Miller twierdzi, że Duda popełnił błąd.
Miller twierdzi, że Duda popełnił błąd. Agencja Gazeta/ Sławomir Kamiński

Leszek Miller skomentował w "Faktach po Faktach" słowa Andrzeja Dudy na temat piątkowej wizyty w Berlinie. Prezydent chce brać czynny udział w rozmowach dotyczących rozwiązania konfliktowej sytuacji na Ukrainie. Jednak w poniedziałek, podczas spotkania Grupy Normandzkiej Petro Poroszenko dał wyraźnie do zrozumienia, że nie chce, aby Polska brała udział w nich udział.

REKLAMA
– To jest niezręczność. Są przecież ustalone zasady, że politykę wewnętrzną i zewnętrzną prowadzi Rada Ministrów. Prezydent nie może samodzielnie realizować polityki. Jeśli występuje z inicjatywą, to powinna być wcześniej skonsultowana z rządem – skomentował Leszek Miller w studiu TVN.
Miller ostro ocenił zaangażowanie Andrzeja Dudy w politykę zagraniczną. Tak jak politycy PO twierdzi, że Andrzej Duda nie powinien ingerować w sprawy, które nie należą do jego kompetencji. Powinien zaufać Grzegorzowi Schetynie. – To nie wygląda dobrze, to jest coś z czym należy skończyć. To infantylizacja polityki.
Winą za obecną sytuację, w której Ukraina nie chce Polski w Grupie Normandzkiej. Miller obarcza byłego prezydenta i premiera. – To, że prezydent Andrzej Duda chciałby, żeby Polska była reprezentowana tam, gdzie podejmowane są decyzje, to dobrze. Ale Polska została wyproszona z tych miejsc. Głównie z winy prezydenta Komorowskiego i Donalda Tuska. Jak się nie jest stroną, to się jest mediatorem – stwierdził polityk SLD.
Miller uważa, że wypowiedź Petra Poroszenki była skonsultowana z kanclerz Niemiec, co pogarsza sytuację Polski. Wcześnie afront ze strony prezydenta Ukrainy. – W Berlinie wymierzono Dudzie policzek. Polska powinna zweryfikować swoje stanowisko do Ukrainy. Należy również sprawdzić, czy potwierdzają oni swój mit o UPA – stwierdził Leszek Miller.
Polityk lewicy stwierdził, ze z tego zdarzenia prezydent Duda powinien wyciągnąć wnioski. – Pierwsza lekcja Dudy - inaczej świat wygląda z mównicy, a inaczej z okien gabinetu. Najskuteczniejsza jest dyplomacja w zaciszu gabinetu, przemyślana. Najpierw się coś omawia, a dopiero potem się to ogłasza – doradzał w "Faktach po Faktach"
W poniedziałek wieczorem Petro Poroszenko spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel oraz prezydentem Francji Francois Hollande'em. W najbliższy piątek, zgodnie z planem wizyt zagranicznych, do Berlina ma się udać również Andrzej Duda. Polski prezydent już wcześniej zapowiadał, że jednym z głównych tematów rozmów z Merkel będzie propozycja dodania nowych uczestników negocjacji w sprawie konfliktu na wschodzie. Chce rozszerzyć grono o Stany Zjednoczone, państwa sąsiadujące z Ukrainą oraz przedstawiciela którejś z instytucji europejskich.
Obecnie w rozmowach tych biorą udział cztery państwa: Niemcy, Francja, Ukraina i Rosja. Państwa te podpisały w lutym ważne porozumienie w Mińsku. Do najważniejszych jego postanowień należało m.in. zawieszenie broni, wycofanie ciężkiego uzbrojenia, wymianę jeńców oraz reformy polityczne na Ukrainie. Reakcja prezydenta Ukrainy wywołała w Polsce lawinę komentarzy. Andrzejowi Dudzie zarzuca się, że zanim stanowczo określił swoje stanowisko wobec udziału w rozmowach dotyczących Ukrainy, nie przeprowadził z nimi żadnej konsultacji.
Źródło: Fakty po Faktach