
Hejt w internecie to zjawisko, do którego niestety zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ale podczas dyskusji o przyjęciu dwóch tysięcy uchodźców z ogarniętych konfliktami Afryki i Bliskiego Wschodu hejterami stają się też politycy.
REKLAMA
Opozycja nie ma wielkiego wpływu na kwestię przyjęcia przez Polskę dwóch tysięcy uchodźców z Syrii i Erytrei. Ale gdyby politycy zrezygnowali z próby ugrania na tym kilku punktów, nie byliby sobą. Dlatego od kilku tygodni trwa – trudno to inaczej nazwać - nagonka na uchodźców.
Gowin vs Thun
Uchodźców, nie imigrantów, bo to ważne rozróżnienie. Ci pierwsi uciekają z ojczyzny przed wojną, prześladowaniem, katastrofą humanitarną. Ci drudzy przed biedą, co choć także zasługuje na współczucie, jest przypadkiem znacznie mniej skrajnym. Tymczasem wielu polityków prawicy traktuje te dwie grupy na równi, nawołując do wybierania kogo uratować, a kogo nie. Ciekawe, czy tak samo robią kiedy wybucha pożar. Może z ognia też powinno się ratować tylko chrześcijan?
Uchodźców, nie imigrantów, bo to ważne rozróżnienie. Ci pierwsi uciekają z ojczyzny przed wojną, prześladowaniem, katastrofą humanitarną. Ci drudzy przed biedą, co choć także zasługuje na współczucie, jest przypadkiem znacznie mniej skrajnym. Tymczasem wielu polityków prawicy traktuje te dwie grupy na równi, nawołując do wybierania kogo uratować, a kogo nie. Ciekawe, czy tak samo robią kiedy wybucha pożar. Może z ognia też powinno się ratować tylko chrześcijan?
Do tego sprowadza się postulat Jarosława Gowina, by wpuścić do Polski tylko Syryjczyków wierzących w Świętą Trójcę, a nie w Allaha. Polityka ostro skrytykowała Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego z PO. W podbijającym internet felietonie przedstawiła różnice między twardym i zasadniczym, ale też pełnym zrozumienia podejściem Niemiec i Angeli Merkel a opartym na przesądach hejcie polskich polityków z prawej strony.
Hejt bezkarnie szaleje wśród anonimowych autorów, jest wstrętny, głupi, prymitywny i bardzo niepokojący, bo agresja i ksenofobia jeszcze nigdy w historii nie doprowadziły do niczego dobrego. Ale jeszcze bardziej od rasistowskich i chamskich anonimów niepokojące jest, kiedy w tym samym duchu, choć w pseudokulturalnej szatce i gładkim językiem, odzywają się znani politycy, ulubieńcy środków masowego przekazu. Czytaj więcej
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Tylko chrześcijanie
Z Jarosławem Gowinem zgadza się Jacek Żalek, poseł Polski Razem. – Dlaczego mamy tutaj wpuszczać tych, którzy chcą poprawić swój status ekonomiczny, a nie prawdziwe ofiary? – pyta. Tłumaczy, że prawdziwymi ofiarami są chrześcijanie, a muzułmanie są w tym konflikcie stronami. – Skoro chcemy ich zaprosić, to zaprośmy też innych. Mało to biednych w Afryce? Zadzwońmy też do Somalii i innych krajów – mówi.
Z Jarosławem Gowinem zgadza się Jacek Żalek, poseł Polski Razem. – Dlaczego mamy tutaj wpuszczać tych, którzy chcą poprawić swój status ekonomiczny, a nie prawdziwe ofiary? – pyta. Tłumaczy, że prawdziwymi ofiarami są chrześcijanie, a muzułmanie są w tym konflikcie stronami. – Skoro chcemy ich zaprosić, to zaprośmy też innych. Mało to biednych w Afryce? Zadzwońmy też do Somalii i innych krajów – mówi.
Polityk przekonuje, że rząd musi zmniejszyć niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z napływem uchodźców, a najlepszym sposobem na to jest wpuszczenie do kraju tylko chrześcijan. - Muzułmanie nie mają zaszczepione tolerancji, ich religia jej nie przewiduje. W większości krajów muzułmańskich chrześcijanie są mordowani tylko za to, że są chrześcijanami, że okazują swoją wiarę, to jest oficjalna polityka państwa - mówi polityk.
Grzech uogólnienia
Kiedy próbuję spytać polityka, czy jego antyimigracyjne wywody nie wzbudzą w Polakach niechęci do imigrantów, a w rezultacie ataków na nich, jak mantrę powtarza "ale w naszym interesie jest, żeby przyjechali chrześcijanie, a nie muzułmanie". To tyle, jeśli chodzi o możliwość dyskutowania.
Kiedy próbuję spytać polityka, czy jego antyimigracyjne wywody nie wzbudzą w Polakach niechęci do imigrantów, a w rezultacie ataków na nich, jak mantrę powtarza "ale w naszym interesie jest, żeby przyjechali chrześcijanie, a nie muzułmanie". To tyle, jeśli chodzi o możliwość dyskutowania.
Poza tym, w swoich tyradach Żalek popełnia największy możliwy błąd – uogólnienie. Bo choć, kiedy zwróciłem mu uwagę, że nie każdy muzułmanin to terrorysta i nie wszyscy chrześcijanie są uczciwi, polityk przytaknął i wrócił do mówienia o wszystkich muzułmanach. Głównie źle.
