
Radio Wrocław poinformowało, że premier Ewa Kopacz oprócz ministrów przywiozła stoły i krzesła. Komentatorzy pytają o sens i koszty, przywołując "Latający Cyrk Monty Pytona". Stefan Niesiołowski uważa, że to zarzuty bez znaczenia. Zdradza też, czy wybiera się na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy.
REKLAMA
Słyszał Pan o wybuchu afery meblowej? Podobno Ewa Kopacz podróżuje z krzesłami i stołami.
Stefan Niesiołowski: To jakiś kompletny idiotyzm. Dla mnie jedyna afera, o której warto mówić, to afera SKOK-ów. Zaangażowano pieniądze z budżetu państwa, aby ratować instytucję, która jest źle zarządzana. Jest ona w dużym stopniu chroniona przez PiS i działa pod ich parasolem.
Stefan Niesiołowski: To jakiś kompletny idiotyzm. Dla mnie jedyna afera, o której warto mówić, to afera SKOK-ów. Zaangażowano pieniądze z budżetu państwa, aby ratować instytucję, która jest źle zarządzana. Jest ona w dużym stopniu chroniona przez PiS i działa pod ich parasolem.
To o czym pan mówi, to kolejne próby wplątania Platformy Obywatelskiej w afery ze strony PiS-u albo PiS-owskikch pismaków. Są bez znaczenia i nie rozumiem. Co to za afera? Że meble wozi? Nie zajmowałbym się tym. Bylibyśmy bardzo szczęśliwym krajem, gdyby jedynym problem Polski było to, że pani Ewa Kopacz wiezie meble. Natomiast te ataki, że komuś do kotleta zagląda, że jeździ pociągiem, że wysiadła ma pustym peronie, że nikt nie podszedł, że lody jadła, że piasek z butów wysypywała, są dowodem umysłowej degrengolady ludzi, którzy je podejmują.
Niektórzy mówią, że wożenie mebli to niepotrzebny koszt. Tak jakby premier czy rząd nie mogli usiąść przy lokalnym stole.
Ja nie wiem tego, trzeba by to dokładnie sprawdzić, a ja nie będę się tym w ogóle zajmował. W najmniejszym stopniu mnie to nie obchodzi. Przede wszystkim nie wierzę w to, żeby rząd nie mógł usiąść przy normalnym stole, choćby dlatego że byłem parę razy z panią Kopacz na wyjazdach, np. w Aleksandrowie Łódzkim i siadała przy normalnym stole. Nikt żadnych mebli tam nie woził. Wygląda to na kłamstwo, zresztą to rzecz całkowicie marginalna i bez znaczenia.
Jeśli ktoś mówi o kosztach, to niech się zajmie tą ochroną, którą otoczył się pan Kaczyński, bo mu się wydaje, że jest premierem. Na to idą pieniądze, całkowicie marnotrawione, bo nikt nie ma zamiaru zrobić żadnej krzywdy panu Kaczyńskiemu. Ministrowie mają jednego ochroniarza, a większość nie ma żadnej ochrony. Natomiast ten się otacza jakimś murem... Po co mu to? To psychotyczne, jeśli komuś się wydaje, że potrzebna mu taka ochrona.
Pisanie o wysokich kosztach wyjazdów pani Kopacz to degrengolada umysłowa i skarlenie tych, którzy o tym piszą o tym się zajmują.
W "Gazecie Wyborczej" pojawiły się cytaty, zasłyszane przez Wojciecha Czuchnowskiego w wadiu Maryja. Między innymi, że Bronisław Komorowski jest gorszy niż Hitler, że Ewa Kopacz powinna się leczyć. To efekt pogorszenia stosunków państwa z Kościołem?
To nie są nowe informacje. W Radiu Maryja i w pisowskich gazetach, tych "szczujniach" pisowskich, od dawna trwa nagonka na prezydenta Komorowskiego. Akurat że jest gorszy niż Hitler, to muszę powiedzieć, że czegoś takiego jeszcze tam nie słyszałem.
Miałem proces ostatnio z "Naszym Dziennikiem", który wygrałem. Zadałem sobie trochę trudu i prześledziłem cytaty. Są znakomite - pani prezydent Gronkiewicz-Waltz porównywana do Kim-Ir-Sena, mordercy ludobójcy... To jest czarny rozdział i hańba Kościoła. Bo wprawdzie "Nasz Dziennik" czy Radio Maryja to nie Kościół, ale jednak wielu biskupów jeździ na te imprezy Radia Maryja i popiera tę rozgłośnię, w najmniejszym stopniu im to nie przeszkadza.
Aby powiedzieć, że Komorowski jest gorszy niż Hitler, to trzeba mieć ciężką chorobę psychiczną. Nikt nie jest za to upominany. Gdzie biskup Dzięga? Dlaczego się do tego nie odniesie? Czy biskup Dydycz, biskup Jędraszewski, ten łódzki orzeł... To jest degradacja Kościoła, że toleruje coś takiego. Te nazwiska zostaną zapamiętane.
Panie pośle, czy wybiera się pan na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy?
No tak... nie wypada mi tam nie iść. To by było zauważone i w jakimś stopniu źle odebrane. Z bólem serca, ale muszę iść. Wygrał wybory, wprawdzie minimalnie, kosztem takich ataków o których rozmawiamy, bo to była cała kampania Dudy. Ta gigantyczna fala nienawiści do prezydenta Komorowskiego. Ale pójdę, będę tam siedział z kamienną twarzą i słuchał. Nie wydaje mi się, aby coś ciekawego pan Duda miał do powiedzenia, no ale muszę iść.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
