elektoratu Kukiza przez pokazanie się jako "najbardziej anty" ze starej gwardii polityków.

Zielona gora

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Janusz Palikot (@januszpalikot)

– Co prawda jestem w polityce dziewiąty rok, ale to i tak krócej niż Miller, Kaczyński i reszta. Poza tym moja polityczna biografia to zawsze była opozycja. W pierwszej kadencji, tej skróconej, to była opozycja wobec PiS. W drugiej wobec swojej partii, odszedłem z PO. Po trzeciej część ludzi ma wrażenie, że nie dokonaliśmy przełomu, na jaki liczyli. Jednak to my wprowadziliśmy wiele ważnych dzisiaj tematów, jak na przykład kwota wolna od podatku – wylicza Palikot.

Wyborcza broda Palikot w polityce był już wszystkim: wojującym antyklerykałem i poważnym politykiem w okularach, gospodarczym liberałem z Komisji "Przyjazne Państwo" i socjalistą wzywającym do budowy fabryk przez państwo. Kiedy wydawało się już, że wyczerpał wachlarz możliwości, on znalazł sposób, by jeszcze raz odróżnić się od reszty polityków.

Od teraz Palikot ma być kojarzony z... brodą. Tak jak Kukiz, który odróżnia się od smutnych panów w garniturach nie tylko tym, co mówi, ale też wyglądem: zarost, skórzana kurtka, jeansy. Tym także podkreśla swoją odrębność od klasy politycznej. Bo w przyszłym Sejmie chce być nie częścią układu rządzącego, ale tym, który patrzy im na ręce. Zresztą nie ma innej opcji, bo jeśli jego ludziom uda się wejść do Sejmu, będą w opozycji.

Symbol – Ludzie głosowali na sarnę, ale za tym się krył strach przed utratą pracy, przed kredytami we frankach, przed komornikami. W tym skrócie kryła się potężna treść. Tego się nie da zaplanować, ale może rosnąca broda będzie symbolem tego, co wyborcom nie odpowiada w postępowaniu Dudy i Kukiza – prognozuje współprzewodniczący Twojego Ruchu.

Już teraz broda jest tematem rozmów. – Ludzie pytają, doradzają, chwalą zmianę albo krytykują. Byłem w Zielonej Górze, gdzie spotkałem tłumy ludzi i pytali mnie o brodę. Nie pogram, ale właśnie o brodę – opowiada Palikot. Objazd wykorzystuje też do mobilizacji struktur, które mają problemy. Zapewnia jednak, że listy są już właściwie gotowe.

Anty-JOW Na razie jednak Palikot skupia się nie na kampanii wyborczej, ale referendalnej. – Zaczęliśmy akcję przeciwko JOW-om. Teraz kierujemy się do Lubina, miejsca Kukiza – relacjonuje z drogi Palikot. – Będziemy zbierali podpisy pod petycją obywatelską, którą złożymy 6 września. Znajdą się w niej cztery postulaty: limit dwóch kadencji, likwidacja Senatu, uzależnienie liczby posłów od frekwencji i nowa karta do głosowania – wylicza Palikot.

O ile trzy pierwsze postulaty już pojawiały się w programie Palikota, czwarty to novum. – Ludziom się podobało, że Kukiz wystąpił przeciw uzależnieniu od bossów partyjnych, ale on zaproponował złe rozwiązanie problemu – mówi Palikot. I wyjaśnia swoją koncepcję. Karta do głosowania miałaby mieć kształt okręgu, a nazwiska ułożone jak ćwiartki pomarańczy. Nie będzie "jedynek" i ostatnich miejsc.

Duda i biskupi Co po referendum? – Mamy kilka scenariuszy, one będą po części zależały od aktywności Andrzeja Dudy. Jeśli będzie przesadzał z biskupami na każdym kroku, to trudno będzie uniknąć tematu świeckiego państwa, ale jeśli będzie się zachowywał umiarkowanie, to na pierwszym planie będą sprawy gospodarcze, dotyczące istoty zmian. To, co dzisiaj proponują Beata Szydło czy PO, to głupoty. Liczę, że w kampanii będzie prawdziwy spór jak zrobić, żeby w Polsce były dobrze płatne miejsca pracy – mówi naTemat Palikot.

Palikot musi jednak przekonać ludzi, że jest wiarygodny i dotrzyma danego słowa. A przez dziewięć lat w polityce dał wiele dowodów na to, że ma z tym problemy. I nie da się tego zakamuflować brodą.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl