Angela Merkel nazwała incydenty zawstydzającymi
Angela Merkel nazwała incydenty zawstydzającymi Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Gwizdy, buczenie. A także okrzyki: ”Jesteśmy motłochem! Zdrajczyni” – to wszystko towarzyszyło wizycie kanclerz Niemiec w ośrodku dla imigrantów w Heidenau w Saksonii. Około 200 osób zebrało się wokół ośrodka, by protestować przeciwko przyjmowaniu imigrantów. Wokół zatrzymywały się samochody, kierowcy w proteście naciskali na klaksony.

REKLAMA

W Heidenau, w budynku, w którym kiedyś mieścił się market budowlany, przebywa około 250 imigrantów i – jak się okazuje – nie są tu mile widziani. Z ich powodu w ostatni weekend doszło w mieście do starć mieszkańców z policją. Musiało być bardzo gwałtownie, bo ponad 30 policjantów odniosło obrażenia. Wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel nazwał wtedy protestujących ”motłochem”.

Podczas wizyty kanclerz dostało się też dziennikarzom, że kłamią. Bo wcześniej informowali, że kilkaset osób demonstrowało poparcie dla imigrantów, a nawet przynosili do ośrodka paczki z żywnością, czy ubraniami.

Mimo to Angela Merkel wciąż cieszy się ogromną popularnością w Niemczech. Z najnowszego sondażu wynika, że aż 56 proc. Niemców byłoby zadowolonych, gdyby zdecydowała się na czwartą kadencję na fotelu kanclerza. Aż 74 proc. nie ma wątpliwości, że Merkel taką właśnie decyzję podejmie.

– Nie będzie tolerancji wobec tych, którzy naruszają godność innych ludzi. Traktowanie z godnością ludzi, którzy szukają schronienia, jest elementem niemieckiej tożsamości – powiedziała w Heidenau. Zachowanie demonstrantów nazwała zawstydzającym i odpychającym.