
Rzecznik prezydenta Rzeszowa był bardzo zaskoczony, gdy pewnego wrześniowego dnia zadzwoniła do niego dziennikarka włoskiego ”L'Espresso” i powiedziała, że chce przyjechać i zobaczyć miasto. Federica Bianchi była zdecydowana. Wyszukała Rzeszów w Internecie i powiedziała, że przyjeżdża na trzy dni. A potem była zaskoczona jeszcze bardziej od rzecznika. Zupełnie nie tego się spodziewała.
Federica Bianchi nigdy w Polsce nie była i pewnie tego nie planowała. Tak naprawdę chciała zrobić reportaż o włoskim mieście Crotone w Kalabrii, gdzie znajduje się bankrutujące lotnisko. Wtedy wpadła na pomysł, by poszukać podobnego miasta gdzieś w ”nowej” Unii. Koniecznie z lotniskiem.
Nowe domy? Zielono? – Zaczęła szukać w Internecie i trafiła na nasz port lotniczy. Jak zadzwoniła, powiedziała, że chce go skonfrontować z Crotone – mówi naTemat rzecznik prezydenta Rzeszowa Maciej Chłodnicki. Gdy przyjechała, spędził z nią trzy dni. – Pokazywałem jej miasto, a ona coraz bardziej była zaskoczona. Coraz bardziej Rzeszów zaczynał ją interesować. Pojawiały się nowe tematy. Była zaskoczona, mówiła, że zupełnie nie tego się spodziewała – mówi.

Nowe domy, dużo zieleni Federica Bianchi bardzo się na przykład zdziwiła tym, że jak jechała z lotniska wszędzie po drodze widziała nowe domy. A potem, że w centrum miasta wszystkie elewacje są nowe, że wszędzie pełno zieleni. Równe trawniki, krzewy przycięte. Bardzo ją to interesowało. A gdy usłyszała, że w ciągu ostatnich 10 lat miastu przybyło 35 tysięcy nowych mieszkańców była w szoku. – Jak to możliwe? Jak to się dzieje? – pytała.
Potem usłyszała, że według badań Eurostatu Rzeszów jest największym ośrodkiem akademickim w całej Unii Europejskiej – na tysiąc mieszkańców przypada tu aż 353 studentów. I też nie mogła się nadziwić. – Pokazałem jej nasze uczelnie. Nowe piękne. Pokazałem nowy kompleks szkolny oddany do użytku 1 września – żłobek, przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum. Powstał na zupełnie nowym osiedlu, które liczy 15 tysięcy mieszkańców. Parę lat temu rosła tam tylko trwa. Była na lotnisku, w strefie ekonomicznej, widziała nasz odnowiony rynek. Cały czas była zaskoczona – wspomina rzecznik.
Dziennikarka napisała artykuł i choć miała skupić się tylko na lotniskach, porównała oba miasta w całości. Jedno nowoczesne, rozwijające się – czyli Rzeszów. I drugie bankrutujące – czyli Crotone. Artykuł nosi tytuł ”Bezlitosna konfrontacja między Polską a Kalabrią”. Wzbudził takie zainteresowanie, że wkrótce potem telewizja RAI też pokazała krótki film o Rzeszowie.
Federica Bianchi
Tu absolutnie nie jest biednie Można powiedzieć, cudze chwalicie, a swego nie znacie. Bo nie ukrywajmy. Przeciętnemu Polakowi Rzeszów kojarzy się tak sobie. Jeśli ktoś nie był, nie widział, ma w głowie obraz miasta gdzieś na wschodniej ścianie Polski. A że ściana ta raczej kojarzy się z biedą, to siłą rzeczy Rzeszów tak samo. Tymczasem nic bardziej mylnego! Ani to miasto biedne, ani zacofane. – Praca u nas jest. Bardzo dużo ludzi przyjeżdża do nas z Polski, osiedlają się – słyszę nie bez zaskoczenia. Bezrobocie sięga 6,5 procent. Cena mieszkań za metr kwadratowy – około 4 tysięcy zł.

– Biedne Podkarpacie to stereotyp. Rzeczywiście w Polsce panuje przeświadczenie, że województwo podkarpackie jest zapyziałe, a po ulicach Rzeszowa biegają niedźwiedzie – mówił jakiś czas temu naTemat psycholog społeczny Henryk Pietrzak.
Szkoły wspierają biznes Rzeszów to miasto młodych. Sam też nazwał się stolicą innowacyjności. Lokomotywą jest tzw. Dolina Lotnicza, strefa ekonomiczna, w której co i rusz tworzą swoje siedziby kolejne firmy, głównie lotnicze, farmaceutyczne i informatyczne, a Rzeszów cieszy się, że co 10 informatyk w Polsce skończył jego uczelnie. Podobno, jak do prezydenta miasta zgłosi się jakaś firma, która chce inwestować w regionie, to on jej z rąk już nie wypuści. A potem robi wszystko, by mogła zatrudnić fachowców. Jak ich nie ma, zadba by się znaleźli.
Ostatnio takimi kierunkami były ”technik awionik” i ”zarządzanie ruchem lotniczym”. Powstało też centrum kształcenia praktycznego, coś na kształt szkoły zawodowej. Uczniowie uczą się na najnowocześniejszych maszynach, identycznych jak tych, które znajdą potem w potencjalnych zakładach pracy. Po skończeniu szkoły nikt nie musi się już dokształcać.
Prezydenta rozsadza energia Obecny prezydent rządzi miastem od 13 lat. W wywiadach mówi: ”Rozsadza mnie wręcz z chęci do pracy dla mojego Rzeszowa”. Tadeusz Ferenc ma 75 lat i siły ogromne. Na forach internetowych peany pod jego adresem. ”Moja córka urodzona i wychowana na Mazowszu wybrała Rzeszów , aby tam studiować, mimo że tak naprawdę nie była tam nigdy wcześniej. Mieszka tam cztery lata. Utożsamia się z tym miastem i nie ma zamiaru z niego wyjeżdżać. My, rodzice jesteśmy też zauroczeni tym miejscem” – pisze ktoś. Inny: ”Rzeszów przez okres rządów Ferenca , rozwinął się imponująco . Bywam tam dość często z racji obowiązków służbowych i dlatego mogę powiedzieć, że to obecnie jedno z najładniejszych, najczystszych i najbezpieczniejszych miast w Polsce”.

Pewnie, że znajdzie się jakaś krytyka. Głównie przeciwników politycznych, bo Tadeusz Ferenc ma za sobą ponad 20-letnią przeszłość w PZPR. Sam był kiedyś robotnikiem, pracował w magazynie. Ale który prezydent doczekał się fanpage'a na Facebooku jak on: Rewelacyjny Prezydent Rzeszowa. W tegorocznym rankingu Newsweeka uhonorowany zresztą został tytułem najlepszego prezydenta roku w Polsce.
Marzy mu się Senat Tadeusz Ferenc chce jednak Rzeszów zostawić, choć dopiero rok temu został wybrany na kolejna kadencję. Postanowił startować w wyborach do Senatu, czego wielu mieszkańców nie może mu darować. ”Oszukał swoich wyborców, a ci mu pokażą w październiku, co o tym myślą. Aż mu pójdzie w pięty pójdzie” – to jeden z internetowych komentarzy. W niedawnym wywiadzie dla lokalnych ”Nowin” zapewnia ich jednak, że nawet jak zostanie senatorem, na pewno o Rzeszowie nie zapomni. Startuje z ramienia Nowoczesnej.pl.