Lewica jak prawica
Unikatowa jest też typologia, według której polityk dzieli Syryjczyków. Otóż ofiarami są jedynie chrześcijanie, a muzułmanie są po jednej albo po drugiej stronie konfliktu. A więc – jak trzeba rozumieć – także dzieci, kobiety i starcy. Dlatego powinniśmy przyjąć tylko chrześcijan, bo reszta chce dostać się do Polski tylko, by polepszyć status materialny.
Unikatowa jest też typologia, według której polityk dzieli Syryjczyków. Otóż ofiarami są jedynie chrześcijanie, a muzułmanie są po jednej albo po drugiej stronie konfliktu. A więc – jak trzeba rozumieć – także dzieci, kobiety i starcy. Dlatego powinniśmy przyjąć tylko chrześcijan, bo reszta chce dostać się do Polski tylko, by polepszyć status materialny.
Żalek zapewnia, że zależy mu tylko na trosce o dobro Polaków. Dlatego sprzeciwia się napływowi innych niż chrześcijanie imigrantów i uchodźców. Ale hejt wobec uchodźców nie jest tylko domeną prawej strony. Na swoim blogu Armand Ryfiński, były poseł Ruchu Palikota przekonuje, że Polacy sami musieli zwalczyć komunę, więc i Syryjczycy sami powinni radzić sobie z Państwem Islamskim.
Poziom rynsztoka
Wszystko ilustruje jakże wymownym memem (swoją drogą cóż za głębia wywodu). Tym samym zbliża się poziomem argumentacji do takich medialnych szkodników jak Paweł Zarzeczny, który z charakterystyczną dla siebie kulturą i rozwagą pisze o uchodźcach per "te dwa tysiące Arabów do rżnięcia naszych dziewcząt…".
Wszystko ilustruje jakże wymownym memem (swoją drogą cóż za głębia wywodu). Tym samym zbliża się poziomem argumentacji do takich medialnych szkodników jak Paweł Zarzeczny, który z charakterystyczną dla siebie kulturą i rozwagą pisze o uchodźcach per "te dwa tysiące Arabów do rżnięcia naszych dziewcząt…".
Dzwonię do Ryfińskiego z nadzieją, że może coś źle zrozumiałem z jego wpisu, że może tylko na piśmie to brzmi tak źle. Po tym, jak się rozłączam dochodzę do wniosku, że jednak lepiej byłoby, gdybym nie dzwonił. – Polska nie jest z gumy, budżet nie jest z gumy. Mamy kilka tysięcy kresowiaków, którzy chcą przyjechać – mówi polityk, przekonując, że jest państwowcem i zależy mu na dobru Polaków.
Historia wg posła Ryfińskiego
Nie trafiają do niego argumenty, że poza Donbasem, skąd ewakuowano Polaków, nie toczy się wojna. Porównuje też sytuację Syryjczyków do Polaków z czasów PRL. – Wtedy były nieliczne przypadki emigracji, ale Zachód pomagał nam na miejscu mówiąc, że sami musimy wywalczyć wolność – peroruje Ryfiński. Kiedy zwracam uwagę, że w Syrii trwa regularna wojna z ponad 200 tys. ofiar i nie można jej porównywać nawet ze stanem wojennym, Ryfiński wplątuje w swoją argumentację jeszcze II wojnę światową.
Nie trafiają do niego argumenty, że poza Donbasem, skąd ewakuowano Polaków, nie toczy się wojna. Porównuje też sytuację Syryjczyków do Polaków z czasów PRL. – Wtedy były nieliczne przypadki emigracji, ale Zachód pomagał nam na miejscu mówiąc, że sami musimy wywalczyć wolność – peroruje Ryfiński. Kiedy zwracam uwagę, że w Syrii trwa regularna wojna z ponad 200 tys. ofiar i nie można jej porównywać nawet ze stanem wojennym, Ryfiński wplątuje w swoją argumentację jeszcze II wojnę światową.
Dalej jest jeszcze bardziej kuriozalnie. Otóż według polityka nie powinniśmy przyjmować uchodźców w trosce o ich godność. – Oni wcale nie chcą trafić do Polski, trafiają do nas z przydziału. To przedmiotowe traktowanie – mówi polityk. Rzeczywiście, po to ryzykują życie w łupinach płynących przez Morze Śródziemne, żeby wybierać między belgijskimi frytkami a brytyjskim chips&fish.
Spirala niechęci
Zgodnie z badaniami większość uchodźców osiedla się zaraz za granicami swojej ojczyzny. To dlatego Syryjczycy tłoczą się w Libanie a Sudańczycy w Czadzie. Dopiero kiedy sytuacja w obozach dla uchodźców jest na tyle zła, że opłaca się podjąć ryzyko przeprawy przez Morze Śródziemne ruszają do Europy. I w każdym europejskim kraju będzie im lepiej niż w obozie.
Zgodnie z badaniami większość uchodźców osiedla się zaraz za granicami swojej ojczyzny. To dlatego Syryjczycy tłoczą się w Libanie a Sudańczycy w Czadzie. Dopiero kiedy sytuacja w obozach dla uchodźców jest na tyle zła, że opłaca się podjąć ryzyko przeprawy przez Morze Śródziemne ruszają do Europy. I w każdym europejskim kraju będzie im lepiej niż w obozie.
Dzięki odpowiedniej pomocy będą mieli szansę nauczyć się języka, znaleźć pracę i usamodzielnić się. Pod warunkiem, że od początku nie będą traktowani jako potencjalni tragarze trotylu. A do tego prowadzi pełna demagogii i niewytrzymująca starcia z faktami fala hejtu ze strony polskich polityków.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

