
– Niech się Staszek sprawdzi w biznesie – mówił w 2001 roku ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek. Skomentował w ten sposób nominację dziś już zapomnianego Stanisława Dobrzańskiego na stanowisko szefa Polskich Sieci Energetycznych. Od tamtej pory minęło 13 lat, ale w polityce niewiele się w tej kwestii zmieniło. Władze dalej mianują prezesów, członków zarządów czy rady nadzorcze wedle własnego widzimisię – najczęściej ze negatywnymi skutkami dla samych spółek. Teraz, według plotek, podobny los może spotkać PZU.
Najgłośniejszą polityczną nominacją ostatnich miesięcy była ta Igora Ostachowicza. Doradca premiera Tuska i minister w jego kancelarii trafił na 24 godziny do zarządu PKN Orlen. W tym przypadku trudno nawet napisać, że nominacja wywołała "kontrowersje". Od razu bowiem pojawiło się oburzenie.
Na naszej liście działaczy PO, zarabiających „na państwowym”, jest dwóch byłych ministrów (Aleksander Grad, Zbigniew Derdziuk) i jedenastu wiceministrów (Zdzisław Gawlik, Marcin Idzik, Lilla Jaroń, Adam Leszkiewicz, Andrzej Panasiuk, Zbigniew Rapciak, Joanna Schmid, Radosław Stępień, Maciej T., Jacek Weksler, Krzysztof Żuk), czterech senatorów PO (Jan Michalski, Franciszek Adamczyk, Stanisław Bisztyga, Tadeusz Maćkała) oraz jedenastu posłów (Jarosław Charłampowicz, Marcin Kierwiński, Lucjan Pietrzczyk, Krystyna Poślednia, Leszek Cieślik, Józef Klim, Adam Krupa, Michał Marcinkiewicz, Jan Tomaka, Łukasz Tusk, Marek Zieliński)
Nie ma młotka na nepotyzm
Zmian tych dokonywał m.in. minister Mikołaj Budzanowski, zapowiadany przez Donalda Tuska jako „apolityczna miotła” w spółkach Skarbu Państwa. Nieoficjalnie jednak mówiło się, że Budzanowski nie robi nic innego, jak czyści spółki z ludzi wspomnianego wcześniej Grzegorza Schetyny. Budzanowski przyznał zresztą w końcu, że „nie ma młotka na nepotyzm”.
Ponad cztery piąte (82 proc.) badanych jest zdania, że wyżsi urzędnicy państwowi i politycy zatrudniają swoich krewnych, kolegów, znajomych w urzędach, spółkach, bankach itp., a trzy czwarte (75 proc.) twierdzi, że załatwianie kontraktów, zamówień rządowych dla rodziny, kolegów, znajomych prowadzących firmy prywatne jest częste. Czytaj więcej
Grupa konsekwentnie realizuje przyjętą strategię: przeprowadziliśmy akwizycje spółek należących do RSA, rozwijamy też biznes zdrowotny poprzez akwizycje na rynku świadczeniodawców. Wdrażamy projekty zorientowane na potrzeby klienta, takie jak bezpośrednia likwidacja szkód. Wprowadzamy też kolejne elementy platformy Everest, która technologicznie przeniesie naszą firmę w XXI wiek. Intensywnie pracujemy nad strategicznymi kierunkami rozwoju PZU na najbliższe lata. Efekt tych prac zaprezentujemy na jesieni tego roku Czytaj więcej
Trudno wyobrazić sobie gorszą decyzję niż zmiany w zarządzie PZU. Politycy jednak robili już nie takie rzeczy.
Bo o tym, że nominacje z politycznego klucza są szkodliwe, wiadomo także w samych spółkach SP. W badaniach dr hab. Igora Postuły, specjalisty ds. zarządzania, zajmującego się właśnie sektorem SSP, aż 72 proc. managerów z państwowych spółek uznało, że „zależność obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa od cyklu wyborczego” ma negatywny wpływ na kondycję tych firm. Podobnie źle – wyraziło to 74 proc. badanych – oceniono zależność składów organów spółek od „czynników politycznych”.
W 2010 roku podobną konkluzję w swoim raporcie podała Najwyższa Izba Kontroli.
Tylko 2008 r. dokonano zmian w prawie połowie zarządów spółek, przy czym blisko 50 proc. tych zmian nie miało nic wspólnego z upływem kadencji członka zarządu. Także nabór członków do rad nadzorczych w latach 2004 - 2008, w 65% przypadków nie miał związku z upływem kadencji. Członków rad nadzorczych z ramienia Skarbu Państwa wybierano uznaniowo, gdyż procedury naboru były nieprzejrzyste. W Nafcie Polskiej SA w latach 2004-2008 funkcję Prezesa Zarządu Spółki pełniło siedem osób, a stanowiska dwóch członków Zarządu Spółki zajmowało 10 osób. Żaden członek Zarządu Spółki nie pełnił swej funkcji przez całą kadencję.
