Prezydent Andrzej Duda nie spotkał się z premier Ewą Kopacz, choć od oficjalnego zaprzysiężenia prezydenta minęło już prawie 3 tygodnie.
Prezydent Andrzej Duda nie spotkał się z premier Ewą Kopacz, choć od oficjalnego zaprzysiężenia prezydenta minęło już prawie 3 tygodnie. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Od zaprzysiężenia Andrzeja Dudy na prezydenta minęły prawie trzy tygodnie. Poważna rozmowa z premier rządu do tej pory się jednak nie odbyła i wsłuchując się w wypowiedzi obu stron, nic na nią nie wskazuje w najbliższej przyszłości. – Zgłosiłam się z prośbą o spotkanie, odpowiedzi brak – mówi Ewa Kopacz na konferencji. A nowy prezydent zapomniał, że kraj ma również premiera?

REKLAMA
Potrzebny gest prezydenta
Nie zawsze współpraca prezydenta i Prezesa Rady Ministrów układała się dobrze. Pamiętamy chociażby "szorstką przyjaźń" Aleksandra Kwaśniewskiego z Leszkiem Millerem, czy wojny o krzesło Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Jednak nawet Kaczyński po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach w 2007 roku, zaprosił jej lidera na spotkanie.
Kontakt głowy państwa z szefem rządu jest wskazany, nawet jeśli w perspektywie najbliższych tygodni czekają nas wybory parlamentarne. Po co zapraszać panią premier, która – jak wskazują wszystkie sondaże – za dwa miesiące premierem już nie będzie? Chociażby po to, aby uniknąć niepotrzebnych komentarzy i spróbować pokazać, że – mimo wszystko – nie jest prezydentem tylko jednej partii. Na początku urzędowania byłby to symboliczny i potrzebny gest.
Dobre relacje z Siemoniakiem
Dziś Andrzej Duda na spotkanie z Kopacz nie naciska. – Jeżeli będzie taka potrzeba, nie widzę problemu, żeby się spotkać – powiedział wracając z niedzielnej wizyty w Estonii. Potrzeby jednak – jak widać – nie ma. Prezydent spotkał się z szefami resortów, na które zgodnie z obowiązującym prawem, ma wpływ i w tych sferach relacje układają się poprawnie. – Mam to poczucie bardzo dobrego startu i wzajemnej otwartości na współpracę – mówił wicepremier Siemoniak, doceniał dobrą atmosferę spotkań i merytoryczne przygotowanie prezydenta.
Prezydent Andrzej Duda

Ja na razie miałem i mam kontakt z dwoma ministrami, których są bezpośrednio na styku z działalnością prezydenta. Nie widzę problemu Rady gabinetowej, skoro ja mam zupełnie normalną relację z ministrami, którzy są odpowiedzialni za sprawy, w których przede wszystkim mam współdziałać z rządem.

Rada Gabinetowa? „Zobaczymy”
Najważniejszą osobą w rządzie, bez względu na to czy nam się to podoba, czy nie, wciąż jest Ewa Kopacz. Jeszcze przed oficjalnym zaprzysiężeniem i zaraz po nim, obie strony głośno zapowiadały wspólne działania. – Współpraca rządu i prezydenta jest tym, czego oczekują od nas Polacy i czego wymaga od nas konstytucja – mówiła dzień przed zaprzysiężeniem Ewa Kopacz i życząc sukcesu, zaapelowała o zwołanie Rady Gabinetowej. – Z panią premier na pewno chciałbym się spotkać, co do tego nie ma żadnych wątpliwości – odpowiedział Andrzej Duda. Czy w formie Rady Gabinetowej? „Zobaczymy”.
Premier Ewa Kopacz

Dla instytucji i dla człowieka, który wygrał te wybory. Dzisiaj chcę współpracować jako szefowa rządu i mój rząd do takiej współpracy jest gotowy.

Potem relacje układały się już coraz gorzej. Pojawił się konflikt o prezydenckie podróże Andrzeja Dudy i pomoc w kampanii PiS. Zaraz potem głośny spór o realizację obietnicy rozdawania 500 zł na każde dziecko i na koniec – referendum z wygodnymi dla PiS pytaniami. – Pani premier mówiła, że odrzuca mój program, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc rodzinom, o 500 zł na dziecko, wobec tego będę go realizował sam, albo będzie realizował go inny rząd – komentuje prezydent i udowadnia, że ambitne plany współpracy obu stron odchodzą w niepamięć.
Premier Ewa Kopacz

Dzisiaj niestety czuję zawód i poczucie, że zbyt szybko panu prezydentowi Dudzie uwierzyłam (…) Pan prezydent ogłosił referendum w określonych sprawach, ale nie chciał mieć w tych kwestiach wiedzy. Proponowałam panu prezydentowi wielokrotnie Radę Gabinetową.

Konflikt o spotkanie – opłacalny dla obu stron
Premier Kopacz lub jej współpracownicy systematycznie przypominają swój apel. – Pani premier zaprosiła prezydenta do oczywistej współpracy, czekamy na odpowiedź – mówił rzecznik rządu Cezary Tomczyk. Nieoficjalnie i nie na piśmie, bo – jak przekonuje Kopacz – to już zadanie dla Andrzeja Dudy. – Ja mogę jedynie zgłosić prośbę, to prezydent ustala z kim się spotyka – tłumaczyła w poniedziałek na konferencji prasowej.
Temat wraca jak bumerang – celowo. Bowiem dla obu stron mówienie o potrzebie spotkania i robienie wokół tego medialnego show jest bardziej opłacalne, niż faktyczne spotkanie się, i ucięcie tematu (choć z pewnością szybko narodziłby się kolejny). Platforma ma pretekst do tego, aby uderzać w prezydenta i jego brak chęci do zawierania kompromisów. Obie strony z powodzeniem skupiają na sobie uwagę mediów i grają na podtrzymanie PO-PiS-owskiej wojny.
Jak obyczaj stary każe...
Do kompromisu nie jest zdolna ani jedna, ani droga strona. Pani Premier upiera się przy Radzie Gabinetowej – niepotrzebnie. Ta, zgodnie z artykułem 141 Konstytucji zwoływana jest w sytuacjach nadzwyczajnych. Bronisław Komorowski zwołał ją czterokrotnie, Lecz Kaczyński również. W tej sytuacji spotkanie Duda-Kopacz byłoby całkowicie wystarczające i powinno się odbyć.
Trudno spodziewać się chemii między Ewą Kopacz, a Andrzejem Dudą. Oboje jednak są nie tylko politykami wywodzącymi się z takich, a nie innych środowisk politycznych, ale przede wszystkim najważniejszymi osobami w państwie. Dobry obyczaj i praktyka poprzednich prezydentów nakazuje obecnemu nie zapominać o tym, że Polska ma premiera, nawet jeśli za kilkanaście tygodni ulegnie on zmianie i utrzymywać i oficjalnie zaprosić go na spotkanie.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl