
To na razie wielka niewiadoma, gdyż – jak pisze ”Gazeta Wyborcza” – Jarosław Kaczyński potrafi lawirować w podobnych, światopoglądowych sprawach. A wszystko w końcu zależy od niego. Ale to, co ”co dziś opowiadają politycy PiS, jest niepokojące i w żaden sposób nie da się wykluczyć ryzyka zmiany uchwalonej już ustawy o in vitro.
I tak – uważa GW – albo PiS zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego i ”będzie miał wymówkę” mówiąc, że trzeba czekać na jego decyzję, co zapewne potrwa. Albo – przy założeniu, że PiS nie będzie miał większości w Sejmie – ustawy nie zmieni, ale rozłoży ręce przedstawiając inną wymówkę, czyli ”nic nie możemy zrobić, bo nie mamy większości”.
Wszystko przez to, że za in vitro jest 70 procent Polaków. I żal utraty głosów przed wyborami.
Jednak, według GW, PiS na pewno wstrzymałby finansowanie in vitro. ”I to mógłby być bardzo ponury skutek zwycięstwa PiS. Ale ustawa może pozostać bez zmian, bo Kaczyński będzie głośno zapewniał, że on oczywiście goni króliczka, ale raczej nie ma ochoty, by go złapać” – czytamy.
Jakiś czas temu PiS chciał kar więzienia dla lekarzy wykonujących zabiegi in vitro. Potem spuścił z tonu. Zamiast więzienia posłowie zaproponowali zakaz wykonywania zawodu przez minimum pięć lat.
Źródło:gazeta.pl
