Platforma che umieścić swojego człowieka w zarządzie Orlenu.
Platforma che umieścić swojego człowieka w zarządzie Orlenu. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Każda zmiana władz największej polskiej firmy musi wywoływać pytanie "dlaczego?". Tak jest i tym razem, bo okazuje się, że tuż przed wyborami parlamentarnymi, które mogą przynieść zmianę władzy, Platforma Obywatelska chce dodać swojego człowieka do zarządu Orlenu. Rok temu, kiedy Donald Tusk próbował tam ulokować Igora Ostachowicza, rozpętała się burza.

REKLAMA
Mecenas Cezary Banasiński, były szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ma zostać nowym członkiem zarządu Orlenu – pisze "Puls Biznesu". Ta największa polska firma to kluczowy element naszej gospodarki, ale często też przedmiot politycznych nacisków. Szczególnie, gdy zbliżają się wybory.
Na niecałe pięć tygodni przed głosowaniem, które prawdopodobnie doprowadzi do zmiany władzy, PO chce dokooptować swojego człowieka do zarządu Orlenu. Minister Skarbu Państwa Andrzej Czerwiński jest sceptyczny wobec tej koncepcji, ale ma na niego naciskać partia – pisze "Puls Biznesu".
Ministerstwo Skarbu Państwa ma prawo do poszerzenia składu zarządu Orlenu i postanowiło je wykorzystać rok temu. Wtedy na odchodne Donald Tusk załatwił tam pracę swojemu najbliższemu doradcy Igorowi Ostachowiczowi. Skończyło się awanturą i po dwóch dniach Ostachowicz zrezygnował z posady. Pisaliśmy o kulisach tego wydarzenia.
O karuzeli stanowisk w państwowych spółkach pisaliśmy już w naTemat. – Niech się Staszek sprawdzi w biznesie – mówił w 2001 roku ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek. Skomentował w ten sposób nominację dziś już zapomnianego Stanisława Dobrzańskiego na stanowisko szefa Polskich Sieci Energetycznych. Od tamtej pory minęło 13 lat, ale w polityce niewiele się w tej kwestii zmieniło. Władze dalej mianują prezesów, członków zarządów czy rady nadzorcze wedle własnego widzimisię – najczęściej ze negatywnymi skutkami dla samych spółek.
Źródło: "Puls Biznesu"