
Sekretarka niemieckiego ministra spraw zagranicznych Guido Westerwellego musi mieć pełne ręce roboty. To przez protest przeciwko zatrzymaniu współzałożyciela Greenpeace Paula Watsona, który na swoim Twitterze podał numer telefonu do biura polityka.
REKLAMA
Sam ekologiczny aktywista ma aż 34.670 obserwujących, więc informacja szybko rozeszła się po internecie. Wcześniej w internecie pojawił się apel o telefonowanie do niemieckiej minister sprawiedliwości z FPD Sabine Leutheusser-Schnarrenberger. Organizatorzy podali numer telefonu, fax oraz e-mail niemieckiej polityk. Jak widać postanowili pójść krok dalej i teraz wzywają do wydzwaniania do szefa jej partii.
A wszystko, by doprowadzić do uwolnienia znanego obrońcy zwierząt, byłego działacza Greenpeace'u Paula Watsona, który został kilka dni temu zatrzymany w Niemczech i ma być odesłany do Kostaryki. Założyciel radykalnej organizacji ekologicznej Sea Shepherd jest oskarżony o próbę zabójstwa załogi statku, który w 2002 roku polował na wieloryby na wodach Gwatemali. Jednak film, którym dysponują wskazuje co innego, dlatego też takie protesty na świecie budzi zatrzymanie Watsona. W nagranej przez jego współpracowników wypowiedzi kapitan przypomina, że poprzedni wniosek został odrzucony przez Interpol jako motywowany politycznie.
Wkrótce okaże się, czy ta akcja będzie skuteczna. W przeszłości już kilkakrotnie ujawniano numery do polityków, by zwrócić uwagę na jakiś problem. Tak było na przykład w styczniu tego roku, gdy dziennik "Fakt" napisał artykuł o wzroście zatrudnienia w administracji państwowej. "W ciągu ostatnich czterech lat przybyło ich aż 75 tysięcy, co oznacza, że władza zatrudniała średnio 70 biurokratów dziennie. Jeśli nie możesz znaleźć pracy, zadzwoń i powiedz o tym premierowi - może znajdzie coś także dla ciebie!" - pisał dziennik. I na końcu dopisek "A numer do premiera to (22) 694 74 21".
Czy to wezwanie do stalkingu? - Gdyby chodziło o telefon prywatny, to można by się nad tym zastanawiać. Ale to numer służbowy, opłacany przez podatników, więc obywatel ma prawo na niego dzwonić, by skontaktować się z każdą instytucją publiczną - mówi naTemat Przemysław Rosati, prawnik. Co więcej dopuszczalne jest, by obywatel wielokrotnie zwracał się do urzędu w tej samej sprawie. - Co więcej, wyobrażam sobie sytuację, w której obywatel złoży wniosek o udostępnienie numeru służbowej komórki premiera i z powodzeniem w sądzie administracyjnym wygra proces - dodaje.
Jeden z szefów europejskich rządów już kiedyś musiał się zmierzyć z lawiną telefonów od obywateli. Półtora miesiąca temu do Petera Neczasa, premiera Czech zaczęli wydzwaniać obywatele niezadowoleni z jego polityki wobec ACTA. Grupa hakerska Anonymous stwierdziła w oświadczeniu, że brak szacunku dla decyzji Czechów musi się spotkać z karą. Ujawnili więc dane około 10 tysięcy członków rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej.
Podobne groźby padały pod adresem polskich polityków z Pawłem Grasiem i Michałem Bonim na czele, ale Anonymous nie zrealizowali swoich zapowiedzi. Ale nie tylko hakerzy i aktywiści ujawniają numery znanych osób z wezwaniem, by nękać ją telefonami. Kilka dni temu prowadzący poranną audycję w Roxy FM Michał Migała nie dotarł na dyżur. Jego kolega Piotr Kędzierski musiał sam poprowadzić "Dwa neurony i trzy jądra".
Zemścił się jednak, podając słuchaczom numer do Migały. - Zadzwoniło kilkanaście osób, w tym, co było całkiem fajne, kilka dziewczyn. Było też kilka SMS-ów, ale wszystkie sympatyczne i kulturalne, nie było żadnych negatywnych - mówi naTemat Michał Migała. - Mamy na siebie dużą tolerancję, często robimy sobie różne kawały i podanie numeru telefonu na antenie się w tym mieści - dodaje dziennikarz.
A sprawę Westerwelle komentuje krótko: "czasami taki głos ludu się przydaje, a to jak podejdzie do tego sam minister zależy od jego nastawienia do ludzi. Jeśli będzie mu to bardzo przeszkadzało to po prostu będzie musiał zmienić numer".
