
Po tym, jak Sejm i Senat przegłosował ustawę o leczeniu niepłodności, niektórzy hierarchowie kościelni alarmowali, że popełnili ciężki grzech. Głos za projektem powinien ich zdaniem oznaczać zakaz przyjmowania sakramentu Komunii, a nawet ekskomunikę. Głos w sprawie zajął Episkopat: ekskomuniki nie będzie, ale o tym, czy politycy popierający ustawę będą mogli przystąpić do Komunii zadecyduje diecezjalny biskup.
W tej sprawie stanowisko zajął abp Andrzej Dzięga, przewodniczący Rady Prawnej Episkopaty. Jego zdaniem politycy, którzy opowiedzieli się za przyjęciem nowych regulacji w sprawie zapłodnienia pozaustrojowego, dopuścili się "grzechu ciężkiego", a ich uczestnictwo w ważnym dla katolików sakramencie będzie możliwe jedynie pod warunkiem, że przyznają się do błędu, "pojednają się z Bogiem i wspólnotą Kościoła, wyrażą żal za popełniony grzech, postanowią się poprawić i dokonają zadośćuczynienia".
Abp Andrzej Dzięga
Przewodniczący Rady Prawnej KEP
Według hierarchy, przyznanie się do błędu przez posłów i senatorów powinno być publiczne, tak żeby wszyscy mogli zobaczyć skruchę polityka. Abp Dzięga podtrzymuje też twarde stanowisko Episkopatu wobec przyjętych ostatnio zapisów o in vitro."(...)ustawa nie może być przez katolika w żaden sposób zaakceptowana" – podkreśla duchowny.
abp Andrzej Dzięga
Przewodniczący Rady Prawnej KEP
Abp Dzięga napisał, że poprzez głosowanie lub podpis pod ustawą dopuszczającą in vitro "nie zaciąga się automatycznie ekskomuniki". Taką karę ma prawo nałożyć ordynariusz.
Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Sejmu zdążyła już skomentować kolejne rewelacje Episkopatu. Według niej, grzechem zaniechania było to, że przez 25 lat nikt w Polsce nie uregulował kwestii związanych z leczeniem metodą in vitro. – Posłowie wykonali naprawdę dobrą pracę, nikt nikogo nie zachęca do stosowania tej metody. Przez 25 lat można było zrobić wszystko i nikomu to nie przeszkadzało, a teraz, kiedy to uporządkowano, to ma być grzechem? Chyba jest odwrotnie? – mówiła.
Źródło: Dziennik
