60-latka urodziła. Mówi, że nie dzięki in vitro
60-latka urodziła. Mówi, że nie dzięki in vitro Fot. Shutterstock

Sprawa ostatnio stała się głośna za sprawą aktora Olgierda Łukaszewicza, który zaapelował o pomoc dla swojej koleżanki – aktorki, która w wieku 60-lat urodziła bliźniaki. A konkretnie prosił o emeryturę dla niej. Podobno, jak sam teraz informuje, kancelaria premier Ewy Kopacz odpowiedziała, że wystąpiła do opieki społecznej o informacje na temat matki. Jak informuje Łukaszewicz pieniądze na wsparcie dla aktorki znalazła już Fundacja Artystów Weteranów.

REKLAMA
Publicznie o kobiecie wiadomo jedynie tyle, że ma 60 lat i jest świeżo upieczoną matką urodzonych bliźniaków. Ojciec jest nieznany, a kobieta zaprzecza, jakoby dzieci zostały poczęte metodą in vitro. Mówi o cudzie, do którego doszło po terapii hormonalnej.
Łukaszewicz prosząc o emeryturę dla niej pisał: ”Koleżanka przez 20 lat opłacała składki skromnej emerytury dla twórców”. Apel ponowił na swoim blogu. W imieniu bliźniaków: ”Szanowna Pani Premier, prosimy, pomóż naszej mamie, żeby mogła nas wychować". Zamieścił też zdjęcia dzieci. A potem wybuchła wielka dyskusja o tym, jak 60-latka w ogóle mogła zajść w ciążę.
”Lekarze nie złamali prawa, bo ustawa o in vitro w zeszłym roku jeszcze nie działała, a nawet gdyby, to i tak nie ma w niej zapisu dotyczącego wieku kobiety poddającej się zabiegowi. W zasadzie można być bezdzietną osiemdziesięciolatką, marzyć o dzieciach, zapłacić i próbować sztucznie zachodzić w ciążę” – czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej.
To nie jedyna taka sytuacja. Kilka miesięcy temu głośno było w Europie o 65-letniej Niemce, która urodziła czworaczki. Kobieta otwarcie przyznała, że przeszła zabieg in vitro. Na sztuczne zapłodnienie zdecydowała się tylko dlatego, że jej córka chciała mieć rodzeństwo.
Źródło: Dziennik.pl