A4 to najdłuższa polska autostrada.
A4 to najdłuższa polska autostrada. Fot . Kornelia Glowacka-Wolf / Agencja Gazeta

Nowej nazwy dla biegnącej na południu Polski A4 chcą członkowie krakowskiej Fundacji Prudentia et Progressus. Przekonują, że w ten sposób chcą połączyć dwa krańce Polski symbolem pamięci o bohaterach walki o jej niepodległość. Na początek ich postulaty musi poprzeć tysiąc Polaków. Potem muszą zyskać zgodę tak resortu infrastruktury, jak i wielu gmin, przez które przebiega ta trasa.

REKLAMA
Zbiórka podpisów pod petycją o zmianie nazwy A4 właśnie ruszyła. – Mamy nadzieję, że i Wy włączycie się w naszą inicjatywę. Wydrukujcie listę, zbierzcie podpisy wśród znajomych i wyślijcie je do nas. Gdy działamy razem nie ma rzeczy niemożliwych – czytamy na stronie autostradapamieci.pl. Właśnie z tego powodu zainicjowaliśmy własną akcję upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych, poprzez nadanie autostradzie A4 imienia „Autostrada Pamięci Żołnierzy Wyklętych”.
Fundacja Prudentia et Progressus

Szczególnym i wyjątkowym zjawiskiem w tym obszarze są działania upamiętniające Żołnierzy Wyklętych. Co roku w początkach marca przez Polskę przechodzi wielka, oddolna fala organizowanych społecznie obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dziś chcemy postawić kolejny krok na tej narodowej drodze budowania właściwej polityki historycznej. Czytaj więcej

Jeśli pod petycją podpisze się minimum tysiąc osób, jej autorzy wyślą apel w sprawie zmiany nazwy A4 do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Takie samo pismo trafi równocześnie do prezydenta, rządu i parlamentarzystów.
Na zmianę nazwy trasy będą musiały zgodzić się jeszcze resort infrastruktury i poszczególne gminy przez które przebiega trasa. A tych jest całkiem sporo. Trasa A4 biegnie bowiem od położonego przy granicy niemiecko–polskiej Zgorzelca, przez Wrocław, Opole, Gliwice, Katowice, Kraków, Tarnów aż do Rzeszowa położonego niespełna 100 km od granic polsko–ukraińskiej i polsko–słowackiej.
Temat żołnierzy wyklętych jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w historii Polski.
Nazwa "żołnierze wyklęci" nawiązuje do sposobu, w jaki władza komunistyczna starała się przedstawić w złym świetle, a nawet całkowicie wymazać z pamięci działalność polskiego podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej.
Żołnierze partyzantki, nie godząc się na zastaną w 1945 roku rzeczywistość, prowadzili nierówną walkę z komunistami ukrywając się w lasach, tworząc konspiracyjne struktury. Ostatni z nich, Józef Franczak "Laluś" zginął od kul UB osiemnaście lat po wojnie, w 1963 roku. Równo 30 lat później, w 1993 roku, przy okazji wystawy przygotowanej przez Ligę Republikańską, po raz pierwszy żołnierzy podziemia nazwano "wyklętymi".
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych od 2010 r. obchodzony jest 1 marca.