
Prezydenckie notatki, a właściwie ich brak, to jeden z głównych tematów związanych ze zmianą warty w Kancelarii Prezydenta w ostatnich godzinach. Współpracownicy Andrzeja Dudy wprowadzają się do Pałacu i przeprowadzają bilans otwarcia, w wyniku którego okazuje się, że Bronisław Komorowski nie zostawił po sobie żadnych notatek ze spotkań służbowych. Jedni się oburzają, inni zwyczajnie dziwią – robienie notatek to z jednej strony – podstawa w każdej pracy, a z drugiej – prawny obowiązek.
– Nie powstawały żadne notatki służbowe z rozmów prezydenta, taką informację otrzymałem – przyznał w czwartek w Telewizji Republika Krzysztof Szczerski doradca prezydenta Dudy do spraw międzynarodowych. Profesor dziwi się i przekonuje, że więcej notatek postało już z krótkiego okresu sprawowania funkcji prezydenta elekta niż kilku lat prezydentury Komorowskiego.
Moim zdaniem to rzecz niezrozumiała. To podstawa pamięci instytucjonalnej, bezpieczeństwa państwa i pewnej ciągłości polityki, żeby wracać do argumentów i zobaczyć stanowisko różnych krajów. Czytaj więcej
Zupełnie inne zdanie na ten temat ma Elżbieta Jakubiak. Szefowa Gabinetu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przekonuje, że robienie notatek to nie tylko kwestia „przydatności”, lecz przede wszystkim – obowiązek. – Na ogół nie są one sporządzane przez samą głowę państwa, lecz przez jego doradców. Prezydenckim rozmowom przysłuchują się ministrowie odpowiedzialni za konkretne działy oraz protokolanci – mówi w rozmowie z naTemat.
Notatki z prezydenckich spotkań są bardzo ważne i są sporządzane podczas każdego spotkania. Ich zniszczenie to coś nadzwyczajnego, co – w moim przekonaniu – może być nawet karalne.
Sprawa notatek Bronisława Komorowskiego staje się przedmiotem memów, żartów, ale też teorii spiskowych. Jedni śmieją się, że były prezydent potraktował je jako rozpałkę do ogniska. Inni uderzają w bardziej poważne tony i zwracają uwagę, że na tych notatkach mogły być ważne informacje dotyczące relacji Polski z zagranicznymi partnerami.
O ich przydatności mówi w rozmowie z naTemat dr Violetta Nowacka, psycholog, cach i trener biznesu. – W codziennej pracy notatki są bardzo potrzebne, bez względu na to czy w formie pisanej, czy elektronicznej. Ułatwiają zapamiętywanie i są świetnym materiałem do wyciągania wniosków – przekonuje. Dr Nowacka przyznaje też, że w swojej codziennej pracy zawsze takie notatki sporządza i zachęca do tego wszystkich swoich klientów.
Znikające notatki budzą coraz większe zainteresowanie. Wbrew wielu teoriom, które powstają na portalach społecznościowych, prof. Tomasz Nałęcz twierdzi, że sprawa ta nie ma sobie żadnych „haków”. – To jest normalna, rutynowa praca kancelarii – mówi. Przyznaje też, że jedne spotkania dokumentuje się notatkami, inne w inny sposób i nie widzę w tym nic oburzającego.
Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl
