
Ośmiuset letnie drzewo poddało się siekierom złodziei w kanadyjskim parku. Żywotnik olbrzymi, piękna roślina, która osiąga potężne rozmiary, została rozkradziona zapewne w celach zarobkowych. W Polsce mamy mniej niż w Kanadzie tak starych drzew, ale i u nas zdarzają się incydenty. Przez wandali straciliśmy dąb Napoleon – około siedmiuset letni okaz, który był najgrubszym dębem w kraju.
REKLAMA
Pięć tysięcy dolarów wyznaczono za informacje, która doprowadzi do złodziei. Ci działali swobodnie i długofalowo. Już rok temu nacięli drzewo, przez co leśnicy byli zmuszeni je zwalić, ze względów bezpieczeństwa. Następnie szkodnicy przychodzili nocą i po kawałku rozkradali drzewo, które choć zniszczone, swoim rozkładem przysłużyłoby się lasowi.
Członkowie stowarzyszenia Wilderness Committee, które zajmuje się ochroną fauny i flory Kanady, zauważają, że dziesięciu pełnoetatowych strażników nie może obsłużyć tysiąca parków mających łącznie czternaście milionów hektarów – szkodnicy leśni czują się przez to bezkarni.
Smutny koniec dębu Napoleon
Wiele starych drzew jest cennych ze względu na swoje drewno. Ale giną one też przez zwykłych wandali.
Rzeczniczka Lasów Państwowych, Anna Malinowska przypomniała nam o historii Napoleona – Rok czy półtora roku temu wandale podłożyli ogień w środku tego drzewa. Było spróchniałe, więc szybko spłonęło.
Napoleon był najgrubszym okazem swojego gatunku w Polsce – miał dziesięć i pół metra w obwodzie. To dwudziestodwumetrowe drzewo miało około siedmiuset lat. Według legendy odpoczywał pod nim cesarz Napoleon.

