„Nie dokarmiam” i nie popieram emocjonalnej propagandy w sprawie finansowania partii z budżetu

Łukasz Gibała i stowarzyszenie Kierunek Zmiana rozpoczynają kampanię przeciwko finansowaniu partii z budżetu. Pierwszy klip to przekaz grający wyłącznie na emocjach.
Łukasz Gibała i stowarzyszenie Kierunek Zmiana rozpoczynają kampanię przeciwko finansowaniu partii z budżetu. Pierwszy klip to przekaz grający wyłącznie na emocjach. Fot. niedokarmiam.pl
Zamiast merytorycznej kampanii, miałki przekaz oparty wyłącznie na emocjach – tak do tematu finansowania partii politycznych z budżetu podchodzą inicjatorzy akcji niedokarmiam.pl, czyli były polityk Twojego Ruchu Łukasz Gibała. „Jeśli sprzeciwiasz się takim bezsensownym wydatkom z Twoich podatków (…) dołącz do nas!” – zachęcają na swoim Facebooku. Po obejrzeniu promującego filmu przyznaje, że owszem, sprzeciwiam się – takiemu upraszczaniu rzeczywistości i pokazywaniu wyłącznie jednej strony złożonego problemu.

Bieńkowska i Kaczor – główni bohaterowie
W kilkuminutowym spocie twórcy kampanii przekonują, że za pieniądze z naszych podatków politycy jadają w drogich restauracjach i kupują ekskluzywne ubrania. W klipie występują zarówno bohaterowie z partii rządzącej, jak i opozycyjnej. Przypominane są kontrowersyjne słowaminister Bieńkowskiej, w których przekonywała, że tylko idiota pracuje za 6 tys. zł miesięcznie.

Z jednej stronie słyszymy o „Kaczorze”, który za milion złotych miesięcznie ochrania swoje dobre samopoczucie. Z drugiej zaś – poznajemy historię umierającego dziecka, którego operacji – ze względu na „brak kasy” – nie chce nie chce sfinansować NFZ. Wszystko podsumowane nośnym hasłem: „Nie dokarmiaj polityków. W tym roku partie polityczne przejadły 296 milionów z Twoich podatków”.
„Nie” dla likwidacji dotacji
Z finansowaniem partii z budżetu można się zgadzać lub nie. Obecnie – zwłaszcza w kontekście wrześniowego referendum, w którym jest to przedmiotem jednego z pytań – trwa na ten temat ostry spór. Osobiście nie jestem zwolenniczką likwidacji dotacji (z pełną świadomością, że jest w nich także jakaś część moich podatków). Za finansowaniem partii ze środków publicznych idzie bowiem pewna kontrola i obowiązek składania systematycznych sprawozdań do PKW ze swojej działalności finansowej.

Brak dotacji (i tym samym brak kontroli) zwiększa możliwość korupcji i uzależnienia polityków od korporacji. W kontrze często wysuwa się argument, iż Polski nie stać na finansowanie partii z budżetu, co słusznie zripostował konstytucjonalista z Uniwersytetu Gdańskiego prof. Piotr Uziębło, który przyznał, że tym bardziej nie stać nas na to, by były one finansowane z zewnątrz, z niejasnych źródeł, które będą chciały potem zrealizować własne cele ekonomiczne czy społeczne.


„Tak” dla poważnej dyskusji w tej sprawie
Nie twierdzę jednak, że obowiązujący system finansowania nie wymaga korekty. Wymaga – zarówno ostrzejszej kontroli, jak i zmian, które nie promowałyby głównie dużych ugrupowań. Jego całkowita likwidacja niosłaby jednak zbyt daleko idące konsekwencje, których w przyszłości moglibyśmy żałować.

Mój duży sceptycyzm względem owych zmian nie oznacza jednak, że nie słucham argumentów drugiej strony. Argumentów, które niosą za sobą jednak coś więcej niż tylko „nie, bo nie” – konkretne propozycje, twarde dane liczbowe. Hasła, które proponuje kampania niedokarmiam.pl z konkretami ma jednak niewiele wspólnego. Dlatego patrząc na główny spot, chciałoby się powiedzieć jedno – nie dajmy się wmanewrować w przekaz, że państwowe dotację idą wyłącznie na ośmiorniczki i drogie wina.
Żerowanie na braku wiedzy i emocjach
Proste hasła w stylu: „nie pozwólmy na luksus polityków z naszych pieniędzy” są nośne, na czym anonimowi twórcy kampanii łatwo żerują. Spot viralowo roznosi się po sieci, lecz cała inicjatywa wzbudza coraz większe kontrowersje. Tym bardziej, że długo nie było wiadomo, kto za nią stoi. W informacjach na stronie podane było jedynie, że operatorem serwisu jest Barbara Machała, której adres (ul. Wielicka 7 w Krakowie) prowadził na... środek ulicy.

W południe wątpliwości zostały rozwiane, a osobą odpowiadającą za całą akcję okazało się stowarzyszenie o nazwie „Kierunek Zmiana” i stojący na jego czele Łukasz Gibała, współpracujący wcześniej m.in. z Januszem Palikotem. Zamiast finansowania partii z budżetu, stowarzyszenie proponuje dobrowolny odpis podatkowy.
Polacy mają niewielką wiedzę na temat tego, jak – upraszczając – działa nasze państwo. Przypuszczam, że większość nie wie, że aby otrzymać dotację, partia musi zdobyć minimum 3 proc. poparcia. Kwestia związana z ich finansowaniem z budżetu to jedna z kluczowych spraw w bieżącej polityce i działalności poszczególnych partii. Dlatego zanim będziemy decydować o tym podczas referendum, potrzeba dokładnej, merytorycznej kampanii – ukazującej dobre i złe strony wszystkich rozwiązań. Stowarzyszenie Kierunek Zmiana zapowiada kolejne akcje, oby były lepsze niż ta, którą zainaugurowali swoją działalność.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...