
Jednym z głównych tematów poruszanych przez polityków w ostatnich dniach jest problem niedożywionych dzieci. Do dyskusji postanowił włączyć się Roman Giertych, który zarzuca PiS i prawicy, że to właśnie oni wykorzystują temat w dogodnej dla siebie sytuacji, a teraz grają nim w kampanii wyborczej. Giertych sugeruje też, że głodujące dzieci to symbol głodnego władzy PiS-u.
REKLAMA
Przywołanie słów Kurskiego
W krótkim wpisie na swoim oficjalnym profilu na Facebooku były szef LPR odnosi się do słów Jacka Kurskiego z 2007 roku. Kurski – wówczas jeden z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości – przekonywał, że rząd PiS już w 2006 roku skutecznie ograniczył problem niedożywionych dzieci. Przeznaczył na ten cel około 600 mln zł z budżetu państwa i zagwarantował kolejne miliardy w następnych latach.
W krótkim wpisie na swoim oficjalnym profilu na Facebooku były szef LPR odnosi się do słów Jacka Kurskiego z 2007 roku. Kurski – wówczas jeden z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości – przekonywał, że rząd PiS już w 2006 roku skutecznie ograniczył problem niedożywionych dzieci. Przeznaczył na ten cel około 600 mln zł z budżetu państwa i zagwarantował kolejne miliardy w następnych latach.
– Skoro już w roku 2006 sprawa głodnych dzieci została znacznie ograniczona (a na rok 2007 znalazły się na to kolejne miliony) to skąd się te głodne dzieci teraz wzięły? – pyta Giertych, który zresztą pełnił wtedy funkcję ministra edukacji. Były lider LPR nie rozumie, dlaczego problem który został rozwiązany – wrócił po latach, z tak wielką siłą. – A może tutaj chodzi o wykorzystanie problemu głodu z powodu głodu władzy? – dodaje.
Głodujące dzieci w kampanii
O tym, jak niedożywionymi maluchami manipulują w kampanii politycy pisał w naTemat Michał Gąsior. Dyskusja w tej sprawie rozpoczęła się wraz z orędziem nowego prezydenta. Andrzej Duda mówił, że w Polsce “wiele dzieci nie dojada, zwłaszcza na obszarach wiejskich”, za co został wybuczany przez część posłów PO.
O tym, jak niedożywionymi maluchami manipulują w kampanii politycy pisał w naTemat Michał Gąsior. Dyskusja w tej sprawie rozpoczęła się wraz z orędziem nowego prezydenta. Andrzej Duda mówił, że w Polsce “wiele dzieci nie dojada, zwłaszcza na obszarach wiejskich”, za co został wybuczany przez część posłów PO.
Ostatni tydzień przyniósł kolejny głos w tym temacie. Po tym, jak Rosja użyła argumentu głodnych najmłodszych Polaków w kontekście niszczenia sprowadzanej od nas żywności, o komentarz pokusiła się premier Kopacz. – Dzisiaj, kiedy ktoś mówi o tym, że w Polsce dzieci głodują, to daje argument naszym niekoniecznie przyjaciołom, którzy w tej rosyjskiej propagandzie wykorzystują to przeciw Polsce. Czy to jest obywatelska i patriotyczna postawa? – zapytała.
Pod wpisem byłego ministra edukacji Romana Giertycha pojawia się wiele negatywnych opinii, sprzeciwiających się wykorzystywaniu głodnych dzieci w polityce, z tymże jedni krytykują za to PiS, a drudzy PO – mniej więcej po równo.
