Za mało wydajemy na pediatrię, choć są pierwsze jaskółki zmian

Średnia wieku polskiego pediatry to ponad 50 lat.
Średnia wieku polskiego pediatry to ponad 50 lat. Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Należy dofinansować polską pediatrię – takie wnioski płyną z raportu Rzecznika Praw Dziecka na temat przestrzegania postanowień Konwencji o prawach dziecka w Polsce.


Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak uważa, że trzeba realnie oszacować koszty opieki pediatrycznej i stomatologicznej dzieci. Ponadto każde dziecko powinno być badane przez pediatrę przynajmniej raz w roku. Powinniśmy też zwiększyć liczbę specjalistów dziecięcych.


Jest bardzo słabo
To, że pediatria jest bardzo słabo finansowana, potwierdza prof. Andrzej Radzikowski, pediatra z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, były mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie pediatrii.

Prof. Andrzej Radzikowski
pediatra, Warszawski Uniwersytet Medyczny

Nie można powiedzieć, że finansowanie pediatrii jest słabe. Ono jest bardzo słabe. Różne dziedziny medycyny zostały dofinansowane, a pediatria w dalszym ciągu jest bardzo słabo opłacana.

Źle wycenione procedury to gorsze warunki leczenia, mniej specjalistów i mniej oddziałów pediatrycznych w szpitalach, bo rachunek jest prosty, jeśli oddział przynosi straty to zwyczajnie należy go zamknąć. Nie mówiąc już o tym, że na takim oddziale muszą pracować pediatrzy, a jak potwierdza prof. Radzikowski, pediatrzy w Polsce bardzo się postarzeli. Średni wiek takiego specjalisty to ponad 50 lat, co oznacza, że pediatrów jest niewielu.

W niektórych miastach, żeby nie likwidować oddziału pediatrycznego, dyrektorzy szpitali płacą pediatrom bardzo wysokie pensje. Proponując normalne warunki zatrudnienia, nie mogli znaleźć chętnych do pracy.

Oczywiście wszystko zależy od regionu i miasta. O pediatrę łatwiej w dużych miejscowościach. Jakiś czas temu resort zdrowia zauważył, że lekarze nie garną się do robienia specjalizacji z pediatrii, dlatego wprowadził zachęty i ułatwienia jeśli chodzi o rezydentury w tej dziedzinie medycyny.


– Tu rzeczywiście trzeba powiedzieć, że politycy zrobili krok w dobrą stronę – komentuje profesor.

Szczepienia jak na Białorusi
O słabej sytuacji w polskiej pediatrii świadczy zdaniem profesora m.in. fakt niedostępności bezpłatnych szczepień przeciwko pneumokokom.

– Ze szczepieniami jesteśmy na poziomie Białorusi. Słowacja, Czechy czy Węgry szczepią swoje dzieci. U nas rodzice muszą płacić. Jeśli mają jedno dziecko to może ich na to stać, ale co mają powiedzieć rodzice trójki czy czwórki dzieci. Tym bardziej, że im więcej dzieci, tym większe prawdopodobieństwo zakażenia, więc to szczepienie jest niezbędne – wyjaśnia prof. Radzikowski.

Dodaje, że pneumokoki powodują m.in. zapalenie płuc, ucha i opon mózgowych a są najgroźniejsze dla najmłodszych dzieci.

Co do szczepień, to ma być lepiej. Sejm przyjął właśnie ustawę o szczepieniach, zgodnie z którą od 2017 roku NFZ będzie finansował zakup szczepionek dla ubezpieczonych, a kalendarz szczepień obowiązkowych, czyli bezpłatnych dla ubezpieczonych, ma być wówczas rozszerzony o szczepienia przeciwko pneumokokom, meningokokom i HPV.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl