Strategia "cena ponad wszystko" w przetargach publicznych to ślepy zaułek. Dowiodły tego niepowodzenia w realizacji niektórych projektów infrastrukturalnych
Strategia "cena ponad wszystko" w przetargach publicznych to ślepy zaułek. Dowiodły tego niepowodzenia w realizacji niektórych projektów infrastrukturalnych fot. Nainong/ Shutterstock.com

Bez ubezpieczenia zdrowotnego, prawa do urlopu i minimalnej płacy. Na takich warunkach pracuje 1,4 mln Polaków. Nasz kraj to niechlubny unijny rekordzista, jeżeli chodzi o liczbę umów cywilno-prawnych – stanowią one aż jedną czwartą wszystkich zawartych umów o zatrudnienie. Co na to rządzący? – Państwo mówi: „walczmy ze śmieciówkami, a z drugiej strony nie premiuje firm, które takich umów nie stosują – stwierdził wczoraj Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, podczas debaty pt. „Umowa o pracę jako kluczowe kryterium w przetargach publicznych”. Jego zdaniem państwo samo generuje problem nieuczciwego zatrudniania, gdy w przetargach publicznych przyznaje wygraną temu, kto zaproponuje najniższą cenę.

REKLAMA
Jak wynika z danych GUS, problem ten urasta do niebezpiecznych rozmiarów. O ile w 2010 roku liczba umów śmieciowych w Polsce plasowała się w okolicach pół miliona, o tyle obecnie wskaźnik ten wynosi aż 1,4 mln. Ten stan godzi w bezpieczeństwo finansów publicznych, ponieważ w przyszłości to państwo będzie musiało dopłacać do świadczeń emerytalnych osób, które dziś odprowadzają niewielkie bądź żadne składki. – Skutki sięgania po umowy cywilno-prawne to także praca za nieadekwatne stawki, brak więzi między pracownikiem a pracodawcą oraz obniżenie jakości wykonywanych usług – wyliczał ze swojej strony dr Jakub Pawelec, ekspert ds. zamówień publicznych z M.Mazurek i Partnerzy Prawniczej Spółki Komandytowej.
Zdaniem niektórych panelistów umowy cywilno-prawne sprawdzają się w sytuacjach kryzysowych. – Gdy bezrobocie rośnie, lepsza jest jakakolwiek praca niż całkowity jej brak. Tak mieliśmy w Polsce jakieś 2-3 lata temu – mówił obecny na debacie Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej. – Dziś mamy zupełnie inną sytuację. Bezrobocie jest najniższe od 7 lat. Czerwiec tego roku był rekordowy, jeżeli chodzi o liczbę ofert pracy na rynku od 2001 roku, odkąd prowadzimy takie statystyki. Wzrost znaczenia takich wartości jak bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia jest więc nieunikniony – dodawał.
logo
Nadużycie umów cywilno-prawnych prowadzi do pracy za nieadekwatne stawki fot. Nomad_Soul/ Shutterstock.com
Rządzący zapewniają, że czynią wszystko, co w ich mocy, by przeciwdziałać śmieciówkom. Jako przykład minister pracy podaje włączenie umów-zleceń do systemu ZUS od 1 stycznia 2016 roku. Innym krokiem zaś miało być zwiększenie znaczenia klauzuli społecznej w przetargach publicznych. W tym celu doszło do nowelizacji Ustawy o zamówieniach publicznych, która weszła w życie w październiku 2014 roku. W jej ramach zlecono, by pod uwagę brano także takie kryteria jak jakość czy np. formę zatrudnienia (etaty).
– W scenerii, gdy decydujące znaczenie ma cena, nie mamy do czynienia z uczciwą konkurencją – przekonywał ze swojej strony Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji. Firma, która uczciwie zatrudnia pracowników na umowę o pracę, nie może zaproponować równie niskiej ceny, co jej konkurent, który oszczędza na kosztach pracy poprzez umowy śmieciowe. Szef resortu przytacza przykład Poczty Polskiej, która w przeszłości stawała się ofiarą strategii „cena ponad wszystko” w rozstrzygnięciu zamówień publicznych.
– Operator zatrudnia 80 tys. osób. Normą jest umowa o pracę. Rocznie odprowadza ok 1 mld zł składek. Ma konkurować z prywatną firmą X, która tego nie robi. Wybranie tańszej oferty nie jest dla państwa żadną oszczędnością. W przyszłości to my – państwo i podatnicy – będziemy dopłacać do zasiłków pracowników firmy, która wygrała przetarg. Ponadto przegrana dużego zlecenia w przypadku Poczty Polskiej oznacza, że kilkadziesiąt tysięcy osób straci pracę – mówił. – Rachunek nie zysków, tylko strat jest oczywisty – dodawał.
logo
Poczta Polska zatrudnia ponad 80 tys. osób na umowę o pracę fot. materiały prasowe
Dwa lata temu Poczta Polska straciła kontrakt na dostarczenie przesyłek sądowych na rzecz prywatnej firmy InPost , gdzie rzekomo umowę o pracę ma zaledwie 7 proc. pracowników. Z powodu niższej ceny ten sam operator został także zwycięzcą przetargu na dostarczanie przesyłek do ponad 100 instytucji centralnych m.in. ministerstw i urzędów wojewódzkich, ogłoszonym przez rządowe Centrum Usług Wspólnych.
Umowy śmieciowe to jednak niejedyny grzech prywatnych operatorów. Dochodzenie przeprowadzone przez Urząd Komunikacji Elektronicznej wykazało, że nowi wykonawcy dopuścili się poważnych uchybień, w tym nierzetelności oraz niedostatecznej ochrony danych adresatów, dezorganizacji pracy sądów i wydłużenia tysięcy postępowań sądowych.
Przykładów, wskazujących na to, że niższa cena nie zawsze idzie w parze z jakością, nie brakuje także przy realizacji projektów infrastrukturalnych. – Dlatego wartość, jaką jest umowa o pracę i jakość wykonania, powinny być równie ważne co i cena – przekonywał minister Kosiniak-Kamysz. – Obecnie przygotowujemy wspólnie z Radą Ministrów rekomendacje dla instytucji publicznych, by stosować przy wyborze wykonawców klauzulę społeczną. Nie będzie to większym wydatkiem dla państwa, lecz inwestycją skupioną na człowieku i na dobrej konkurencji – przekonywał.
Debata „Umowa o pracę jako kluczowe kryterium w przetargach publicznych” odbyła się wczoraj w siedzibie Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Wzięli w niej udział m.in. Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji, Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu, Ministerstwo Gospodarki, Izabela Jakubowska – p.o. prezesa – wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych oraz członek zarządu ZUS Michał Jonczynski.