Jak Stany Zjednoczone radzą sobie z uchodźcami?
Jak Stany Zjednoczone radzą sobie z uchodźcami? Fot. Shutterstock

W zeszłym roku miałem okazję odwiedzić jedno z amerykańskich biur ds. uchodźców. To dobry moment, by przybliżyć tę wizytę i zobaczyć, jak do kwestii uchodźców podchodza za oceanem. Od jego pracowników dowiedziałem się kilku rzeczy, o których nie mówi się na co dzień.

REKLAMA
Stany Zjednoczone to nie tylko imigranci. To także uchodźcy, których od 1975 roku na teren USA przybyło ponad 3 mln. Z tym, że każdy z tych pobytów został w pełni zalegalizowany przez tamtejszy rząd. O status uchodźcy mogą ubiegać się osoby, które są w swoich krajach prześladowane przez wzgląd na religię, rasę, narodowość, grupę społeczną czy poglądy polityczne. Tylko w 2013 roku do programu zakwalifikowało się 69 925 osób z całego świata. W ostatniej dekadzie rekordowy był rok 2004, kiedy to ich liczba wyniosła dokładnie 79 432.
Od 2008 roku najwięcej osób o status uchodźcy ubiega się z Birmy, Bhutanu i Iraku. To, co jest ciekawe w przypadku uchodźców, to pomoc socjalna, jaką otrzymują po przybyciu. Przez pierwszy miesiąc rząd zapewnia im zakwaterowanie, jedzenie, ubrania (często przylatują tam osoby "tak jak stoją"). Pracownicy biur ds. uchodźców pomagają im także w załatwianiu wszelkich formalności np. z ubezpieczeniem społecznym, szkołą dla dzieci, ofertami pracy.
Dodatkowo niezależnie od okoliczności każdy uchodźca przez osiem pierwszych miesięcy dostaje 183 dolary miesięcznie (bez kosztów zakwaterowania) lub 361 dolarów na parę. Przez taki sam okres uchodźcy otrzymują też darmową opiekę medyczną, a także bony na jedzenie. Sumy mogą być różne zależnie od stanu, do którego się trafia.
Uchodźcy mają też możliwość korzystania z pomocy w specjalnych biurach. Większość z nich nie ma pojęcia o czekających ich realiach, ani tym bardziej języku angielskim. W specjalnych salach czekają na nich sale komputerowe, w których za pomocą specjalnie przygotowanych programów mogą uczyć się języka. W jednej z takich sal (we wspomnianym wyżej Des Moines) widziałem grupę ludzi z absolutnie każdego zakątka świata, która uczyła się w ten sposób języka.
Nawet podstawy dają im niesamowitą przewagę nad innymi. Pracodawcy współpracujący z biurem ds. uchodźców często zatrudniają grupę osób, w której tylko jedna z nich zna angielski. Tyle wystarczy. Jeden wytłumaczy reszcie, na czym polega praca.
Jednak znajomość angielskiego potrafi przysporzyć też sporo kłopotów. W takich biurach często pracują ludzie, którzy w przeszłości sami zaczynali w Stanach Zjednoczonych, jako uchodźcy. Często chcąc pomóc, podają nowym swój prywatny numer telefonu. I tu zaczyna się problem. Ci, znając jedną z niewielu osób mówiących w ich ojczystym języku, dzwonią notorycznie (o każdej porze dnia i nocy) z prośbą o pomoc - o czym opowiadał mi jeden z szefów lokalnego biura.
Tekst jest fragmentem artykułu: 9 faktów o Stanach Zjednoczonych.