
Mieszkają w kilkunastu ośrodkach rozsianych po Polsce. Jeżdżą autobusami, odwiedzają galerie handlowe, kupują samochody. Często poruszają się całymi rodzinami, ich dzieci chodzą do lokalnych szkół, oni sami chodzą do tych samych lekarzy, co Polacy. Ba, leczą zęby u tych samych stomatologów, dają też niemało zarobić małym sklepikom. I tak od lat. Niby można sie przyzwyczaić, ale...
Życie obok ośrodka to wielka niewiadoma, bo nigdy nie wiadomo kto – i w jakich ilościach – tym sąsiadem będzie. W ośrodku Linin w Górze Kalwarii jest około 400 miejsc, ale dziś przebywa w nim tylko około 160 osób. I tylko to – zdaniem mieszkańców osiedla – powoduje, że problemów z uchodźcami ogromnych dzisiaj nie ma. Ale były. I mogą wrócić. Dlatego w Górze Kalwarii ludzie zwyczajnie mają obawy. Bo pamiętają, jak biedni Czeczeni rozbijali się samochodami, jak powodowali wypadki, jak oni sami czuli się nieswojo. Zdarzały się również rozboje. Nie mówiąc o tym, że głośno ostatnio było o tym, że w ośrodku próbowali narzucić zasady islamu.
Osiedle, które ma około 400 mieszkańców od ośrodka dla uchodźców odgradza mur. Wysoki na 2 metry (bez drutu kolczastego, jak na Węgrzech - podkreślają mieszkańcy). Bez problemu przechodzą przez niego czeczeńskie dzieci. – To normalne, dzieciaki chcą się integrować. W każdej chwili przeskakują przez mur. Wspólnie chodzą z naszymi dziećmi do okolicznych szkół – mówi Machowski.
W Górze Kalwarii uchodźcy najbardziej dali mieszkańcom w kość kilka lat temu. Wtedy mówiło się o rozbojach, aktach wandalizmu. Kupowali samochody i szaleli po mieście tak, jakby nie mieli prawa jazdy. ”Czy możemy czuć się bezpiecznie w Górze Kalwarii?” – zastanawiali się mieszkańcy w internecie.
Dziś jest spokojnie. To przyznają. Mówią o drobnych incydentach, ale gdzie ich nie ma? Zwłaszcza, gdy różnice kulturowe są tak bardzo widoczne.
Opinie mieszkańców
1. Stoją na środku a jak ktoś jedzie to musi ich omijać poboczem. O ich stylu jazdy po okolicy nie wspomnę. Dlaczego jeżdżą samochodami po lesie, a jak już tam sobie biwakują to kto to posprząta? Jakie mają uprawnienia do jeżdżenia samochodami - może tym problemem ktoś się też zajmie - chciałbym chociaż na starość mieć takie auta jak ta,m stoją pod płotem - czy to z biedy? My mamy się bać we własnym kraju?
2. A kiedy z Biedronki w Czersku tłumnie okupowanej przez rezydentów tego ośrodka w godzinach wieczornych zostanie wycofana wieprzowina? Wszak to razi uczucia religijne jak mniemam.
3. Może ktoś się wreszcie zlituje i przemyśli temat, pod płotem przy byłej jednostce stoi sporo samochodów, one są na polskich numerach rejestracyjnych. Czyje są, czy mają opłacone OC, dlaczego jeżdżą po lesie i tam parkują? Nie któryś z władz przejdzie się drogą do Wicentowa i sam zobaczy - jak nie TIR to barany z ośrodka - bo jak można nazwać kierowcę, który pozwala by jechać z pootwieranymi drzwiami ale pasażer siedzi na drzwiach w otwartym oknie... Czytaj więcej
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
