
Jacek Tacik, korespondent TVP, został ranny w głowę, gdy relacjonował wydarzenia z granicy serbsko-węgierskiej. W środę wybuchły tam zamieszki, gdy imigranci próbowali szturmować przejście graniczne. Węgierska policja użyła gazu łzawiącego, na granicę pojechało wojsko. Kilka godzin później Jacek Tacik napisał na Twitterze, że znajduje się w areszcie.
REKLAMA
”Jestem aresztowany pod zarzutem pobicia policjanta. Policja przetrzymuje nad od kilku godzin” – pisał przed godziną 2 w nocy. Zamieścił swoje zdjęcie z celi. Sprawą od razu zainteresowało się polskie MSZ.
TVP również podaje, że jest w kontakcie z polskim konsulatem. ”Dziennikarza zatrzymano pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy. Zostanie przesłuchany w obecności konsula”– podała TVP Info. – Pan Jacek stał po serbskiej stronie obok tłumu imigrantów, którzy napierali na ogrodzenie i rzucali kamieniami w stronę policji węgierskiej – powiedział stacji konsul Karol Biernacki.
Dziennikarz został raniony nie przez rozwścieczony tłum imigrantów, ale funkcjonariuszy węgierskiej policji. Mówił, że czuje się dobrze. – Wydawało się, żejest spokojnie, ale nagle węgierska policja ruszyła na uchodźców i staranowała także dziennikarzy. Teraz jestem po stronie węgierskiej. Policjanci węgierscy byli zdziwieni, że to oni nas pobili. Panuje tu chaos, uchodźcy cały czas napierają na granicę - opisywał dziennikarz, który został opatrzony przez węgierskie służby – relacjonował z obandażowaną głową.
